Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Rynek wydawniczy i wydawnictwa, rozmowy o konkursach literackich i innych. Jak, co i gdzie wydać.
Deneve

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#21 » 4 gru 2016, o 23:49

Jest jeszcze piękna recenzja filmu Pani Białowąs. Mieciu świetnie to podsumował:
https://www.youtube.com/watch?v=_OtvS2l-SIs

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#22 » 13 gru 2016, o 16:07

Sprawa z Kac Wawa faktycznie podobna, zapomniałam o niej. Wiadomo, jak to się skończyło? Już parę lat minęło, pewnie byłby wyrok, jeżeli doszło do procesu, a nie mogę znaleźć nic na ten temat.

A pani Białowąs chyba sama nie wiedziała, co ma na myśli :D "Mam taki problem, że słowa, słowa, słowa, teoria, teoria, teoria".


Jeszcze się tak odniosę do posta Rossa, bo wcześniej zapomniałam:
Cóż, powiem Wam, zupełnie nie dziwi mnie roszczeniowa i oskarżycielska postawa autorki. Zapewniam Was, wiele jest takich autorów na tym padole łez. Niespełnionych, nieuznanych, z ambicjami, szukających poklasku u recenzentów etc. A nasza koleżanka-recenzentka, skoro weszła w to recenzenckie bagienko, bo inaczej tego nazwać nie można, powinna liczyć się z tym, że swoją szczerą i przede wszystkim rzetelną opinią nie raz nie dwa może komuś nadepnąć na odcisk. Za wolność (słowa) się płaci. I tą ceną jest często atak personalny na recenzenta (wyzywanie od "gówniar" itp.). Cóż, życie.

Mi się to właśnie nie mieści w głowie, tak szczerze. Bo jednak kopanie się z recenzentami to nie jest postawa, której można się spodziewać po wydanym autorze. Mimo wszystko oczekuje się pewnego ogólnego poziomu od takiej osoby - nie tylko pisarskiego, ale też jakiegoś dojrzałego podejścia do krytyki, która przecież zawsze pojawia się, gdy się coś wyda. Myślę, że takie sprawy zawsze obijają się głośnym echem właśnie dlatego, że wiele osób to mimo wszystko mocno bulwersuje.
Można mieć ego wielkości pałacu, tylko jednak jest duża różnica między byciem arogantem a okazywaniem tej arogancji.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#23 » 13 gru 2016, o 18:17

Camenne pisze:Sprawa z Kac Wawa faktycznie podobna, zapomniałam o niej. Wiadomo, jak to się skończyło? Już parę lat minęło, pewnie byłby wyrok, jeżeli doszło do procesu, a nie mogę znaleźć nic na ten temat.

A pani Białowąs chyba sama nie wiedziała, co ma na myśli :D "Mam taki problem, że słowa, słowa, słowa, teoria, teoria, teoria".


Jeszcze się tak odniosę do posta Rossa, bo wcześniej zapomniałam:
Cóż, powiem Wam, zupełnie nie dziwi mnie roszczeniowa i oskarżycielska postawa autorki. Zapewniam Was, wiele jest takich autorów na tym padole łez. Niespełnionych, nieuznanych, z ambicjami, szukających poklasku u recenzentów etc. A nasza koleżanka-recenzentka, skoro weszła w to recenzenckie bagienko, bo inaczej tego nazwać nie można, powinna liczyć się z tym, że swoją szczerą i przede wszystkim rzetelną opinią nie raz nie dwa może komuś nadepnąć na odcisk. Za wolność (słowa) się płaci. I tą ceną jest często atak personalny na recenzenta (wyzywanie od "gówniar" itp.). Cóż, życie.

Mi się to właśnie nie mieści w głowie, tak szczerze. Bo jednak kopanie się z recenzentami to nie jest postawa, której można się spodziewać po wydanym autorze. Mimo wszystko oczekuje się pewnego ogólnego poziomu od takiej osoby - nie tylko pisarskiego, ale też jakiegoś dojrzałego podejścia do krytyki, która przecież zawsze pojawia się, gdy się coś wyda. Myślę, że takie sprawy zawsze obijają się głośnym echem właśnie dlatego, że wiele osób to mimo wszystko mocno bulwersuje.
Można mieć ego wielkości pałacu, tylko jednak jest duża różnica między byciem arogantem a okazywaniem tej arogancji.

Wiesz, Kamila, krótkie moje (co prawda) życie nauczyło mnie, że trzeba być gotowym na wszystko. Trzymając się zasady, wyjątek potwierdza regułę, na miejscu Izki (czy też firmy, w ramach której recenzuje), po tym niefajnym incydencie odtąd zawierałbym (pisemną!) umowę z kolejnymi autorami, chcącymi dowiedzieć się (za friko!) od recenzenta coś konstruktywnego na temat swojej twórczości. Umowa byłaby naprawdę krótka, zależałoby mi głównie na paragrafie, w którym autor zrzeka się prawa do dochodzenia roszczeń (majątkowych i personalnych) w przypadku nieprzychylnej/ negatywnej opinii recenzenta w zakresie ocenianego tekstu. To raz na zawsze zamknęłoby usta wszelkiej maści pieniaczom. Zresztą, takie działania zapobiegawcze niekiedy stosuje się na Zachodzie, więc nie jest to nic nowego, a rozwiązuje problem.
Poza tym uważam, że za taką ocenę tekstu autorzy powinni dodatkowo płacić. Umówmy się, w Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to, co nic nie kosztuje jest tyle warte, ile kosztuje. Jakby jeden z drugim zapłacił, nawet symboliczne pieniążki, to by bardziej docenił i czas i zaangażowanie recenzenta w czytanie, czasami i problematycznych, tekściorów. A tak, jak dostaje się coś za darmo, to często myślą: mi się należy i tyle! A guzik :P
Na marginesie, pracuję w unijnych dotacjach. Tam jest często tak, dostaniesz dotację, ale musisz wnieść tzw. wkład finansowy własny. Po to, aby poczuć to bezzwrotne wsparcie. Po to, by docenić tę dotację bardziej.
Matt C.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#24 » 18 gru 2016, o 12:49

Pewnie, że trzeba być gotowym na wszystko, ale to jeszcze nie oznacza, że powinno się traktować jak normalne takie "napady" autorów na recenzentów. Nie uważam, że masz takie podejście, ale tak chciałam napisać, bo według mnie od takiego "racjonalizowania" i podejścia zaczyna się akceptacja różnych dziwnych zjawisk, a nie wiem, jak inaczej nazwać ten przypadek, jak właśnie atakiem na recenzenta, szczerze powiedziawszy.
Pomysł z umowami może i by rozwiązał problem, tylko tak mnie ciekawi, czy zawieranie takich, nawet krótkich umów w ogóle by wypaliło? Bo póki to nie jest zwyczaj, czuję, że autorzy mieliby opory przed akceptowaniem takich warunków. I chyba dość to zrozumiałe, bo nawet dla mnie zapis o zrzekaniu się praw do dochodzenia roszczeń w przypadku negatywnej opinii to jednak coś śliskiego. Odbieranie z zasady autorom prawa do ustosunkowania się do recenzji to chyba stawianie kroku za daleko. Myślę, że mało który autor chciałby być pozbawiany tej ewentualnej możliwości odniesienia się - nawet jeżeli by z niej nigdy nie skorzystał.

Poza tym uważam, że za taką ocenę tekstu autorzy powinni dodatkowo płacić.

Wiesz, tylko chyba nawet pośród recenzentów to bywa rozumiane tak, że darmowy egzemplarz książki to forma zapłaty :D Wiadomo, że recenzenci są różni, więc każdy uważa jak chce, tylko nie wiem, czy autorzy byliby skorzy do płacenia choćby ze względu na to, że jest tak wiele recenzentów gotowych napisać opinię za sam egzemplarz.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#25 » 18 gru 2016, o 13:17

Nie wiem, dla mnie taka umowa byłaby tak samo absurdalna, jak zawieranie w intercyzie podpunktu, że małżonek nie ma prawa dać żonie w papę. Przecież to jest oczywiste, że autor NIE MA PRAWA mieć żadnych roszczeń po negatywnej recenzji. No i mogłoby to wzbudzić podejrzenia, że recenzent chce nakłamać o książce.
Natomiast nie sądzę, żeby miało to w jakikolwiek sposób zamykać drogę do kulturalnej, ale z reguły żenującej polemiki. Parę lat temu była sytuacja, w której autor jakiegoś groszowego miksu Sapkowskiego z Piekarą napisał kontrrecenzję, wzbudzając powszechną wesołość. Ktoś pamięta sprawę? Mnie wyleciały z głowy nazwy własne, więc nie podam linka.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#26 » 18 gru 2016, o 14:40

Coś mi się obiło o uszy, ale też nie znam ani nazwiska autora, ani tytułu książki. To była chyba dość zabawna sprawa, chętnie bym jeszcze raz zobaczyła tę kontrrecenzję.
Nie chodzi o to, prawda? http://booklips.pl/newsy/pisarz-konrad- ... elektorat/
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#27 » 18 gru 2016, o 17:33

Pewnie, że trzeba być gotowym na wszystko, ale to jeszcze nie oznacza, że powinno się traktować jak normalne takie "napady" autorów na recenzentów.


Oczywiście, w mojej ocenie, Cam, tak, jak i w Twojej, atak na Izę też nie był "normalny", zważywszy na zastosowany język oraz inne okoliczności towarzyszące całej tej sprawie. Jednak to, co dla nas nie jest normą, dla innych, jak się okazuje, jest "normą inaczej".

Nie uważam, że masz takie podejście, ale tak chciałam napisać, bo według mnie od takiego "racjonalizowania" i podejścia zaczyna się akceptacja różnych dziwnych zjawisk

To chyba nie jest racjonalizacja, tylko chłodne podejście do takich ataków i formalne (prawne) działanie wyprzedzające (umowa).

Pomysł z umowami może i by rozwiązał problem, tylko tak mnie ciekawi, czy zawieranie takich, nawet krótkich umów w ogóle by wypaliło? Bo póki to nie jest zwyczaj, czuję, że autorzy mieliby opory przed akceptowaniem takich warunków.

Oczywiście, że by wypaliło. Jeśli ktoś chce dostać darmową wycenę (recenzję) od rzeczoznawcy (recenzenta) musi się liczyć z tym, że strona oceniająca musi mieć jakieś zabezpieczenie stricte prawne, chroniące jej interesy i dobre imię w wypadku wystąpienia potencjalnego sporu.

I chyba dość to zrozumiałe, bo nawet dla mnie zapis o zrzekaniu się praw do dochodzenia roszczeń w przypadku negatywnej opinii to jednak coś śliskiego. Odbieranie z zasady autorom prawa do ustosunkowania się do recenzji to chyba stawianie kroku za daleko. Myślę, że mało który autor chciałby być pozbawiany tej ewentualnej możliwości odniesienia się - nawet jeżeli by z niej nigdy nie skorzystał.

Oczywiście, że każdy autor ma prawo głosu w swojej sprawie, niemniej pamiętajmy: dzieło powinno się bronić samo. Pamiętam, czytałem gdzieś, jak Świetlicki sam interpretuje swoje wiersze. To mnie rozbawiło. Zapomniał nieborak, że on, jako autor, nigdy nie powinien dawać instrukcji obsługi do swojego dzieła. To zabija dzieło.
Mi chodziło li tylko i wyłącznie o stronę prawną takiej transakcji dwustronnej. O to, aby uniknąć sytuacji, że jakaś autorka X straszy sądem recenzenta Y za to tylko, że ten ostatni nieprzychylnie ocenił jej dzieło. Autorko X - powiedziałbym będąc na miejscu recenzenta Y - możesz się nie zgadzać z moją recenzją. Ok, przyjąłem to do wiadomości. Ale takie jest moje zdanie i tyle. Tylko nie strasz, że założysz mi sprawę, bo pamiętasz? Umawialiśmy się. A rynek czytelniczy i tak weryfikuje wszystko. Więc śpij spokojnie ;)


Wiesz, tylko chyba nawet pośród recenzentów to bywa rozumiane tak, że darmowy egzemplarz książki to forma zapłaty :D Wiadomo, że recenzenci są różni, więc każdy uważa jak chce, tylko nie wiem, czy autorzy byliby skorzy do płacenia choćby ze względu na to, że jest tak wiele recenzentów gotowych napisać opinię za sam egzemplarz.

Ok, rozumiem. Ale uważam, że marketingowo biorąc, jeśli coś ma nosić znamiona profesjonalizmu, dobrze by było, aby to była usługa odpłatna. Odpłatność sprawia, i nie tylko w tym przypadku, że dana rzecz, w powszechnym, społecznym odbiorze, traktowana jest bardziej poważnie. Trochę to smutne, ale tak często bywa.

Dodano po 15 minutach 8 sekundach:
Nefariel pisze:Przecież to jest oczywiste, że autor NIE MA PRAWA mieć żadnych roszczeń po negatywnej recenzji. No i mogłoby to wzbudzić podejrzenia, że recenzent chce nakłamać o książce.

Nefariel, no nie tak do końca. Nie zabronisz nikomu, a szczególnie pieniaczowi/ warchołowi (z natury), szukającemu taniego poklasku, wszczynania bezpodstawnych sporów, czasem tylko po to, by na fali fermentu i rozdmuchanej afery mógł wypłynąć na szersze wody. Zresztą, na skandalu i biciu piany często się robi medialne kariery. A z drugiej strony, potulni autorzy, którzy piszą naprawdę dobrze, a którzy mają zbyt "małą gębę", często nigdy nie wychodzą z cienia i giną w mrokach historii. Nie możemy wykluczyć, że może się zdarzyć/ zdarzać, że ktoś wysyła swój materiał do dobrego krytyka tylko po to, by utwierdzić się w swojej "zajebistości", by zaistnieć, by narobić wokół siebie szumu w przekonaniu, że: aha!, wystarczy się pokłócić, a może jakiś czytelnik z ciekawości sięgnie po moje wybitne dzieło...
Matt C.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#28 » 18 gru 2016, o 17:48

Wiesz, podstawowym problemem przy takiej umowie jest to, że jednak recenzja nie jest dziełem całkowicie obiektywnym. Czym innym jest oddać swój tekst do redakcji/korekty i za to zapłacić, bo to są ludzie, którzy mają rzeczowo ocenić Twój tekst, powiedzieć, co jest z nim nie tak i co trzeba poprawić. To oni są tu rzeczoznawcą, a nie recenzent. Szczególnie biorąc pod uwagę, że recenzentem na dobrą sprawę może zostać każdy, a sama recenzja to nic innego niż wyrażenie jego osobistej opinii na temat utworu. Recenzent, jak się nad tym zastanowisz, to trochę abstrakcyjne stanowisko, bo to są ludzie, którym ufamy, że mają lepszy gust niż np. nasi znajomi i trafniej potrafią ocenić, czy coś jest warte przeczytania/zobaczenia, czy nie. Oczywiście, muszą umieć rzeczowo ocenić recenzowane dzieło, muszą znać wszelakie technikalia, ale ostatecznie ich opinia na temat "warto, czy nie" to nadal tylko ich opinia.

Ross_Rabiaka pisze:Poza tym uważam, że za taką ocenę tekstu autorzy powinni dodatkowo płacić. Umówmy się, w Polsce wciąż pokutuje przeświadczenie, że to, co nic nie kosztuje jest tyle warte, ile kosztuje. Jakby jeden z drugim zapłacił, nawet symboliczne pieniążki, to by bardziej docenił i czas i zaangażowanie recenzenta w czytanie, czasami i problematycznych, tekściorów. A tak, jak dostaje się coś za darmo, to często myślą: mi się należy i tyle! A guzik

Wiesz, opłacane recenzje to już się tylko i wyłącznie źle kojarzą ;) I opłacający autor dojdzie do tego samego wniosku, że skoro zapłacił recenzentowi, to ocena ma być pozytywna, bo przecież na tym to polega, a jak nie, to dopiero będzie młyn.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#29 » 18 gru 2016, o 20:07

Rzeczywiście, rozważamy tu troszkę różne, choć korelujące ze sobą kwestie: kontraktowanie usługi recenzenckiej i odpłatność za usługę.


Wiesz, podstawowym problemem przy takiej umowie jest to, że jednak recenzja nie jest dziełem całkowicie obiektywnym. Czym innym jest oddać swój tekst do redakcji/korekty i za to zapłacić, bo to są ludzie, którzy mają rzeczowo ocenić Twój tekst, powiedzieć, co jest z nim nie tak i co trzeba poprawić. To oni są tu rzeczoznawcą, a nie recenzent. Szczególnie biorąc pod uwagę, że recenzentem na dobrą sprawę może zostać każdy, a sama recenzja to nic innego niż wyrażenie jego osobistej opinii na temat utworu. Recenzent, jak się nad tym zastanowisz, to trochę abstrakcyjne stanowisko, bo to są ludzie, którym ufamy, że mają lepszy gust niż np. nasi znajomi i trafniej potrafią ocenić, czy coś jest warte przeczytania/zobaczenia, czy nie. Oczywiście, muszą umieć rzeczowo ocenić recenzowane dzieło, muszą znać wszelakie technikalia, ale ostatecznie ich opinia na temat "warto, czy nie" to nadal tylko ich opinia.

1. Umowa z autorem w przedmiocie recenzji dzieła.
Jak najbardziej, czym innym jest korekta, a czym innym recenzja. Pełna zgoda. Różnica tkwi jednak w podejściu do sprawy recenzji.
Recenzent powinien być osobą zaufania społecznego - to prawda. A jeśli dodamy do tego, iż firma, pod której szyldem recenzent/ recenzenci pracują (tak na marginesie, jak rozumiem, Den pisała recenzję właśnie jakby z ramienia firmy/ podmiotu), cieszy się na rynku renomą (bo ma wieloletnie doświadczenie, bo zatrudnia/ skupia fachowców mających wiedzę, z łatwością umiejących znajdywać odniesienia do kanonu, biegle władających narzędziami krytycznoliterackimi itd.), to taka firma, z punktu widzenia polskiego prawa, może zawierać różnego rodzaju umowy z autorami. A przedmiot umów jest już kwestią otwartą, wszystko zależy od tego, jak strony chcą się ułożyć, na zasadzie dobrowolności i pełnej świadomości zapisów umowy.

2. Odpłatność za recenzję.
Wiesz, opłacane recenzje to już się tylko i wyłącznie źle kojarzą ;) I opłacający autor dojdzie do tego samego wniosku, że skoro zapłacił recenzentowi, to ocena ma być pozytywna, bo przecież na tym to polega, a jak nie, to dopiero będzie młyn.

Rozumiem ten argument. Jednak przy złej woli obserwatora nie sposób ustrzec się i takiej sytuacji, iż bezpłatna recenzja również poczytywana będzie za "szemraną" i tendencyjną. Podam przykład: zaglądasz na stopkę redakcyjną czasopisma literackiego, czytasz nazwiska, potem przeglądasz zawartość czasopisma, w którym autorzy ze stopki wzajemnie pieją peany pochwalne na cześć dzieł swoich salonowych "koleżków po piórze". Być może to tylko dzieło przypadku, ale niektórzy po prostu nie mogą się oprzeć wrażeniu klikowości i koleżeńskiej przysługi ;)
Ale powtarzam, skoro firma zrzeszająca dobrych krytyków ma uznaną rynkową markę, to dlaczego jej pracownicy mają poświęcać swój cenny czas i zaangażowanie pro publico bono w złym tego słowa znaczeniu...
Gdybym np. ja Ross Rabiaka chciał napisać komuś recenzję jego książki, to myślę, że jako free lancer, nawet udzielający się na kilku forach literackich, nie znalazłbym zbyt wielu klientów, ale działając pod szyldem rynkowej, profesjonalnej firmy szanse na komercjalizację usługi recenzenckiej istotnie by wzrosły.
Po drugie, i w innych dziedzinach życia (np. projekty unijne) często korzysta się z płatnych ekspertyz (uważam, że taka recenzja stworzona przez fachowca jest właśnie niejako formą ekspertyzy), a wiadomo, że nikt nie wydaje takich ekspertyz za darmo. Założenie jest takie, że każda szanująca się firma ekspercka działa rzetelnie, zasadnie i celowo. I "młynu" nie będzie, jeśli się umówimy (w umowie), że obie strony działają, tak jak założono.
Po trzecie, skoro na rynku funkcjonują odpłatne kursy kreatywnej nauki pisania, to dlaczegoż zabronić pobierania opłat za recenzję?
Zdaję sobie sprawę, że można doszukać się w tym moim komentarzu elementu kontrowersyjności, ale jest on zdecydowanie mniejszy niż bezpardonowy atak na koleżankę, a który to atak zapoczątkował te nasze rozważania.
Matt C.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Wydawca "może", czyli cenzurowanie recenzji?

Post#30 » 18 gru 2016, o 20:54

Odpiszę krótko i w sumie tylko o jednej rzeczy, bo jestem z doskoku i na telefonie, a jedno (dość istotne w temacie recenzji) napisać. Ross, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak wiele jest blogów z recenzjami prowadzonych przez jedną osobę, które dostają egzemplarze recenzenckie i mają nawiązane współprace z wydawnictwami. Nawet ta recenzentka, o której mowa w pierwszym poście o aferze z NR, właśnie taki samodzielny blog prowadziła. W tym wszystkim portali jest mniej niż blogów. Lai to pewnie miała na myśli, pisząc, że recenzentem może być właściwie każdy. I to jest temat wałkowany w różnych miejscach internetu, bo z tego wychodzą różne zjawiska i może nawet problemy.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości