Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Rynek wydawniczy i wydawnictwa, rozmowy o konkursach literackich i innych. Jak, co i gdzie wydać.
Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#1 » 4 cze 2014, o 10:31

Pewnie część osób na forum już słyszała (czytała) o aferze, która narosła wokół wydawnictwa Novae Res i pewnej blogowej recenzentki. W telegraficznym skrócie (tl;dr :D): kością niezgody, jak się okazuje, była recenzja - a raczej fakt, że recenzentka wytknęła w niej wszelakie błędy, w tym ortograficzne, w książce, którą dostała od wydawnictwa. Wspomniane błędy - pełny wachlarz od "masarzu" pleców, "przerarzające", "puszcze" piwa piwa i "sience" po "niema" i inne cuda związane z pisownią łączną/rozdzielną. Blogerka została zastraszona sądem. Recenzja oczywiście zniknęła.

A stanowisko wydawcy brzmi:
Można krytykować fabułę, wytykać potknięcia i błędy, swobodnie oceniać tekst oraz szatę graficzną i eksponować swoje subiektywne zdanie dotyczące książki. Jednak krytykując w sposób autorytarny na przykład projekt typograficzny trzeba mieć do tego odpowiednie kompetencje.
Do każdego naszego przedsięwzięcia podchodzimy w dobrej wierze, w tym również do współpracy z blogerami, która w moim założeniu nie powinna sprowadzać się do wylewania pomyj na wydawcę, nawet jeżeli w książce pojawią się niezamierzone usterki stylistyczne czy językowe.
My nigdy nie ingerujemy w treść recenzji i w naszym ogromnym ich zbiorze zdarzają się również te niezwykle niepochlebne. Na tym polega wolność słowa, którą szanujemy i w tym zakresie nie jest ona w żaden sposób zagrożona czy ograniczana.
W imię wolności słowa nie można np. kogoś obrażać lub komuś ubliżać.


Wniosek: dostajesz, recenzencie, książkę, recenzja ma być pozytywna, bo w końcu nie jesteś krytykiem literackim, by krytykować, a w dodatku nie wolno nas "obrażać".
Od siebie dodam, że to jest prawda już stara jak świat, że część blogowych recenzentów faktycznie działa w imię zasady wzajemności, ale żeby wydawca wymuszał to siłą i zastraszaniem - co jest?!
Miałam zresztą wrzucić to w temacie o NR, ale sprawa chyba nie jest jednak zawężona do jednego wydawnictwa; chyba niestety tak to po prostu wygląda.

Kopia wspomnianej recenzji: http://webcache.googleusercontent.com/s ... clnk&gl=pl
Pełna historia jest opisana między innymi: http://www.zombiesamurai.pl/2014/06/novae-res
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1336
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#2 » 4 cze 2014, o 15:18

Z jednej strony rozumiem postawę wydawnictw, które nie chcą rozdawać za darmo egzemplarzy, które później zostaną zareklamowane w bardzo zły sposób, jednak w tym wypadku wydawnictwo naprawdę nie ma racji. Przeczytałam recenzję i muszę przyznać ze zdziwieniem, że jest całkiem pochlebna. Wytyka błędy, to prawda, ale to nie jest w żadnym wypadku nagonka, wręcz przeciwnie. Autorka mogła w ogóle nie pokazywać dobrych stron tej pozycji, bo złe z pewnością znacznie je przyćmiły, a jednak próbowała zrównoważyć niedbałość wydawnictwa dobrą koncepcją autora. Niestety, Novae Res nie ma generalnie zbyt dobrej historii kontaktów ze swoimi klientami, więc ich reakcja mnie nawet specjalnie nie dziwi.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Lenneke
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 41
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#3 » 4 cze 2014, o 16:17

Bardzo dziwne! Przeczytałam to wszystko i nie zauważyłam, żeby autorka recenzji kogokolwiek obraziła! Jeśli wydawnictwo poczuło się urażone, to ich problem - powinni być wdzięczni, że ktoś gratis wykonał korektę, która albo nie była wykonana w ramach usługi wydawnictwa, albo została wykonana bardzo niestarannie. Ktoś się po prostu nie przyłożył.
“ Be regular and orderly in your life, like a bourgeois, so that you may be violent and original in your work.”
– Flaubert

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#4 » 4 cze 2014, o 17:16

Problem leży w tym, że w recenzji o samej treści padają bardzo pochlebne słowa, więc wytknięcie błędów to ledwie łyżka dziegciu w beczce miodu. To fatalny błąd wydawnictwa wypuścić tak poprawioną książkę i naprawdę można by tu rzucać gromy, można by wiele napisać, a i byłoby to uzasadnione. A wydawnictwo pokazało, że raz - nie szanuje czytelnika, bo puszcza takie "masarze", dwa - wymaga od recenzentów samych peanów. Autoczarna reklama na miarę Sokołowa.

Wskazanie w wydrukowanej książce byków to nie korekta :D Ta się zresztą najpewniej nie odbyła, bo żaden korektor nie przepuściłby błędów, które podkreśla w dodatku co lepszy edytor tekstu, ale to by tylko potwierdzało to, co o NR słyszałam i czytałam.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1336
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#5 » 4 cze 2014, o 21:06

Ale w sumie też pytanie na jakiej zasadzie ta książka była wydana, bo jest chyba możliwe, żeby w NR autor odmówił korekty, jeżeli jej nie chce, pod warunkiem, że będzie współfinansował książkę. Nie wiem, nikt normalny by takich baboli nie przepuścił, ale to ich reakcja pogrążyła sytuację tak naprawdę. Bo z błędami da się żyć, ale ten wywiad z ich przedstawicielką pokazuje, jak tak naprawdę traktują blogerów.

W sumie, skoro takie jest podejście, to czy te recenzje sponsorowane można w ogóle traktować poważnie?
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#6 » 4 cze 2014, o 23:20

Na Zombie Samurai pojawił się dzisiaj wpis zawierający odpowiedź Novae Res na poprzednią notkę autora - to tak, jakby ktoś pominął, a go interesowało ;)
Lira pisze:Ale w sumie też pytanie na jakiej zasadzie ta książka była wydana, bo jest chyba możliwe, żeby w NR autor odmówił korekty, jeżeli jej nie chce, pod warunkiem, że będzie współfinansował książkę

Nad książką pracowało dwóch redaktorów. To dopiero żenada!
Wydawnictwo twierdzi, że zażądało usunięcia recenzji nie ze względu na wskazanie błędów, a przez to, że recenzentka wysunęła wniosek, jakoby wydawnictwo celowo działało na szkodę autora książki. Śmiać się czy płakać?
Lira pisze:W sumie, skoro takie jest podejście, to czy te recenzje sponsorowane można w ogóle traktować poważnie?

Ja zawsze bardziej serio traktowałam te recenzje, które sponsorowane nie były. Teraz dochodzę do wniosku, że chyba słusznie...

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#7 » 4 cze 2014, o 23:30

W sumie, skoro takie jest podejście, to czy te recenzje sponsorowane można w ogóle traktować poważnie?

Obawiam się, że nie do końca, choć to pewnie też zależy od wydawnictwa. Nie widziałam jednak nigdy negatywnej recenzji książek sponsorowanych przez takie NR czy niedaleko leżący radwan. A niepochwalnych opinii o ich książkach generalnie można znaleźć trochę, tylko nie u recenzentów, którzy dostają egzemplarze.

Echolalia pisze:Nad książką pracowało dwóch redaktorów. To dopiero żenada!


O matko. To mówi wszystko o jakości redakcji w tym wydawnictwie.
Czytałam kiedyś, że, jeżeli autor chce redaktora lub korektora, musi zapłacić za zatrudnionego przez NR lub znaleźć go na własną rękę, więc byłam w stanie uwierzyć, że autor zrezygnował ze względu na koszta, a nie że książkę sprawdzało dwóch niekompetentnych ludzi. Wiem, że to ostra ocena, ale naprawdę - jakie są na to szanse, by to był wynik przypadku? I jakiej wagi są te błędy?

I z odpowiedzi NR...
Błędy w książkach zdarzają się pomimo starań redaktorów oraz wydawnictw.


Nigdy nie zauważyłam w książkach niczego więcej poza zabłąkane przecinki lub literówki - a te ostatnie zdarzają się bardzo, bardzo rzadko.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#8 » 2 gru 2016, o 21:01

A propos wspomnianej przeze mnie na czacie sprawy - mowa była o tym, że kolejna autorka książki bardzo negatywnie odniosła się do recenzji, obrażając przy tym samą recenzentkę, a sama zainteresowana udziela się na forum, więc nie mogłam nie wspomnieć o tym. Pasuje to idealnie do tego wątku, więc tu o tym piszę; mam nadzieję, że Deneve się nie obrazi. Zaczęło się od maili, widać je tutaj: http://www.wykop.pl/link/3480427/autork ... j-recenzji
Polecam przeczytać też komentarze, bo są tam przytoczone inne wypowiedzi autorki i różne... różności.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

AnnKate
Użytkownik zbanowany
Posty: 227
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#9 » 2 gru 2016, o 21:52

Nie chce mi się wierzyć, że takie błędy ortograficzne przeszły. Jakim cudem? To wydaje się wręcz nierealistyczne. Jakby nie mieli nic do ukrycia, to by tej recenzji nie kazali usuwać. Komentarz autorki książki skierowany do blogerki jest atakiem personalnym, oraz samochwalstwem, także groźbą a więc jest typową reakcją osoby, która nie ma logicznych argumentów na obronę.

Ja najczęściej przeglądam opinie o znanych fachowacach, głownie z branży medycznej, aczkolwiek najbardziej ufałabym tym, którzy dostali także negatywne komentarze i ich nie usunęli.

Kiedyś napisałam na portalu "znany lekarz" wrażenia z wizyty właśnie u jednego z medyków. Owy bardzo się cenił, a po drugie proponował rzeczy nierealistyczne, osoba mająca minimalne poczucie logiki by to zauważyła. Mój komentarz również zniknął, administracja strony tłumaczyła, że nosi "znamiona pomówienia". Później owy lekarz osobiście do mnie dzwonił i serdecznie namawiał na wizytę. Tak to działa.
"Rozebrany cały świat,
A ja chcę patrzeć.
A ja popatrzeć chcę.
Wszystkim piątej klepki brak..."

refluks

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#10 » 2 gru 2016, o 22:08

Camenne pisze:Polecam przeczytać też komentarze, bo są tam przytoczone inne wypowiedzi autorki i inne różności.


Po przeczytaniu maglarskich wpisów traktujących o facjatach jej jak i małżonka odechciało mię się dalszej lektury.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#11 » 2 gru 2016, o 22:38

Myślę, że autorka sama sprowokowała te komentarze - choć głupie, fakt - używając w swoim liście do redaktora naczelnego tego portalu "kontrargumentu" o wyglądzie recenzentki.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Deneve

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#12 » 2 gru 2016, o 23:12

refluks pisze:
Camenne pisze:Polecam przeczytać też komentarze, bo są tam przytoczone inne wypowiedzi autorki i inne różności.


Po przeczytaniu maglarskich wpisów traktujących o facjatach jej jak i małżonka odechciało mię się dalszej lektury.

Zaczęło się od tego, że autorka stwierdziła, że wyglądam jak wydra, więc nie mogę recenzować (xD), co zresztą widać w mailach. Poza tym leciały na mój temat inne niewybredne określenia typu "pinda-analfabetka" (ale to już w innych miejscach). Etc. Żeby nie było - to nie ja wrzuciłam te maile na Wykop. Podejrzewam, że by jej tego wyglądu nie wypomnieli, gdyby nie to, że "sama zaczęła" - jakkolwiek tego nie popieram, gdzieś tam nawet pisałam, że przyczepki do wyglądu są nie teges, bo twarzy się nie wybiera. ;)

(ale wydry są słodkie, uznałam to za komplement xD)

refluks

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#13 » 3 gru 2016, o 00:43

@Deneve
Nie wiem co widać w mailach.
Ja aby kliknąłem w post Camenne i zobaczyłem, co zobaczyłem i do tego się odniesłem byłem.
Utworu nie przeczytałem, więc nie będę się wypowiadał.
Recenzji też nie, więc jak wyżej.
Aby pyszczenie widzę komentujących. I ocenę, że autorka kijowo na fotach wygląda.

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#14 » 3 gru 2016, o 03:25

Pracowałem trochę jako tzw. recenzent i czasem miałem do czynienia z dość podobnymi przypadkami. Cóż, powiem Wam, zupełnie nie dziwi mnie roszczeniowa i oskarżycielska postawa autorki. Zapewniam Was, wiele jest takich autorów na tym padole łez. Niespełnionych, nieuznanych, z ambicjami, szukających poklasku u recenzentów etc. A nasza koleżanka-recenzentka, skoro weszła w to recenzenckie bagienko, bo inaczej tego nazwać nie można, powinna liczyć się z tym, że swoją szczerą i przede wszystkim rzetelną opinią nie raz nie dwa może komuś nadepnąć na odcisk. Za wolność (słowa) się płaci. I tą ceną jest często atak personalny na recenzenta (wyzywanie od "gówniar" itp.). Cóż, życie.
Recenzja jako subiektywne omówienie "ma prawo" oprócz części informacyjnej zawierać również część oceniającą. I nie musi to być tylko ocena pozytywna, czego nie chce przyjąć do wiadomości i zrozumieć autorka. Przesłała swoją książkę do tego portalu licząc na garść pudru i słoik miodu laudacji. A kiedy zderzyła się z niespodziewanym feedbackiem, (wraz z mężem!) przyjęła linię obrony - atak listem otwartym, czym, jak widzimy, jeszcze bardziej się pogrążyła w oczach czytelników Wykopu.
Co do samego sensu recenzowania, to uważam, że należy to robić albo "na maksa", tzn. czyniąc z tego profesjonalne źródło dochodu i poświęcając temu cały swój czas i energię, albo wcale.
Matt C.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#15 » 3 gru 2016, o 19:40

refluks pisze:Ja aby kliknąłem w post Camenne i zobaczyłem, co zobaczyłem i do tego się odniesłem byłem.
Utworu nie przeczytałem, więc nie będę się wypowiadał.
Recenzji też nie, więc jak wyżej.
Aby pyszczenie widzę komentujących. I ocenę, że autorka kijowo na fotach wygląda.

Taka niestety-stety jest specyfika wykopu. Tych komentarzy, o których wspominałam, nie mogę teraz znaleźć w natłoku innych, a dotyczyły np. wypowiedzi autorki na innych grupach literackich.

Nie podałam wcześniej bezpośrednich linków: reakcja autorki, recenzja. Były w znalezisku, które podlinkowałam wcześniej, ale teraz będzie łatwiej na wszystko trafić.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

AnnKate
Użytkownik zbanowany
Posty: 227
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#16 » 3 gru 2016, o 19:59

Weszłam sobie w tego linka. Ta autorka to jakaś porażka. Fragmenty "powaliły mnie na kolana". Recenzentce powinni zapłacić zadośćuczynienie za czytanie jej wypocin. Straszna tandeta.

Tak jest gdy piszący chce zwrócić na siebie jedynie uwagę tanimi chwytami i krzykliwym kiczem, a nie jest tak naprawdę pasjonatem pisania.
"Rozebrany cały świat,
A ja chcę patrzeć.
A ja popatrzeć chcę.
Wszystkim piątej klepki brak..."

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#17 » 3 gru 2016, o 20:09

AnnKate pisze:Weszłam sobie w tego linka. Ta autorka to jakaś porażka. Fragmenty "powaliły mnie na kolana". Recenzentce powinni zapłacić zadośćuczynienie za czytanie jej wypocin. Straszna tandeta.

Tak jest gdy piszący chce zwrócić na siebie jedynie uwagę tanimi chwytami i krzykliwym kiczem, a nie jest tak naprawdę pasjonatem pisania.

Zgadza się. Nie dość, że Den bezkosztowo wykonała całą recenzencką robotę (w biznesowym podejściu autorka powinna jej zapłacić za każdą godzinę pracy nad jej tekstem), to jeszcze dostała rykoszetem i wzięła na klatę cały kubeł pomyj. W imię czego - pytam (sam siebie). Stąd też podtrzymuję tezę, że jeśli ktoś chce się dowiedzieć coś o swej tfurczości, niech zapłaci. To, co nic nie kosztuje, jest tyle warte, ile kosztuje, Den...
Matt C.

Deneve

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#18 » 3 gru 2016, o 22:50

Ross, my mniej więcej wiedzieliśmy, czego się spodziewać po niej, kiedy do nas napisała. Tzn. nie sądziliśmy, że to eskaluje aż tak bardzo, bo obecnie chce nas pozwać za to, że recenzja była niepochlebna :kuku: oraz za to, że udostępniliśmy publicznie jej maile (do czego mieliśmy prawo, bo prawo chroni odbiorcę korespondencji, zresztą zarówno odbiorca jak nadawca mają prawo upubliczniać swoje korespondencje, jeśli tylko zechcą). Nie upublicznialibyśmy tego, gdyby nie to, że babka stwierdziła, że wyglądam jak wydra :kuku: (to jest urocze, od razu przyjęło się jako świetne pseudo :D), później dyskredytowała mnie na swoim biedaspotkaniu autorskim, na którym generalnie została wyśmiana. Jeszcze później w wiadomościach prywatnych do innych ludzi nazwała mnie pindą-analfabetką, etc. Generalnie mnie to bawi, bo baba po prostu siedzi po uszy w fekaliach i jakby tego było mało, wierzga. No ale są pewne granice - wmawia ludziom, że książkę od niej wyłudziliśmy. A teraz jeszcze ten proces. Przecież ona tylko się tam ośmieszy, sędzia chyba pęknie ze śmiechu, jak usłyszy, że pozywa nas o to, że recenzja się jej nie podoba. :kuku:

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5532
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#19 » 4 gru 2016, o 12:37

Niedorzeczność całej sprawy idealnie podsumowuje to, że, prosząc wcześniej o darmową recenzję i wysyłając egzemplarz recenzencki, teraz groźbą procesu próbują wymusić skasowanie recenzji, o którą sami prosili. To nawet nie wymaga komentarza :D
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość