Kiedy debiut?

Rynek wydawniczy i wydawnictwa, rozmowy o konkursach literackich i innych. Jak, co i gdzie wydać.
C++
Użytkownik zbanowany
Posty: 206
Zobacz teksty użytkownika:

Kiedy debiut?

Post#71 » 4 sie 2013, o 22:10

Kosteczek pisze:Tak jak nie czytam dla przyjemności, tak dla przyjemności nie piszę. W ogóle zdaje się, że tak bezmyślnie pisać, po prostu i dla frajdy, mogą raczej tylko grafomańskie beztalencia. Pisanie to ciężki proces, trzeba myśleć nad każdym zdaniem, wyrazem i przecinkiem.


Proponuję, mimo wszystko, wziąć jakąś dobrą książkę. Skąd fraza "mimo wszystko"? Sprawiasz wrażenie bardzo oczytanego, pozbawionego pokory osobnika, mającego olbrzymi zasób słów, mogącego kogoś "poskromić" jednym zdaniem. Jednak choć na płaszczyźnie retorycznej prezentujesz się całkiem w porządku, to jeśli chodzi o głoszone przez Ciebie poglądy (zauważ, że słowo "głoszone" jest tutaj bardzo delikatne, Ty ich nawet nie głosisz, ba, nawet nie wpierasz, a po prostu z góry uważasz za wyższe nad tymi, które przedstawi osoba X czy Y, niezależnie od jej potencjału intelektualnego i rozbudowanej świadomości), okazujesz się całkiem ubogi. I nie stwierdzam tego na podstawie jakichś wcześniejszych monologów z Twojej strony, bo tych nie sposób czytać bez zalewania się negatywnymi emocjami i irytacją, toteż warto je pominąć, a na podstawie jednej, powyższej wypowiedzi.
Więc, kiedy postawisz najpierwszy krok na drodze Twojego rozwoju duchowego, postanawiając skupić się na sobie (co samo w sobie byłoby progresem znacznie wystającym ponad Twoją dotychczasową skalę rozkwitu mentalnego), a następnie weźmiesz w ręce wspomnianą wyżej "dobrą książkę", z pewnością dowiesz się, że realizując swoje pragnienia, człowiek powinien czerpać z nich przyjemność. Możesz zainwestować w "Rozmowy z Bogiem" Walscha, "Kształtowanie" Wereszczagina (chociaż to druga część, polecam zacząć od początku), "Cztery zasady" Miguela Ruiz'o (jedną z nich jest szanowanie swojego słowa - przyda Ci się). Przeto, jeśli nie czytasz dla zadowolenia, mało tego, pisanie dla przyjemności jest według Ciebie bezmyślne, sprawia Ci to trud, to wielce prawdopodobne, że nie jest to Twoje prawdziwe, zgodne z Tobą pragnienie. W alternatywie proponuję przestać pisać, zajmując się czymś innym. Odzywać się również - zawsze efekt jest lepszy, kiedy człowiek dużo działa, a mniej mówi - również Ci się przyda. Pozdrawiam.

Na przyszłość bez ad personam prosimy.
Oh, should my people fall then
Surely I'll do the same

M.86
użytkownik nieaktywny
Posty: 103
Zobacz teksty użytkownika:

Kiedy debiut?

Post#72 » 5 sie 2013, o 08:18

Tak jak nie czytam dla przyjemności, tak dla przyjemności nie piszę. W ogóle zdaje się, że tak bezmyślnie pisać, po prostu i dla frajdy, mogą raczej tylko grafomańskie beztalencia. Pisanie to ciężki proces, trzeba myśleć nad każdym zdaniem, wyrazem i przecinkiem.


Po pierwsze bardzo ci współczuję, że czytanie nie sprawia ci przyjemności.

Odnosząc się do wyrażanych przez ciebie wcześniejszych opinii, jakoby twoje pisanie miało prowadzić do ponastawia dzieła wybitnego, przede wszystkim skupiasz się na formie. Sprawiasz wrażenie człowieka, który chce wylansować nowe związki frazeologiczne (bo te istniejące są zbyt powszechne i oklepane), pisać poprawnie co do przecinka (bo nie istnieje coś takiego jak "fucha" edytora), stworzyć całkiem nowy styl, który zrewolucjonizuje cała literaturę współczesną. Jeśli jednak uzyskasz te wszystkie cele w jej książce, okaże się ona niezrozumiałym dla większości (jakieś 99% populacji czytającej) bełkotem nie mającym żadnego odniesienia do istniejących archetypów. Równie dobrze możesz wymyślić całkiem nowy język i napisać w nim książkę. Efekt będzie ten sam. A teraz pytanie: co z przekazem? Do kogo on ma trafić? Bo jeśli piszesz sam dla siebie i swojej "duszy artystycznej" to niczym się nie różni od przytaczanej przez ciebie tak chętnie "grafomanii".

Na przyszłość bez ad personam prosimy.
"Jak się okazuje, moje sny są bardziej realistyczne, niż sądziłem..."

Kosteczek
użytkownik nieaktywny
Posty: 428
Zobacz teksty użytkownika:

Kiedy debiut?

Post#73 » 5 sie 2013, o 10:32

(Kolega próbował mnie zlinczować AD PERSONAMAMI, co prawda WAZELINĄ oblepionymi, ale)

Jedziem. Odwet. Rekontra.

---

Proponuję, mimo wszystko, wziąć jakąś dobrą książkę.


Dobre książki z reguły nie są przyjemne w odbiorze.

Skąd fraza "mimo wszystko"?


Znając ciebie, pewnie podpierdzielona z Tolkiena.

Sprawiasz wrażenie bardzo oczytanego, pozbawionego pokory osobnika, mającego olbrzymi zasób słów, mogącego kogoś "poskromić" jednym zdaniem.

Bez przesady. Tych zdań potrzebuję kilku.

(zauważ, że słowo "głoszone" jest tutaj bardzo delikatne, Ty ich nawet nie głosisz, ba, nawet nie wpierasz, a po prostu z góry uważasz za wyższe nad tymi, które przedstawi osoba X czy Y, niezależnie od jej potencjału intelektualnego i rozbudowanej świadomości)

Ok, nie smaruję wypowiedzi balsamami typu Nivea, wazelina też odpada.

Ale oczywiście, uważam swoje poglądy za lepsze od twoich, tak po prostu. No i nie, jeśli to ciebie się tyczy "potencjał intelektualny i rozbudowana świadomość" to na razie nie pokazujesz tego.

Rzucasz sloganami i pustymi słówkami.

okazujesz się całkiem ubogi.

Chwila. Że niby nie mam włożyć do gara nawet kurzego gnata, że muszę cerować majty i skarpety? No nie.

Puste słówko po raz kolejny. Cały twój post pusty jest i pozbawiony treści. Sprecyzuj: ubogi. Mentalnie? To też slogan.

I nie stwierdzam tego na podstawie jakichś wcześniejszych monologów z Twojej strony, bo tych nie sposób czytać bez zalewania się negatywnymi emocjami i irytacją, toteż warto je pominąć, a na podstawie jednej, powyższej wypowiedzi.

Za dużo Tolkiena i innych baśniowych pierdół, skoro język ostrzejszy o pół tonu dokonuje destrukcji twojego móżdżka. Hej, a jeśli forum wprawia cię w irytację i smutek, to co jest jak np dziewczyna cię rzuci? Nóż i żyły podcięty w wannie o północy?
Więcej dystansu, to tylko forum.

Więc, kiedy postawisz najpierwszy krok na drodze Twojego rozwoju duchowego, postanawiając skupić się na sobie


Skupiam. Jestem egoistą do potęgi minimum trzycyfrowej.

Ale oto kolejny dowód na twój nieintelektualizm i nieświadomość; analizować człowieka na podstawie kilku postów? Strzelasz sobie w stopę prawą, w stopę lewą, to jest strzelasz sobie w obie stopy.

Ok, nie jestem uduchowiony. Moralność to słabość umysłu.

(co samo w sobie byłoby progresem znacznie wystającym ponad Twoją dotychczasową skalę rozkwitu mentalnego)


Slogan vel kolejny debilizm. Tylko to potrafisz, co?

a następnie weźmiesz w ręce wspomnianą wyżej "dobrą książkę", z pewnością dowiesz się, że realizując swoje pragnienia, człowiek powinien czerpać z nich przyjemność.


O tak. Pragnienia realizuję cały czas, przecież dlatego jestem zwierzęciem.

(jedną z nich jest szanowanie swojego słowa - przyda Ci się)


Ja bardzo je szanuję. Dlatego staram się nim bawić, a nie jak niektórzy - kopiować z Tolkiena, powiedzmy.

Przeto, jeśli nie czytasz dla zadowolenia, mało tego, pisanie dla przyjemności jest według Ciebie bezmyślne, sprawia Ci to trud, to wielce prawdopodobne, że nie jest to Twoje prawdziwe, zgodne z Tobą pragnienie.


Nie. Wielce prawdopodobne jest, że jesteś grafomanem. Raz jeszcze: pasja nie musi sprawiać przyjemności. Nie powinna nawet. Jest to coś więcej niż przyjemność. Gdyby byłoby to łatwe i przyjemne - odpuściłbym sobie szybko; nie wszystko opiera się na prymitywnej potrzebie rozrywki.

W alternatywie proponuję przestać pisać, zajmując się czymś innym. Odzywać się również - zawsze efekt jest lepszy, kiedy człowiek dużo działa, a mniej mówi - również Ci się przyda. Pozdrawiam.

Nie przyjmuję rad od ludzi mniej lotnych.

Rada ode mnie z kolei: skup się na sobie, włącz mózg i myśl po swojemu. Na razie albo kopiujesz Tolkiena, albo guru od mentalności i innych ości.

---
Po pierwsze bardzo ci współczuję, że czytanie nie sprawia ci przyjemności.

Nie chciałbym. Wtedy nie byłoby elitarne.

Odnosząc się do wyrażanych przez ciebie wcześniejszych opinii, jakoby twoje pisanie miało prowadzić do ponastawia dzieła wybitnego, przede wszystkim skupiasz się na formie.

Nie. Forma jest najważniejsza, ale bez dobrej historii daleko nie zajedziesz.

Sprawiasz wrażenie człowieka, który chce wylansować nowe związki frazeologiczne (bo te istniejące są zbyt powszechne i oklepane), pisać poprawnie co do przecinka (bo nie istnieje coś takiego jak "fucha" edytora), stworzyć całkiem nowy styl, który zrewolucjonizuje cała literaturę współczesną.

Są, to prawda.
Nie, zupełnie na odwrót. To przecinek ma być mi posłuszny, nie ja jemu. Staram się stawiać przecinki tylko wtedy, kiedy melodia frazy tego wymaga; zresztą, kwestia tekstu.
Nie całkiem nowy. Ale jeśli nie dążyć do czegoś wybitnego, to do czego dążyć?

Jeśli jednak uzyskasz te wszystkie cele w jej książce, okaże się ona niezrozumiałym dla większości (jakieś 99% populacji czytającej) bełkotem nie mającym żadnego odniesienia do istniejących archetypów.

Bzdura. Jeśli uzyskam wszystkie te cele w jednej książce, będzie ona wybitna. Nie mam ambicji pisania joycem, ani proustem nawet.

Równie dobrze możesz wymyślić całkiem nowy język i napisać w nim książkę. Efekt będzie ten sam.

Nie. Nikt tu nie chce wymyślać nowego języka, ten ktoś chce zanurzyć się w polszczyźnie i wyłuskać z niej coś więcej.

A teraz pytanie: co z przekazem? Do kogo on ma trafić? Bo jeśli piszesz sam dla siebie i swojej "duszy artystycznej" to niczym się nie różni od przytaczanej przez ciebie tak chętnie "grafomanii".


Jeśli piszesz dla czytelnika, jesteś kupę warty. Różni się, a i owszem i każdy inteligentny to zauważy. Dobre pisanie pochodzi z bebechów, większość dobrych autorów powie ci, że przede wszystkim myśleli o sobie. Grafoman pragnie poklasku, pisze na wesoło, bezkrytycznie i frywolnie.

Użytkownik otrzymał ostrzeżenie za wielokrotne obrażanie i ataki na uczestników dyskusji. Uprasza się o zaprzestanie wycieczek osobistych, dalsze ataki będą skutkowały kolejnymi ostrzeżeniami.
Do wszystkich uczestników rozmowy - KONIEC OFFTOPU. Prosimy o powrót do tematu rozmowy.
The words of the prophets are written on the subway walls.

C++
Użytkownik zbanowany
Posty: 206
Zobacz teksty użytkownika:

Kiedy debiut?

Post#74 » 29 sie 2013, o 11:12

Kiedy debiut? Odpowiedź według mnie prosta: wtedy, kiedy przyjdzie na to czas. Nie ma jak dla mnie usprawiedliwienia, że nie było czasu, że brak odpowiednich warunków, że praca, a wiersze i poezja, proza, publicystyka, to bardzo niemiarodajne i niezapewniające pieniędzy czy powodzenia, no i kradnące wiele godzin. Stąd można wysnuć prosty wniosek: kiedy się coś kocha, uwielbia, kiedy pisanie stanowi dla kogoś pasję, to będzie poświęcał temu czas, co automatycznie przełoży się na warsztat i technikę takiej osoby, więc w konsekwencji na ewentualny sukces. Nie oznacza to, że warto poświęcać dnie i noce, dążąc do celu jak czołg, coby go tylko za wszelką cenę osiągnąć - nie. Największą przyjemność powinien, w moim uznaniu, sprawiać sam akt tworzenia, a włożona weń praca powinna sama z siebie zaowocować, a nie być jedynie przedmiotem pustych, pozbawionych przyjemności dążeń. Co więc zrobić, żeby uzyskać upragniony cel? Jak kiedyś czytałem, że ktoś tam usłyszał, że jakiś profesor powiedział, trzeba: pisać, pisać, pisać. No i kochać to :).
Oh, should my people fall then
Surely I'll do the same

TomaszK

Kiedy debiut?

Post#75 » 24 lip 2014, o 09:27

Wiekowanie w ten sposób jest nieco ignorancją, bo po jednej stronie jest Rimbaud a po drugiej van Gogh. Talent się różniczkuje i rozwija rosochacie - zatem dobór jakiegoś wieku jest bez sensu... ;)

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5530
Zobacz teksty użytkownika:

Kiedy debiut?

Post#76 » 29 lip 2014, o 17:25

Gdyby wszyscy debiutanci w wieku nastoletnim byli jak Rimbaud, można by tak to uprościć. Niestety większość błądzi w świecie literackim jak dzieci we mgle, którymi zresztą są, więc myślę, że całkiem słusznie jest choćby rozważać, że debiutować nie powinno się przedwcześnie. To rozmowy czysto hipotetyczne. Tutaj "dolną granicą" mógłby nie być nawet stricte wiek a literacka świadomość, dojrzałość czy umiejętności, ale generalnie nawet one są w pewien sposób powiązane z wiekiem.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości