Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Dyskusje o polskim rynku wydawniczym, wydawnictwach, konkursach literackich i innych powiązanych tematach. Jak tworzyć konspekt, do których wydawców wysyłać propozycję wydawniczą? Jak, co i gdzie wydać.
Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#16 » 9 paź 2019, o 14:32

Z moim zawodem też nie jest lepiej, ale, no, Breaking Bad lepiej nie powtarzać.  

 

O, a jak mniej więcej wygląda współpraca z redaktorem i sama redakcja? Co redaktor to pewnie inaczej, ale zawsze mnie to ciekawiło, bo praca nad ugładzeniem tekstu zawsze jest ważna.


qla
Wydany pisarz
Posty: 13
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#17 » 10 paź 2019, o 09:16

Mam wrażenie, że dużą część redakcyjno-konstrukcyjną załatwia ten mój Grzegorz, o którym wspominałem w odpowiedzi na pytanie do wywiadu. Nie wiem, czy miałem po prostu szczęście, ale ktoś taki, kto na etapie pisania może być twoim beta czytelnikiem a co więcej zna się na rzeczy i może wprowadzić odpowiednie korekty do konstrukcji, jest bezcenny. Ważny na początku jest również konspekt. Jest gro pisarzy, którzy twierdzą (Z Kingiem na czele), że to zabija przyjemność pisania, ale to nieprawda. Rozpisany w trzydziestu punktach plan scenariusza to podstawa, bez niego po prostu tekst pójdzie w jakieś krzaki a na to z racji braku czasu nie możemy sobie pozwolić. Dlatego praca koncepcyjna na początku jest bardzo ważna. Dopóki nie jesteś zadowolony z konspektu, który opowiada ciekawą historię, którą ty sam chciałbyś przeczytać, nie ma sensu zabierać się za pisanie. Dopiero potem przychodzi czas, aby punkty konspektu nabrały ciała. Zwykle pisze się po prostu scenę jako rozdział (tak jest najprościej). Lubię powieści, w których przynajmniej dwa główne wątki się przeplatają. Wtedy można dużo ciekawiej zagrać konstrukcją, dawkować czytelnikowi tajemnicę, aby miał frajdę z czytania.  

Ponieważ wysyłam do wydawnictwa, w miarę zredagowany tekst, zwykle tych uwag nie jest bardzo dużo a przynajmniej nie takie, które ingerowałyby w kręgosłup historii. Zwykle są to błędy logiczne, jakieś nieścisłości, czasem sugestie natury językowej, żeby poprawić opisy w dialogach, albo nie zaczynać scen od początku, tylko na przykład od środka (aby nie wyglądały jak scenopis filmowy). Zwykle trwa to jakiś miesiąc, czasem dłużej i potem leci już korekta. Mam wrażenie i nachodzi mnie trochę smutna refleksja, że ludzie chcący zadebiutować mają bardzo pod górkę. Dlaczego? Dość często ludzie z wydawnictw (czasem byli pracownicy) organizują płatne szkolenia informujące kandydatów, jak należy przygotować propozycję wydawniczą, aby trafiła ona w gust redaktora decydującego o wydaniu (czyli czasem samego siebie ;-)). Przez taki proceder gros kandydatów nie ma po prostu najmniejszych szans. Czasem wydawnictwo szuka książek na jakiś konkretny temat, bo takie się sprzedają (więc uczestnicy szkolenia biorą udział w swoistym konkursie). Kolejną sprawą są betaczytelnicy. Bardzo wielu pisarzy (albo nawet wszyscy) mają betaczytelników (podobnie jak ja mam mojego Grzegorza), którzy zanim tekst ujrzy światło dzienne przechodzi sito dwudziestu, czasem trzydziestu osób i to bardzo świadomych. Jaki debiutant pracujący w pocie czoła nad swym dziełem w samotności, przebije jakościowo pracę zbiorową trzydziestu osób. Odpowiedź nasuwa się sama. Właśnie dlatego tak trudno jest zadebiutować. Jest wielu pisarzy z dorobkiem, którzy stukają do drzwi większych i bardziej uznanych wydawnictw i niestety muszą odejść z kwitkiem bo wydawnictwa mają zaklepane terminarze na dwa lata do przodu. Tekst debiutanta musi być naprawdę wybitny, aby został zauważony (choć niestety ja nie wierzę w wybitne teksty). Aby uzmysłowić ci, dlaczego tak sądzę, wkleję znowu odpowiedź na jedno z pytań, które udzieliłem w ramach wywiadu. 

 

Jesteś laureatem licznych konkursów literackich. Poznań Fantastyczny, Literacki 

Debiut Roku, Międzynarodowy Festiwal Kryminału… Mogłabym jeszcze trochę 

wymienić. Jak myślisz, co niezwykłego było w Twoich opowiadaniach, że zostały 

wyróżnione tak wiele razy?  

 

Upór. Tak to z dzisiejszej perspektywy dostrzegam. W pewnym momencie po 

napisaniu setki opowiadań i wysłaniu podobnej ilości zgłoszeń na konkursy literackie 

zacząłem po prostu rozumieć, o co w tym biznesie chodzi. 

Nie wiem, czy mogę zdradzić patent na wygrywanie, ale trzeba przede wszystkim 

patrzeć, kto zasiada w jury i jakie ma preferencje. Ważne jest oczywiście trzymanie 

się tematu konkursu, czy choćby świadomość, że w bieżącym roku są jakieś ważne 

jubileusze wydarzenia, o których należałoby wspomnieć. Może rocznica śmierci 

jakiegoś wieszcza, albo okrągła data jakiejś bitwy? W konkursach związanych z prozą 

literacką ważne są odwołania do innych utworów literackich, filmów, muzyki czy 

choćby zwykłej popkultury. Najlepiej gdyby opowiadanie laureata w całości składało 

się z mrugnięć okiem do fraz znanych pisarzy. Wówczas zdaniem jury świadczy to o 

niezwykłej erudycji pisarza, którego nie można pominąć. Tego typu drobiazgi zwykle 

ważą na wynik. 

Brałem udział w kilkunastu warsztatach literackich, które były zwykle nagrodą w 

danym konkursie literackim. Miałem wówczas unikalną możliwość przeczytać prace 

innych osób biorących udział w rywalizacji. Konkluzja jaka mnie wówczas naszła była 

bardzo przygnębiająca. Bardzo wielu ludzi nie tylko pisze, ale robi to naprawdę 

dobrze. Gdybym znalazł się w jury konkursu literackiego nie miałbym zielonego 

pojęcia, które prace wyróżnić. Wszystkie były takie same i to bez względu na to jak 

niezwykłą kreatywnością czy inwencją twórczą wykaże się autor. Jeśli na dobrze 

nagradzany konkurs literacki przychodzi siedemset prac, to gwarantuję, że jest w tych 

tekstach naprawdę wszystko. Każdy temat został wyobracany na milion możliwych 

sposobów. Szansa, że akurat tobie uda się wymyślić coś innego, jest znikoma. Wtedy 

również zacząłem większą uwagę zwracać na jakość tekstu. Chodzi po prostu o to, 

aby nie dać jury pretekstu, że tekst jest zbyt słaby językowo, ma błędy itp. 

Opowiadanie musiało być doskonałe (co wiązało się w nieskończoną wręcz ilością 

poprawek i wałkowania cały czas jednego zdania, które cały czas zgrzyta i nie tworzy 

muzyki z kolejnym akapitem). Zwracałem uwagę na drobiazgi (imię bohatera, czy to 

że był punkiem, bo członek jury słuchał punk-rocka). Zdałem sobie sprawę, jak 

subiektywna jest ocena literatury. Ten sam tekst równie dobrze mógł przepaść w 

czeluściach niebytu, jaki i zdobyć główną nagrodę. I to chyba cały przepis na 

konkursy literackie. Chciałem, aby było magicznie a wyszło zwyczajnie, żeby nie 

powiedzieć banalnie. 

 

Przepraszam, że się znowu rozpisałem ;-)

Wojciech Kulawski - Strona autorska: http://wojciechkulawski.pl

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#18 » 11 paź 2019, o 13:14

Mam wrażenie i nachodzi mnie trochę smutna refleksja, że ludzie chcący zadebiutować mają bardzo pod górkę. Dlaczego? Dość często ludzie z wydawnictw (czasem byli pracownicy) organizują płatne szkolenia informujące kandydatów, jak należy przygotować propozycję wydawniczą, aby trafiła ona w gust redaktora decydującego o wydaniu (czyli czasem samego siebie ;-)). Przez taki proceder gros kandydatów nie ma po prostu najmniejszych szans. Czasem wydawnictwo szuka książek na jakiś konkretny temat, bo takie się sprzedają (więc uczestnicy szkolenia biorą udział w swoistym konkursie). Kolejną sprawą są betaczytelnicy. Bardzo wielu pisarzy (albo nawet wszyscy) mają betaczytelników (podobnie jak ja mam mojego Grzegorza), którzy zanim tekst ujrzy światło dzienne przechodzi sito dwudziestu, czasem trzydziestu osób i to bardzo świadomych. Jaki debiutant pracujący w pocie czoła nad swym dziełem w samotności, przebije jakościowo pracę zbiorową trzydziestu osób. Odpowiedź nasuwa się sama. Właśnie dlatego tak trudno jest zadebiutować. Jest wielu pisarzy z dorobkiem, którzy stukają do drzwi większych i bardziej uznanych wydawnictw i niestety muszą odejść z kwitkiem bo wydawnictwa mają zaklepane terminarze na dwa lata do przodu. Tekst debiutanta musi być naprawdę wybitny, aby został zauważony (choć niestety ja nie wierzę w wybitne teksty). Aby uzmysłowić ci, dlaczego tak sądzę, wkleję znowu odpowiedź na jedno z pytań, które udzieliłem w ramach wywiadu.
 

 

To jest smutne, ale też niestety trudno się dziwić, wydawanie to biznes jak każdy. Szkoda, że tak trudno się wybić. 

 

Nie wiem, czy mogę zdradzić patent na wygrywanie, ale trzeba przede wszystkim 

patrzeć, kto zasiada w jury i jakie ma preferencje. Ważne jest oczywiście trzymanie 

się tematu konkursu, czy choćby świadomość, że w bieżącym roku są jakieś ważne 

jubileusze wydarzenia, o których należałoby wspomnieć. Może rocznica śmierci 

jakiegoś wieszcza, albo okrągła data jakiejś bitwy? W konkursach związanych z prozą 

literacką ważne są odwołania do innych utworów literackich, filmów, muzyki czy 

choćby zwykłej popkultury. Najlepiej gdyby opowiadanie laureata w całości składało 

się z mrugnięć okiem do fraz znanych pisarzy. Wówczas zdaniem jury świadczy to o 

niezwykłej erudycji pisarza, którego nie można pominąć. Tego typu drobiazgi zwykle 

ważą na wynik. (...) Każdy temat został wyobracany na milion możliwych 

sposobów. Szansa, że akurat tobie uda się wymyślić coś innego, jest znikoma. Wtedy 

również zacząłem większą uwagę zwracać na jakość tekstu. Chodzi po prostu o to, 

aby nie dać jury pretekstu, że tekst jest zbyt słaby językowo, ma błędy itp. 

Opowiadanie musiało być doskonałe (co wiązało się w nieskończoną wręcz ilością 

poprawek i wałkowania cały czas jednego zdania, które cały czas zgrzyta i nie tworzy 

muzyki z kolejnym akapitem). Zwracałem uwagę na drobiazgi (imię bohatera, czy to 

że był punkiem, bo członek jury słuchał punk-rocka). Zdałem sobie sprawę, jak 

subiektywna jest ocena literatury. Ten sam tekst równie dobrze mógł przepaść w 

czeluściach niebytu, jaki i zdobyć główną nagrodę. I to chyba cały przepis na 

konkursy literackie. Chciałem, aby było magicznie a wyszło zwyczajnie, żeby nie 

powiedzieć banalnie.

 

O, to jest bardzo fajna rada!


qla
Wydany pisarz
Posty: 13
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#19 » 13 gru 2019, o 11:19

Chciałem się pochwalić, że 06.12.2019 premierę miała moja kolejna książka kryminalna. 

https://www.wydawnictwocm.pl/wojciech-k ... p-450.html 

 

Pozdrawiam 

Wojciech Kulawski 

 

https://wojciechkulawski.pl/

Wojciech Kulawski - Strona autorska: http://wojciechkulawski.pl

qla
Wydany pisarz
Posty: 13
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#20 » 9 kwie 2020, o 13:47

Pochwalę się kolejnymi sukcesami, bo w czasach pandemii to trzeba je chyba liczyć podwójnie ;-) 

Niedługo pojawią się Audiobooki moich wszystkich kryminałów, czytanych przez mistrza Krzyśka Plewako-Szczerbinskiego (tutaj próbka jego umiejętności https://www.youtube.com/watch?v=xE1wXMtvxps). 

 

Harmonogram premier Audiobooków jest następujący: 

Lista sześciu - 2020-04-21 

Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści - 2020-05-04 

Zamknięci - 2020-05-18 

Poza granicą szaleństwa - 2020-06-01 

 

https://www.storytel.com/pl/pl/narrator ... TwxhHCmeOs 

 

 

Teraz to tylko czekać na propozycję od Netflixa ;-)

Wojciech Kulawski - Strona autorska: http://wojciechkulawski.pl

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Kącik pytań do Wojciecha "qli" Kulawskiego

Post#21 » 9 kwie 2020, o 13:49

Gratulacje :)

Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość