Ciężki ołówek, puste kartki

Podejmij wyzwanie, wyznacz cel i dąż do niego! Dziennik pisania dla osób potrzebujących mobilizacji.
Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#1 » 4 kwie 2014, o 14:46

A ja oszukuje, bo wcale na razie nie pisze, tylko rysuje - rysuje ilustracje do mojej interpretacji powieści Margaret Atwood "Rok potopu". Ciężkie mam zdanie bo ustanowiłam sobie cel - 7-10 prac formatu A1 - i no zgadnijcie co, mam zero! A termin oddania prac to 20 maja. A więc. PANIKA I TONY PAPIEROSÓW. Będę marudzić i ględzić, mam nadzieje, ze będziecie dla mnie okropni i dacie mi kopa w tylna część ciała!

Trochę o projekcie w wielkim skrócie, bo nie chce spoilerować: w książce nie ma tak naprawdę tytułowego biblijnego potopu. Mimo wątków religijnych, powieść boryka się (miedzy innymi) z tematami rozwoju technologii i ich konsekwencji dla naszej planety. I chociaż w fabule, to ludzkość wymierza sobie ostateczny śmiertelny cios, naszła mnie ochota na rysowanie prawdziwego POTOPU. Prawdopodobnie dlatego, ze naczytałam się za dużo artykułów o tym, za ile lat moje miasto będzie pod woda i kiedy wszyscy zaczniemy zabijać się o czysta wodę. Z reguły nie lubię ilustracji, która pokazuje bohaterów i fabule książek, bo po co, skoro każdy czytelnik wie co się dzieje i ma swoja własną wizje opisywanego świata. Dlatego postanowiłam się odbiec troszeczkę od historii Atwood i trzymać się swojej własnej wizji apokalipsy.

Moi głowni przeciwnicy to: lenistwo i brak wiary we własne umiejętności. Mam dwa tysiąc zeszytów, zapaćkanych rysunkami i malunkami, które nigdy nie ujrzą światła dnia, bo nie są wystarczająco dobre. Ale wiecie co? Nie mam już czasu, żeby się tak bawić i nad sobą użalać. Dlatego mam plan.

Na dzisiaj MUSZE przygotować tło dla trzech do czterech rysunków. Dużym problemem jest, ze zawsze rysuje postacie w ruchu, ale nie osadzone w żadnej rzeczywistości (bo uwielbiam rysować ludzkie ciało!). Pisanie sprawia mi ten sam problem. Mam w głowie tysiące bohaterów, wiem jak wyglądają, jak się zachowują, jak mówią i chodzą, ale ich historia i świat dookoła zawsze mi umyka. Tym razem zacznę od podstaw. Proste geometryczne pejzaże - niestety nie jestem dobra w rysowaniu szczegółów i skupiam się raczej na prostych formach. Musze się z tym pogodzić.

Rozpisałam się. Koniec marudzenia. Plan na dziś ustalony. Będę meldować postęp, jeśli kogokolwiek to zainteresuje. A jeśli mi się nie uda - macie krzyczeć!

P.S Jeśli znajda się tutaj fani książki, bardzo mnie interesują wasze interpretacje tekstu!

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#2 » 4 kwie 2014, o 15:10

No to trzymam za ciebie kciuki!
Zaczynanie od podstaw pomaga. Mi na pewno przy ustaleniu fabuły zamiast skupianiu się na jednej postaci. :)
Po prostu robię za zły charakter.

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#3 » 7 kwie 2014, o 16:40

Dziękuję i rzeczywiście pomogło :D Prawie trzy skończone, woo, mam narysowany pokój pod woda i dziwaczna piwnice, do której prowadzi drabina, dookoła rysuje drzewa (w bardzo szeroko pojętej perspektywie), które przewracają się od nadchodzącej wody... Bo przypomniała mi się scena w książce, w której jedna z głównych bohaterek wykopuje bron, którą ojciec zakopał w ogrodzie, kiedy zaczyna bać się o to w którym kierunki świat zmierza... Plus bardzo dziwaczne kruszące się budynki, które wyglądają efektownie, ale nie wiem co maja z czym wspólnego, zobaczymy.

Zczelam wycinać wszystko z papieru. Czuje się trochę jak przedszkolak, ale za boga nie potrafię tego wszystkiego narysować, a wycinanie wychodzi mi jakoś naturalnie. Sa bardzo proste i dość abstrakcyjne, ale wyglądają lepiej niż moje rysunki i sprawiają mi więcej frajdy. Planuje drukować je sitorytem na dużym formacie i malować, wiec nie będą wyglądać jak tandetne kolaże.. Mam nadzieje. Ach. Przynajmniej jest postęp! <ok>

Awatar użytkownika
Innuendo
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 78

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#4 » 7 kwie 2014, o 17:06

Kiwi, trzymam kciuki, żeby postęp dalej się utrzymywał. Uwielbiam Margaret Atwood, dlatego bardzo kibicuję Twojemu projektowi i bardzo podoba mi się przedstawienie książki jako rzeczywistego potopu, nie metaforycznego. Dla mnie to jest książka o wizji zamordowania, zasyfienia, przywłaszczenia sobie świata („Jakim prawem uważamy, że wszystko, co jest na Ziemi, należy do nas, gdy w rzeczywistości to my należymy do Wszystkiego?”), wyolbrzymiająca obecne tendencje aż do poziomu absurdu, ale czytając z pewnym momencie zadajemy sobie pytanie, czy do tego absurdu właśnie nie zmierzamy.

Czytając o Twoich pomysłach czuję, że jesteś bardzo kreatywną osobą, pozostaje mi więc życzyć weny :)
If you can't be a good example, then you'll just have to be a horrible warning.

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#5 » 17 kwie 2014, o 12:11

Innuendo pisze:Kiwi, trzymam kciuki, żeby postęp dalej się utrzymywał. Uwielbiam Margaret Atwood, dlatego bardzo kibicuję Twojemu projektowi i bardzo podoba mi się przedstawienie książki jako rzeczywistego potopu, nie metaforycznego. Dla mnie to jest książka o wizji zamordowania, zasyfienia, przywłaszczenia sobie świata („Jakim prawem uważamy, że wszystko, co jest na Ziemi, należy do nas, gdy w rzeczywistości to my należymy do Wszystkiego?”), wyolbrzymiająca obecne tendencje aż do poziomu absurdu, ale czytając z pewnym momencie zadajemy sobie pytanie, czy do tego absurdu właśnie nie zmierzamy.

Czytając o Twoich pomysłach czuję, że jesteś bardzo kreatywną osobą, pozostaje mi więc życzyć weny :)


Ach, tak właśnie, pięknie opisałaś co mi się kołatało w głowie, nie potrafiłabym lepiej tego wyrazić!

Nie mam pozadnej kamery, wiec pokażę kilka kiepskich zdjęć z kamery komputerowej, sasasasa.




Szkielety pierwszych kolaży, piwnica z której Toby wykopuje bron (brakuje Toby i broni, ojej, ale będzie), zalany woda pokój, który wcale nie wygląda na zalany, muszę nad tym popracować, polowanie w dżungli ha (obcięło jedna nogę i znowu brakuje broni, ale będzie, i więcej dżungli bo wygląda tylko jak plamy) i Ren, która próbuje wydostać się z izolatki w czasie potopu chociaż na razie jest tylko nogami i kto wie skąd tam się wzięła pajęczyna.

Nie jestem zadowolona. Fajnie mi się wycina te kolaże, ale są za bardzo dekoratywne, a za mało do rzeczy, plus wyglądają dość amatorsko... Beda wydrukowane w kolorze sitodrukiem i pomalowane sprayem, jak moje poprzednie prace, wiec będą miały trochę więcej głębi, ale...

Mam mnóstwo pomysłów, ale każdy wydaje mi się głupi, wiec robię nic. (Rozkraczony olbrzym pożerający drzewa? Ach.) Czuje, ze zmierzam w kierunku prostej ilustracji dla małych dzieci, która w dodatku niewiele ilustruje i mnie to przeraza.

Straciłam wiarę w siebie i chęci w najgorszym momencie.

Oprócz tego, dziesiątki malunków, dla zabawy, żeby się odrobinę zrelaksować, ale nie nadają się do pokazania. Dzisiaj przerwa na czytanie, imprezowanie i spanie, od poniedziałku zabieram się za jeden kolaż (to znaczy, dobry kolaż, po powstaje ich co najmniej piec dziennie, ale za prostych) dziennie minimum, wiec muszę dzisiaj w wolnej chwili, przy czytaniu naszkicować wszystkie pomysły, głupie, czy nie.

EDIT:

Sześć prawie skończonych, siódmy siedzi w głowie, muszę mieć 8 do czwartku (pokazuje psorom), co jest okej, potem zaczynam je malować i dorobię ostatnie 2 po drodze. Nie najgorzej. Zaczynam całkiem je lubić. Zawsze lubiłam proste, geometryczne ilustracje, wiec nie wiem, czemu się dziwie, kiedy takie mi wychodzą, ani czemu mi to tak przeszkadza. Pomysł siódmy mi się podoba, mmm, geometryczne zburzone miasto, dużo zabawy linijka. Dowiedziałam się, ze jeśli robię je w formacie A0 będę mogla pokazać maksymalnie trzy na wystawie (za mało miejsca) wiec przestałam się bać, żeby wszystkie były perfect. Jeśli jeden, albo dwa się nie udadzą, będzie okej. Zaczynam je malować jak najprędzej, bo ciężko mi sobie je wyobrazić pomalowane, muszę wiedzieć, czy zadziała. A ten weekend spędzam w domu, czytając jeszcze raz nowele i robiąc notatki - po pomysły! Plus, muszę napisać esej, który wyjaśnia co robię, a wiec! Do dzieła.

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#6 » 27 lip 2016, o 13:19

No nie, dawno mnie tu nie było.

Chce się w tym dzienniczku pochwalić, przez ten cały czas pisałam dużo... ale nie po polsku i raczej kiepsko. (Moze lepiej się nie chwalić....) Od kilku tygodni kreci mnie, żeby napisać cos w języku ojczystym i dlatego tez przypomniało mi się o forum — i jak tu jest milo, jak na wakacjach!

Swędzi mnie od jakiegoś czasu opowiadanie i tak je skrobie (I TO JAK, w telefonie na przerwie na lunch, siedząc na krawężniku). Dzisiaj mam 800 slow. Trzymajcie kciuki, za opowiadanie krawężnikowe, bardzo proszę?

Będzie kontynuacja tego tam, co tu leży już w szufladzie. Tak myślę. Zobaczymy, co wyjdzie.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1742

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#7 » 27 lip 2016, o 18:11

Jej miły dla oka i dość oryginalny dziennik. Mam pytanie: Czy wystawa się udała?
Prócz tego wiedz, że trzymam kciuki za "krawenżnikowe opowiadanie". Opublikujesz to z szuflady jaki i obecne, na forum, czy pozostaną w szufladzie?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#8 » 27 lip 2016, o 19:51

O, ustawa się udała, bardzo dziękuje :)

Miałam na myśli, że jest w szufladzie tutaj na forum (nazywa się Tygrysy i jest w szufladzie fantastycznej, ale to nie ważne, bo to było baaaardzo dawno temu). Opublikuje, jak najszybciej, tylko strasznie się boje, bo moje ortografia i gramatyka leży i kwiczy! Postaram się z całej siły, żeby (tym razem) było czytelne.

Dziękuję za wsparcie ;*

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5023

Ciężki ołówek, puste kartki

Post#9 » 30 sie 2016, o 20:49

Kiwi, i gdzie Tygrysy? Najchętniej właśnie twój tekst przeczytałabym na pierwszy rzut po powrocie na forum, stęskniłam się za twoją prozą.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Dziennik literacki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość