Jedenasta. Recenzja POSTscriptum 2019

Wasz punkt widzenia. Wszelkie felietony, eseje, reportaże, wywiady i inne. Zachęcamy do publikacji wszelkich form publicystycznych, również recenzji książek!
kresowa pani

Jedenasta. Recenzja POSTscriptum 2019

Post#1 » 16 sty 2020, o 18:13

„Jesień już, Kochani Państwo, przydałoby się zacząć myśleć o Antologii 11”, napisałam 30 września ubiegłego roku, przypominając (nieśmiało) o kolejnym wydaniu wspomnianej publikacji, która od dekady posiada magnetyczną moc przyciągania pięknych z najpiękniejszych wierszy. 

 

9 listopada tego samego roku był już komplet, dlatego z początkiem stycznia br. spotkaliśmy się znowu przy naszych – już „zaksiążkowanych” - lirykach niczym w pewnej nastrojowej kawiarni o nazwie „Poezja”. 

 

Nowy tom Antologii niezmiennie osobliwy, ponieważ właśnie te publikacje – dla mnie przynajmniej – są czymś wyjątkowym, stąd więc – tu dygresja - i mój ubiegłoroczny powrót – niegdyś wielce urażonej – w postaci alegorycznej skruszonej kozy, która ponownie przymaszerowała do Portalowego woza po to, żeby wydrukować tam swoje teksty, w które wkłada samą siebie. 

 

31 nazwisk z przypisanymi i charakterystycznymi dla każdego Twórcy utworami. Piękna pod każdym względem edycja, skąd spomiędzy wersów przebija łagodne, po trosze psychodeliczne światło nad szarobłękitnym horyzontem okładki, gdzie „linia w przestrzeni rozdzielająca niebo i morze obiecuje coś, do czego nie sięgnął jeszcze wzrok” napisał w komentarzu jeden z Użytkowników – Jerzy Edmund Alchemik. Lecz z tych zaprezentowanych na dwustu dwudziestu pięciu stronach niniejszej książki, strofach, urzekł mnie pewien szczególny wiersz: 

 

Autor: Mirosław Kaczmarek /mironiusz/ - lipowe warkocze 

 

z deszczem pod rynnę 

na niepogodę mlaskającą 

niegrzecznie przy klombie 

zdziwiony zza firanek 

 

jakbym jej nie znał 

nie pamiętał jak wysysa 

świeżość nasturcji 

rozwiewa świerki 

 

na wieży kościoła 

niepokoi witraże 

mrugające nerwowo 

pogrążonym w chaosie 

 

na to wszystko 

lipowe warkocze 

pełne delirycznych ucieczek 

z makiet dorosłości 

 

gdzie byłem jutro 

gdy wiersze przysięgały 

na nocne dmuchawce 

że nie zapomną o nas 

 

rozgałęzionych pomiędzy 

słuchaniem poezji 

śpiewanej latarniom 

oświetlającym samotność 

 

a ciszą wiejskiego 

kościołka w którym 

szepty pól 

jak poranne psalmy 

_________________


Melibea
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 327
Zobacz teksty użytkownika:

Jedenasta. Recenzja POSTscriptum 2019

Post#2 » 16 sty 2020, o 18:32

kresowa pani pisze:żeby wydrukować tam swoje teksty, w które wkłada samą siebie. 

 

31 nazwisk z przypisanymi i charakterystycznymi dla każdego Twórcy utworami. Piękna pod każdym względem edycja, skąd spomiędzy wersów przebija łagodne, po trosze psychodeliczne światło nad szarobłękitnym horyzontem okładki

 

Serdeczne gratulacje, Kresowa Pani :cheers: 

 

kresowa pani pisze:Autor: Mirosław Kaczmarek /mironiusz/ - lipowe warkocze 

 

z deszczem pod rynnę 

na niepogodę mlaskającą 

niegrzecznie przy klombie 

zdziwiony zza firanek 

 

jakbym jej nie znał 

nie pamiętał jak wysysa 

świeżość nasturcji 

rozwiewa świerki 

 

na wieży kościoła 

niepokoi witraże 

mrugające nerwowo 

pogrążonym w chaosie 

 

na to wszystko 

lipowe warkocze 

pełne delirycznych ucieczek 

z makiet dorosłości 

 

gdzie byłem jutro 

gdy wiersze przysięgały 

na nocne dmuchawce 

że nie zapomną o nas 

 

rozgałęzionych pomiędzy 

słuchaniem poezji 

śpiewanej latarniom 

oświetlającym samotność 

 

a ciszą wiejskiego 

kościołka w którym 

szepty pól 

jak poranne psalmy 

_________________

 

Rzeczywiście, wiersz oczarowujący... Poezja w swej czystej postaci...

Melibea

Wróć do „Publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości