Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Wyzwij lub zostań wyzwany do literackiego pojedynku.

Głosuję na

Czas głosowania minął 20 paź 2013, o 21:07

Tekst A
6
55%
Tekst B
5
45%
 
Liczba głosów: 11

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1543

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#1 » 19 paź 2013, o 21:07

Pojedynek na opowiadanie fanfiction (fandom: Doctor Who) do 2 000 znaków.
Słowa klucze: serce, śpiew, stal.
Temat: "Życie mierzone łyżeczkami kawy".
Termin przesyłania prac: do 19.10.2013 r.

Powodzenia! :)
where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#2 » 19 paź 2013, o 21:09

Tekst A:


[center]Rutyna[/center]

Martha odetchnęła głęboko, usiłując uspokoić swoje bijące zbyt szybko serce.
Tę konkretną Rozdymkę tropili już trzeci tydzień z rzędu, gubiąc jej ślad dwukrotnie: najpierw pod Nowym Jorkiem, a potem pięć kilometrów na północ od granicy stanu. Przeklęty kosmita okazał się dla nich zbyt sprytny. Teraz w końcu odnaleźli go ponownie, więc skradali się ostrożnie we wnętrzu opuszczonego budynku, trzymając broń w pogotowiu. Powoli zbliżali się w stronę z której dobiegał dziwny, gulgoczący śpiew. Nic nie wskazywało na to, że ten konkretny osobnik miałby być agresywny, jednak doświadczenie uczyło braku zaufania, zwłaszcza przy tak marnych perspektywach wsparcia. Byli w tym momencie daleko poza zasięgiem zespołu szybkiego reagowania UNITu, musieli poradzić sobie sami. O dziwo, Martha nie wątpiła, że tak właśnie się stanie.
Ich życie prywatne nie było ostatnio idealne, w niczym nie przypominało też setek czytanych przez Tish romansideł, ale faktem pozostawało to, że Martha i Mickey zawsze potrafili doprowadzić każdą sprawę do końca. Nie mieli złudzeń, że istnieje coś takiego jak bajkowe szczęśliwe zakończenie. Dwa złamane serca nie wyleczyły siebie nawzajem, a różnice pomiędzy nimi zawsze były wyraźne. Potrafili jednak pracować razem, a z czasem odkryli, że ta dobra komunikacja sprawdza się także w łóżku i poza nim. Zamieszkali w jednym mieszkaniu po kilku miesiącach i w rok później na jej palcu można już było zobaczyć pierścionek. Być może nie byli dla siebie perfekcyjni, ale rozumieli się bez słów, a w oczach Mickey’a, gdy patrzył na nią, Martha nie widziała nawet śladu żalu za kimś, kto był już poza jego zasięgiem. I to wystarczało, bo nie mieli już kilkunastu lat i kiedyś musieli wyrosnąć z nastoletnich zauroczeń, które i tak pozostały w przeszłości.
Stalowe drzwi zgrzytnęły głośno, gdy pchnęła je ręką i spłoszony kosmita z głośnym piskiem przemknął tuż obok nich. Zanim zdołali zorientować się, co zamierza, umknął w dół schodów, więc natychmiast ruszyli za nim. Być może w jej żyłach płynęło już więcej kawy niż krwi, ale właśnie wtedy, biegnąc tuż przed osłaniającym ją narzeczonym, Martha Jones w końcu poczuła się szczęśliwa.
- Mickey! - krzyknęła, nie odwracając się nawet w jego stronę. Przez nadmiar adrenaliny wciąż szumiało jej w głowie.
- Co?!
- Ożeń się ze mną do cholery!
- Teraz?!
Wciąż biegnąc chwyciła jego dłoń, ciągnąc go za sobą.
Z czasem życie bez Doktora okazywało się być najlepszym, co ich mogło spotkać.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#3 » 19 paź 2013, o 21:11

Tekst B:

Na TARDIS nie ma dnia, ani nocy. Budzisz się po kilku godzinach zasłużonego odpoczynku i nie masz pojęcia, która godzina. Może zastanawianie się nad tym nie ma sensu, gdy mieszka się w wehikule czasu, ale odpowiednikiem wschodu słońca jest tu moment, gdy, wchodząc do kuchni, widzisz kompanów pijących kawę.
Pochodzimy z różnych planet, i dzieli nas bardzo wiele, ale mamy wspólną cechę: tym właśnie mierzymy życie i jego małe, lub większe etapy. Filiżankami kawy. A może nawet jej łyżeczkami, skoro nikt z nas nie sypie do filiżanki więcej, niż jednej naraz.
Nazywam się Tegan Jovanka. Wzorem mojego ojca postanowiłam pisać pamiętnik.

[center]***[/center]

Czajnik pełen wody na dzisiejszą filiżankę kawy nastawiony. Dopóki nie zacznie gwizdać, mam czas na pisanie.
Ostatnio ciągle byłam niewyspana, ale na szczęście to już za mną. Nie, ten cholerny stalowy bubel, Kamelion, nadal jest z nami. I nadal głośno śpiewa średniowieczne pieśni o wojnie z Saracenami, gdy ja chcę odpoczywać. Ale na szczęście Turlough pożyczył mi świetne, dźwiękoszczelne nauszniki. Zmienił się na lepsze od czasu przygody z Wiecznymi. Zaczynam go naprawdę lubić.
Dopiero teraz widzę, jak to brzmi. Nie, nie w takim sensie. Już wprawdzie nie jest takim samolubem, a i całkiem niebrzydki z niego chłopak, ale nawet nie pochodzimy z tej samej rasy. Ja jestem Ziemianką, a on...no właśnie, nawet nie wiem, kim. Romans międzygatunkowy? Taki pomysł za dobry mógłby uznać tylko jakiś scenarzysta, i to mierny. Potem wystarczy jeszcze dorzucić kataklizm średnich rozmiarów zwieńczony oczywiście przymusowym rozstaniem pary, koniecznie na plaży, bo gdzie indziej, i voilà! Niewyżyte panienki w przedziale wiekowym dwanaście-piętnaście na pewno to kupią.
Robię się cyniczna. Prawdą jest, że podróże kształcą, ale podczas moich, z Doktorem, naoglądałam się chyba za dużo zła.

[center]***[/center]

Kolejny, nazwijmy to umownie, dzień i kolejna łyżeczka kawy, która czeka na zalanie wrzątkiem. A ja się zastanawiam, co o pomyśle pisania pamiętnika powiedziałaby Nyssa. Mądra, kochana Nyssa. Zawsze myśląca najpierw o innych, a dopiero potem o sobie. To właśnie dlatego już jej tu nie ma, postanowiła wspomóc spotkaną przez nas kiedyś grupę szukającą lekarstwa na kosmiczną wersję trądu. Rozumiem, czemu podjęła taką decyzję, ale i tak za nią tęsknię. Zżyłyśmy się ze sobą, być może dlatego, że obu nam najbliższe osoby zabrał ten sam drań, kosmiczny maniak każący się nazywać Mistrzem. Nienawidzę go z całego serca.
Wracając jednak do Nyssy, niewykluczone, że najbardziej zbliżył nas do siebie czas, który obie przepłakałyśmy po śmierci Adrica.
Wiele razy robił głupstwa, ale i dla mnie i dla niej był niczym młodszy brat. Irytujący, mały braciszek.
Jego też mi brakuje.

[center]***[/center]

Znowu odróżniam dzień od nocy. Teraz kawa jest już tylko poranna.
Tak, odeszłam. Opuściłam TARDIS, Doktora i Turlougha. No i Kameliona. Aż dziw bierze, że chce mi się o nim wspominać.
Czemu nie chciałam zostać? Chyba po prostu nareszcie do mnie dotarło, że nawet Doktor nie zawsze jest w stanie uratować wszystkich. Wróć, źle. To wiedziałam od dawna. Teraz zdaję sobie sprawę, że czasem nie jest w stanie uratować nikogo. Nie winię go, zrobiłby to, gdyby mógł.
Ale kiedy już coś takiego zrozumiesz, podróże przestają być zabawne.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#4 » 19 paź 2013, o 21:14

[center]Zapraszam do czytania, komentowania i głosowania na najlepszy tekst pojedynku. Ankieta pozostanie otwarta do 2 listopada.
Powodzenia pojedynkującym się![/center]
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#5 » 23 paź 2013, o 09:17

Ciężko było mi skomentować ten pojedynek, a raczej wybrać, który tekst podoba mi się bardziej. Bardzo ciekawiło mnie, o czym będą Wasze teksty, bo można było obrać milion różnych motywów, i tutaj mnie nie zawiedliście - oba są zupełnie różne, jeżeli chodzi o bohaterów i pomysł, i oba zaskakujące.
Generalnie A i B mają w sobie coś i moim zdaniem są na równym poziomie. W pewnym sensie też się uzupełniają - jeden ma to, czego brakuje drugiemu, i odwrotnie.

A:
Martha i Mickey, Jezu.
Ten tekst bardzo mi się podoba. Narracja jest poprowadzona ładnie, naturalnie i zgrabnie, dzięki czemu wybronił się nawet pomysł (który mi niekoniecznie odpowiada i jest trochę gorszy od tekstu B). Historia jest ładnie osadzona, a relacje postaci naprawdę zgrabnie przedstawiona. Mówi się, że nie zawsze dobry styl jest ważniejszy od dobrej historii, ale w tym przypadku kupuję to w tej formie, jaka jest.

B:
Motyw życia mierzonego łyżeczkami kawy! Pojawił się i z jednej strony bardzo mi się to podoba, ale chyba został odebrany zbyt dosłownie. Moim zdaniem pojawia się nieco chaotycznie, tam, gdzie się da, niby z pewnym zamysłem, ale jednak niekoniecznie idealnie pasował.
Ogólnie powiedziałabym, że tekst jest fajny, ale nie jest ładny - nie wiem, na ile jest to zrozumiałe; generalnie pomysł i zamysł baardzo trzymają poziom. Nie ujmując A, w B te dwa elementy naprawdę dają się zauważyć, są tutaj gwiazdą, ale zabrakło szlifu i to sprawia, że mimo wszystko to, co zapowiadało się świetnie, jakoś się rozmyło w trakcie i nie ma efektu. Styl jest "w porządku", ale, wiadomo, to czasem nie wystarczy, zwłaszcza, gdy przychodzi do porównania go z innym. Jest też trochę potknięć, baboli, niezręczności językowych.
Podsumowując: pomysł i zamysł +, forma nie wyróżnia się.


Przychylałabym się do tekstu A, jednak chwilowo nie umiem wybrać, wydaje mi się, że byłoby to w pewien sposób niesprawiedliwe wobec tekstu B.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1042

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#6 » 23 paź 2013, o 21:13

Camenne napisała, że ciężko jej skomentować i wybrać; gdybym miał takiego nerwowego kota w tak niegustownym kapeluszu, też by mi było ciężko, bo skupić się nie można, o myśleniu nie wspominając. Daj mu trzecie śniadanie, może się zdrzemnie (mój wtedy idzie spać).

Tekst A to wyrwany fragment z ciągu płynącej rzeczywistości. Pod względem formy przypomina Bunina. Jeden z wielu nic nieznaczących momentów a jednak ważnych i domyślnie brzemiennych w następstwa, z których składa się oś życia, ale osadzony w jakiejś historii, przeszłości, w gorzkiej może nieco, ale prawdziwej, realnej codzienności. Lekko i płynne napisany. Zwarta kompozycyjnie całość, przemyślane ujęcie. Bardzo piękny moment:
- Ożeń się ze mną do cholery!
- Teraz?!
Wciąż biegnąc chwyciła jego dłoń, ciągnąc go za sobą.

Tylko to tajemnicze ostatnie zdanie, z którego osobiście bym zrezygnował, jakoś ten Doktor mnie tu irytuje, przylepiony taki... jak już musi być, to bym go zameldował w innym miejscu.

Tekst B.
Najpierw drobiazgi, które rażą; dlaczego Tardis dużymi literami? „Nazywam się Tegan Jovanka; a co mnie to obchodzi? Każdy zresztą się jakoś nazywa, a tu z tego nic nie wynika. Doktor wetknięty na siłę (co prawda wyżej też). Kamelion, Turlough, Nyssa, Adric – kolejne puste imiona. Jakiś Mistrz, jakoś trąd – wszystko sobie obce, wewnętrznie niepowiązane. Jakiś wątek, jeden, drugi... wychyla łebek i natychmiast go chowa, fakt, że nie ma dla nich wszystkich miejsca - to po co wyłażą? I ta kawa wisząca jak czarna burzowa chmura.
Tekst poszarpany, niespójne fragmenty, brak płynności, wiodącej linii narracji, formy nie widać, nie wiem o czym właściwie jest. Ale dobry moment też się trafi:
Znowu odróżniam dzień od nocy. Teraz kawa jest już tylko poranna.
Niby proste dwa zdania, lecz we właściwym miejscu użyte poprawiają moje wrażenie. Sądzę, że gdyby Autor nie był ograniczony założonymi warunkami, których jest za dużo na tak krótki tekst, byłoby to o wiele lepsze, zbyt wiele poświęcił im uwagi, zwłaszcza tej nieszczęsnej kawie; lepiej, gdyby tylko i wyłącznie stała przed nim na stole w innym, bardziej fizycznym świecie.

Zdecydowanie wybieram tekst A.

Mań
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1216

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#7 » 24 paź 2013, o 17:52

Oba teksty uważam za dobre i, jak napisała wcześniej Cam, uzupełniają się nawzajem. Choć wiem, że autorzy nie konsultowali się podczas pisania, to podoba mi się ich zróżnicowanie pod względem klimatu. Pierwszy, mimo dziejącej się gdzieś tam akcji, niebezpieczeństwa przysłoniętego przez rozmyślania bohaterki, wydaje się nieco radośniejszy. Drugi trochę melancholijny, przez to może cięższy do strawienia.
Też mam niemały kłopot z wybraniem lepszego tekstu. W A dostrzegam płynność narracji, jednak coś zazgrzytało, kiedy doszłam do momentu oświadczyn. Trochę koślawe, jakby na siłę i zupełnie inne od tego jak poprowadzono wcześniejszą część. Rozumiem, to dialog, w tle coś się dzieje, ale za mocno odstający od reszty. Ogólnie tekst wyszedł fajnie, widać, że autor miał pomysł, jednak motyw pobierania się w chwili niebezpieczeństwa nie powala oryginalnością.
Gdyby B nie był taki smutny i autor zrezygnowałby z formy pamiętnika, myślę, że mój wybór padłby od razu na ten tekst. Faktycznie sporo w nim zdań do śmietnika, ale zdarzają się i takie naprawdę ładnie i ciekawie skonstruowane. Początek nieco kulawy (fragment z Nyssą okropnie niezręczny), najbardziej podobał mi się koniec, może to kwestia rozgrzewki?
Nie wiem, nie wiem. I tu, i tu jest kawa, w pierwszym zaledwie wzmianka, drugi zbudowany został na tym motywie. Jaaa, ciężko! Mam dylemacik.

Augustus
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 40

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#8 » 1 lis 2013, o 21:03

Na wstępie powiem, iż jestem kompletnie zielony w uniwersum, na podstawie którego opierają się oba fanficki. Z tego właśnie powodu żywiłem spore nadzieję, że te dwa teksty nieco przybliżą mi wszystko, być może zachęcą. Dlatego właśnie, poza zwykłymi kryteriami przy ocenie tekstu, postanowiłem kierować się również nowym kryterium, które odpowiada za lepsze wprowadzenie mnie w cały świat Doctora Who.


Oddaję głos na tekst B.


Dlaczego? Oczywistym jest, że oba teksty są wspaniałe, jak ktoś ujął, uzupełniają się bardzo dobrze i ktoś taki jak ja z obu może wywnioskować cenne informacje. Tekst A zaczynał się świetnie, odniosłem z początku wrażenie, że nawet jeśli nie przeczytałem tekstu drugiego, pierwszy jest zdecydowanym faworytem i ciężko będzie go przebić. Niestety, myliłem się. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wpleciony wątek romantyczny. Po prostu nienawidzę czegoś takiego. Jest akcja, coś się dzieje, jakieś polowanie, bohaterowie pełni adrenaliny, a tu nagle jakieś romanse, uczucia... dla mnie nie istnieje miejsce na coś takiego w akcji. Nawet jeśli niebezpieczeństwo nie wydawało się wielkie, to nagłe pojawienie się "romansidła" sprawiło, że stało się zerowe, a bohaterowie traktowali "polowanie" jak jakieś hobby, jogging, czy coś w tym stylu.
Drugi tekst spodobał mi się bardziej, głównie chyba dzięki formie. Owszem, jak wspominali niektórzy, pewne zdania niepotrzebne, coś się działo, a do niczego nie nawiązuje itd. przypominam jednak, że to pamiętnik, więc coś takiego jest dopuszczalne zwłaszcza, że wpisy mogły zostać dodawane w różnym czasie, jak zapewne było. Ponadto wyjaśnia nieco więcej z samego uniwersum, buduje lepszy klimat. No i pierwsza osoba... zawsze podziwiałem ludzi, którzy potrafili tak pisać, w dodatku wszelkiego rodzaju pamiętniki, bowiem z pozoru niby łatwo, a jednak trzeba dobrze pokombinować.

Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać, pewnie jeszcze parę zdań o innych elementach, ale myślę, że to wystarczy.


Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1543

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#9 » 3 lis 2013, o 16:07

Bieda! Nie mamy zwycięzcy! Oba teksty dostały dokładnie taką samą liczbę głosów!
Co robić? Osoba, pisząca regulamin oczywiście nie wpadła na to, że taka sytuacja jest możliwa, więc... trzeba jakoś temu zaradzić.
Dogrywka! Ankieta zostaje przedłużona do dnia 9.11.2013! A do regulaminu dodana zostanie Pierwsza Poprawka.
where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1543

Pojedynek nr 2: Lira vs Capitano L

Post#10 » 9 lis 2013, o 23:50

Po kilku niespodziewanych zwrotach akcji mamy zwycięzcę pojedynku! Jednym głosem, po dogrywce wyłonił się nam Pogromca Liter.Została nim Lira! :-) Gratulacje!
Brawa należą się również Capitano L, za walkę do ostatniej kropli krwi ^^.
where does everybody go when they go?

Wróć do „Pojedynki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość