Selfpublishing, czyli...

Dyskusje o polskim rynku wydawniczym, wydawnictwach, konkursach literackich i innych powiązanych tematach. Jak tworzyć konspekt, do których wydawców wysyłać propozycję wydawniczą? Jak, co i gdzie wydać.
Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Nasze sukcesy w sieci (również ebookowe)

Post#31 » 3 kwie 2019, o 14:09

Mozets, doceniam wstawianie porad dla osób chcących wydać, ale pierwsza sprawa - to nie miejsce na tego typu artykuł. Druga - prosiłabym, byś nie promował Poligrafu. Reklama, zawoalowana czy nie, jest reklamą. Nie wiem, czy jesteś związany z wydawnictwem i to twój wpis, czy tylko w dobrych intencjach przeklejasz cudzy, ale to forum literackie i nasza poniekąd w tym rola, by mimo wszystko, znając temat, przestrzegać ludzi przed wydawnictwami tego typu.  

 

Zacytuję chociażby artykuł Fenrira, który był podlinkowany na forum:  

 

Fenrir pisze:Długo i na temat - 12 stron mojego autorstwa obnażającego największe kłamstwa i przeinaczenia wydawnictw vanity. 

 

https://fantazmaty.pl/2017/07/11/jak-ni ... j-ksiazki/


Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Nasze sukcesy w sieci (również ebookowe)

Post#32 » 3 kwie 2019, o 18:01

Oczywiście, że w dobrej wierze przesłałem treść maila wysłanego do mnie przez to wydawnictwo. Poza otrzymywanymi od nich propozycjami nie mam z tym wydawnictwem żadnych (literalnie) związków. Nie pomyślałem nawet o jakiejś reklamie tego wydawnictwa, bo sam nie mam zaufania do takich "narzucających" się dobrodziejów.Ale dzięki wspaniałej na tym portalu możliwości edycji usuwam ten wpis. Co czynię bardzo chętnie gdy ktokolwiek mi zwróci uwagę na niestosowność wpisu. 

Z poważaniem 

Marek Mozets ( tym razem śmiertelnie poważny).


Mozets
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 256
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#33 » 4 kwie 2019, o 10:58

Mszczuj pisze:Dobrze, przestańmy dyskutować, jeśli uważasz, że to niedozwolone na forum. :roll:
 

*************************************************************************************************** 

Ciekawa dyskusja. 

Mszczuj jasno przedstawia "o co w tym wszystkim chodzi". Nie powiedziałbym, że zbyt brutalnie ściąga na ziemię wszystkich, którzy wierzą, iż rynkiem wydawniczym rządzi anioł poezji z lirą w delikatnych dłoniach. Odżywiający się niebiańskim powietrzem i ambrozją muzyki wszechświata, sfer niebieskich. Mszczuj nie bawi się w Wersal ( bo tutaj nie miejsce na pałacowe dusery) i bez owijania w bawełnę tłumaczy wszystkim romantycznym duszom, że świat jest piękny, ale nie pozbawiony oszustwa. Ostrzega jak każdy dorosły, gdy widzi dziecko wyciągające rączkę w stronę rozgrzanej płyty kuchennej. Niektóre dzieci jednak muszą spróbować i dotknąć. I wtedy jest płacz i szukanie ukojenia w ramionach mamy. Mszczuj nie mówi, że wydawcy to jacyś budzący grozę najeźdźcy. Wyrywający nam wykołysane w ramionach weny twórczej nasze wspaniałe i epokowe dzieła (tak sobie w cichości marzeń wmawiamy).  

To ludzie, którzy tak jak większość "pośredników" - muszą na nas zarobić - by żyć. Jak ktoś chce, może ich działalność określić mianem "geszeft". To nam pomoże zrozumieć, że życie polega na tym, iż duże ryby zjadają małe ryby. Zamykanie oczu, przesłanianie ich rączkami (jak u małego dziecka) wcale nie spowoduje, że te twarde prawdy życiowe znikną.  

I byśmy wtedy nie zostali wtedy jak ktoś , o kim śpiewał kiedyś George Brassens w piosence " O Maryni". 

I byśmy smutno nie narzekali ze łzą w oku: 

"UKRZYWDZIŁ NAS WRÓG - JAK ON TAK MÓGŁ"?! 

 

Marek Mozets


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#34 » 4 kwie 2019, o 13:56

(...) To nam pomoże zrozumieć, że życie polega na tym, iż duże ryby zjadają małe ryby. Zamykanie oczu, przesłanianie ich rączkami ( jak u małego dziecka) wcale nie spowoduje, że te twarde prawdy życiowe znikną.
 

Mozets, mam wrażenie, że to, o czym dyskutowano wcześniej, leży na trochę innej warstwie niż to, co przedstawiasz. Bo, faktycznie, to prawda i dobrze to zrozumieć, tak samo jak prawdą jest to, że każdy zakłada biznes, by na nim zarobić. Wydawca tego typu robi to dokładnie z tego powodu, a przedstawiciel de facto wykonuje swoją pracę (ale to drugie zahacza o temat tego, czy etycznie jest pracować jako przedstawiciel namawiający na korzystanie usług z założenia niekorzystnych dla klienta, więc to już rejon szarości, nie czerni i bieli). Naturalna kolej rzeczy, ktoś oferuje swoją usługę, ktoś może z niej korzystać. Tyle że jeżeli usługa jest przedstawiana w wielkich superlatywach, a rzeczywistość wielokrotnie pokazywała inaczej, czym złym jest pisanie o tym w kategorii nawet oszustwa?  

To ogólnie nie jest zero-jedynkowy temat,tylko chyba jeden z bardziej emocjonujących na forach literackich; szczerze, w sieci znajdziesz nie tylko takie rozmowy na ten temat, ale często burdy czy krucjaty przeciwko temu modelowi wydawniczemu. Ale nie powiedziałabym, by to było zamykanie oczu, by nie widzieć problemu.


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#35 » 4 kwie 2019, o 17:14

Dlatego nie mam szans na wydanie swoich utworów. 

Piszę poezję, bo ta mnie sama rozpoznała i przemawia przeze mnie, dając w zamian satysfakcję. 

Satysfakcja nijak ma się do pieniążków za dzieło. A tychże brakuje mi od czasu, kiedy stałem się inwalidą. 

Poezja w naszych czasach przestała być na topie. 

Nawet klasycy są niechętnie dodrukowywani. Ale są, bo dla snobów. 

Współczesna klasyka przestała się rodzić, bo nie ma pięćset + za dzieciny. 

 

Oczywiście, mogę przestawić się na pisanie sprzedajnej prozy. Stać się literacką dziwką. 

Zdobycie rozległego warsztatu poetyckiego oznacza, że przestawienie się na prozę to dla mnie pikuś.


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 925
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#36 » 7 kwie 2019, o 01:11

Osobiście uważam, że selfpub jest najlepszy, ale nie jakieś tam 50/50, tylko czysty selfpub. Nie ma ingerencji w treść i autor może być sobą. Nie ma sztucznego nadmuchiwania ilości i pisania pod publikę. Nie ma zakładanych komentarzy w sieci. Czasem się zastanawiam jak autor może się w ogóle jarać zakłamanym zachwytem nad jego książką?Kiedyś myślałam że wydanie w wydawnictwie świadczy o talencie i też chciałam wydać w takiej formie, bo mnie skorygują, zredagują, poprawią błędy... W ciągu ostatniego roku przeczytałam mnóstwo nowo wydanych książek i teraz myślę inaczej. Nie twierdzę że talentu brakuje, a tylko tyle, że osoba której nie wydają - nie powinna tracić wiary w siebie. Rynek nie weryfikuje talentu tylko chwytliwość czasem bardzo niskich lotów. Perełki zdarzyło mi się czytać jedynie jako non profit fanfiction. Oczywiście to tylko moja subiektywna opinia.

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#37 » 8 kwie 2019, o 09:06

Anno, troooochę generalizujesz. A nawet bardzo. Z jednej strony przerysowujesz wady jednego modelu, a z drugiej przejaskrawiasz zalety drugiego i robisz dysonans, który ma podeprzeć twoją opinię, a jest właściwie bardzo stronniczy. Np. to o fałszywych opiniach i fałszywym zachwycie nie można podpiąć jednoznacznie pod żaden z nich, bo to nie od samego sposobu wydania zależy (widziałam takie akcje i w przypadków książek vanitowych, i selfpubowych, i wydanych przez duże wydawnictwo, tyle że te ostatnie pewnie najbardziej rażą). Tak samo przeciętne czytadło wydane tylko dla zysku znajdziesz i pod tradycyjnym, i pod vanitowcem, i pod selfem.  

 

Ale problem pewnie w tym, że tytuł wątku jest mylący, dopiero teraz zwróciłam uwagę, że w tytule stoi selfpub, a tak naprawdę większość rozmów jest o vanity press. I w sumie niby nic dziwnego, bo, gdy temat był zakładany te parę lat temu, wszystko, co nie było wydane przez tradycyjne wydawnictwo, było nazywane selfpubem, ale ciężko rozmawiać o czymś, jeżeli nie wiemy, czy wszyscy mamy na myśli to samo. Sam selfpub, jeżeli nie typu vanitowego, moim zdaniem trudniej oceniać w kategorii "dobry pomysł - kiepski pomysł" (vanity duuuużo łatwiej), bo jest z nim w zasadzie jak ze wszystkim, co się robi samodzielnie - można to zrobić genialnie, jak ma się wiedzę, umiejętności, zaplecze, ale można też skopać, jak się tego nie ma. Ale tu się też nie orientuję za bardzo w przykładach beletrystyki wydanej selfpubowo, bardziej kojarzę książki z typu poradników. 

 

Może kontynuujmy, jeżeli już, w nowym wątku, specjalnie założyłam, już z przywołanymi definicjami: http://artefakty.pl/viewtopic.php?f=99&t=7025.  

 

Nie twierdzę że talentu brakuje, a tylko tyle, że osoba której nie wydają - nie powinna tracić wiary w siebie.
 

A z tym się pewnie każdy zgodzi, na wydanie przekłada się tyle czynników, że talent/jakość nadesłanej propozycji to tylko jedna z wielu. Ale to już chyba właśnie temat tego, że często wydaje się rzeczy poczytne, nawet jeżeli przeciętne, i to kwestia samego rynku, wydawania pod gust przeciętnego czytelnika, chęci zarobku itd.


Awatar użytkownika
kresowa pani
Wydany pisarz
Posty: 1014
Zobacz teksty użytkownika:

Jak wydać książkę informuje wydawnictwo www.mybook.pl

Post#38 » 14 wrz 2019, o 10:30

„Mamy już swoje dzieło gotowe, uważnie przejrzane pod kątem błędów i literówek (hm? na pewno?), pora stawić czoła wydawcy. Jak się za to zabrać? Po pierwsze, jest kiepskim pomysłem wysyłanie tekstu gdzie popadnie, pod wszystkie adresy znalezione w internecie. Szanujcie czas swój i redaktorów – nie ma sensu pchać się np. z książeczką dla dzieci do wydawcy, który zajmuje się wyłącznie literaturą dla dorosłych. Albo startować z romansem do wydawcy poradników. Przejrzyjcie najpierw ofertę danego wydawnictwa i zastanówcie się, czy wasz tekst pasuje do jego profilu. Najobszerniejszą listę wydawców znajdziecie na stronie portalu Wirtualny Wydawca. 

 

Punkt drugi to wyszukanie na stronie wydawcy informacji dla autorów. Dowiecie się stamtąd: 

- czy przesyłać tekst e-mailem, czy wymagany jest wydruk 

- czy ma być całość tekstu czy też niewielki fragment plus streszczenie 

- jak sformatować tekst 

 

Zwróćcie też uwagę, czy dane wydawnictwo samo finansuje wydanie książki, czy jest jednym z coraz liczniejszych wydawnictw odpłatnych. Takie informacje są zazwyczaj wyraźnie podane na stronie www, czasem także z dokładnym cennikiem. Jeśli opcja płatnego wydania jest dla was nie do przyjęcia, to chyba lepiej się wczytać od razu niż wysyłać tekst do firmy, z której oferty i tak nie skorzystacie. Jeśli nie uda się dokopać do takich informacji, pozostaje wybranie z działu „kontakt” możliwie najsensowniejszego adresu e-mail, tzn. do kogoś z redakcji; jeśli skierujecie się do działu handlowego, to jest raczej pewne, że wyląduje on w koszu. Najsensowniejszą opcją jest przesłanie 20-30 stronicowej próbki oraz krótkiego streszczenia. I bądźcie konkretni w korespondencji - wydawcy nie jest potrzebny ani wasz życiorys, ani długie dywagacje na temat, dlaczego piszecie i jak bardzo marzycie o tym, żeby ktoś wydał waszą książkę. Wyjątkiem są naturalnie informacje o ewentualnych sukcesach na polu pisarskim: czy już gdzieś publikowaliście, może byliście laureatami jakichś konkursów literackich? Oczywiście niepożądane jest przegięcie w drugą stronę - wysłanie e-meila zawierającego sam załącznik i ani słowa wyjaśnienia. Tekst powinien być napisany prostą, standardową, czarną czcionką. Wszelkie udziwnienia w postaci ozdobnych fontów (czasem, co gorsza, animowanych), orgii kolorów czy nawklejanych clipartów tylko utrudniają czytanie. Na tym etapie manuskrypt nie powinien też zawierać ilustracji, w szczególności zdjęć pościąganych w przypadkowy sposób z internetu – bo się wam podobały. Z reguły tak przygotowany plik jest duży, długo się ściąga – a w gotowej książce waszych obrazków i tak nie będzie, bo wydawca musi przestrzegać praw autorskich i nie może ot, tak sobie zamieszczać zdjęć niewiadomego pochodzenia bez zgody ich autora. Równie niedobrym pomysłem jest wysyłanie na tym etapie swoich pomysłów na okładkę. 

 

A potem należy uzbroić się w cierpliwość... Do redakcji napływają setki tekstów rocznie, nie ma sensu po trzech dniach się dopytywać, czy tekst już jest przeczytany. Bywa, że odpowiedzi przychodzą po paru miesiącach. Czasami wcale. Być może dane wydawnictwo aktualnie w ogóle nie przyjmuje nowych autorów, może ma już zamknięty plan wydawniczy na dany rok. Dużo wydawanych pozycji to „pewniaki” – przekłady książek, które odniosły sukces na zachodzie. Na polskich debiutantów nie starcza już zatem finansów i „mocy przerobowych”. Nie jest więc niestety łatwo – ale nie traćcie nadziei. Autorzy znajdujący się obecnie na listach bestsellerów wcale nie zaczynali inaczej niż wy. 

 

________________________________________ 

Poradnik pisarza przygotowała dla Was redakcja wydawnictwa My Book 

________________________________________ 

 

Szanowni Autorzy 

 

Jeśli chcecie podzielić się własnymi doświadczeniami związanymi z pisaniem i wydawaniem książek - to miejsce czeka na was. W sprawie zamieszczania artykułów w dziale "Poradnik pisarza" piszcie do nas przez formularz kontaktowy” 

 

Portal literacki PubliXo pl. działa pod patronatem wspomnianego wydawnictwa, zresztą prężnego, o bogatym dorobku edytorskim. 

 

Wcześniejsze sugestie Pani Kameny - Administratorki wydają mi się iście nierealne, a to dlatego: 

 

a) skąd wiadomo, kto owo "wydawnictwo zwarte", czyli książkę czyim oraz jakim nakładem wydał :?:  

 

b) czy za każdym razem zacznie się teraz przeprowadzanie weryfikacji w wydawnictwach niszowych, które głównie żyją z prywatnych zamówień, że określona publikacja została zamówiona przez "kogoś tam" :?: 

 

d) wiele pozycji książkowych autorzy sami sobie wydają, sami je własnymi kanałami rozprowadzają, otrzymują za nie nawet honoraria i nagrody. Ponownie przypominam przypadek Juliusza Słowackiego, nie mówiąc o Zygmuncie Krasińskim. Także Marcela Prousta, wyjątkowo zamożnego, a przy tym utalentowanego Twórcy. 

 

e) Jeżeli ktoś prywatny, nie instytucja, zechce mi sprezentować opublikowanie tomiku, to do którego kryterium mam wydane "dziełko" zaliczyć :?: 

 

f) Wreszcie: kim zdaniem, Pani Administratorki jest była właścicielka własnej firmy, redaktorka oraz wydawca w jednej osobie, w tym przypadku ja, która w latach 2001-2010 posiadała swoją wirtualną "firemkę" wydawniczo-handlową o nazwie "Melitta" , z REGONEM, a przede wszystkim z obligatoryjnym opłacaniem składek ZUS-owskich :?: :?: :?: 

 

Sobą jestem :-D

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Jak wydać książkę informuje wydawnictwo www.mybook.pl

Post#39 » 14 wrz 2019, o 10:40

I znów przerabiamy to samo. Można by pomyśleć, że przerobienie dyskusji raz w prywatnych wiadomościach i potem w temacie o selfpubie wystarczający, ale wygląda na to, że powinnam piąty lub dziesiąty raz odpisywać na te same argumenty o selfpublishingu, o Krasickim i o tym, kim to się nie jest. Będzie krótko i ostatni raz - mamy 2019 rok, naprawdę, szkoda mentalnie trwać w poprzednim wieku i upierać się, że rynek wydawniczy wygląda tak samo. Nie wygląda.  

 

Zabawne, że skoro nie można było dodać w temacie z zasadami przyznawania rangi, to został wykorzystany taki pretekst, by znów upierać się przy swoim. Można raz próbować wmawiać, że czarne jest białe, ale za piętnastym razem takie próby sił zaczynają robić się żenujące i męczące. I trudno nie odbierać to jak wsadzanie kija w mrowisko, byleby uprzeć się na swoim. I dlatego każde kolejne takie podnoszenie tego tematu będzie uznawane za próby prowokowania i zaburzania porządku na forum. Będzie karane ostrzeżeniami. 

 

Stanowisko moje jako administratorki zostało już napisane, wymagania co do rangi Wydany pisarz są określone, są uwarunkowane realiami rynku wydawniczego i nie będą inne, bo ta ranga nie jest po to, by sobie łechtać ego i klepać się po plecach, tylko po to, by ktoś, kto wejdzie na forum i będzie chciał uzyskać radę na jakiś temat związany z wydawaniem, wiedział, że osoba z tą rangą wydała już swoje i wie o wydawaniu więcej niż ktoś, kto tego nie zrobił. I nie tylko my takie obostrzenia mamy (odsyłam do Weryfikatorim; może przy okazji trochę się rozjaśni, dlaczego selpublishing i vanity press jest odbierane tak, jak jest, Weryfikatorium ma cale mnóstwo dyskusji na ten temat). Tak wracając n-ty raz do pani rangi, myślałam, że dałam wystarczająco do zrozumienia i wystarczająco wytłumaczyłam, że będzie to wyjątek od zasady powyżej, ale to nie oznacza, że otworzyłam tym drzwi do wmuszania innym swoich racji. Zamiast próbować na siłę forsowania swoich prawd i zmieniać miejsce, w którym się znajduje, wbrew gospodarzom, wypadałoby poszanować zasady tu panujące.  

 

Analogiczny "poradnik" był już zresztą wrzucany na forum przez bodajże Mozetsa i dołączam ten temat do tamtego.


Awatar użytkownika
kresowa pani
Wydany pisarz
Posty: 1014
Zobacz teksty użytkownika:

Jak wydać książkę informuje wydawnictwo www.mybook.pl

Post#40 » 14 wrz 2019, o 11:03

Camenne pisze: 

[...] 

Zabawne, że skoro nie można było dodać w temacie z zasadami przyznawania rangi, to został wykorzystany taki pretekst, by znów upierać się przy swoim. Można raz próbować wmawiać, że czarne jest białe, ale za piętnastym razem takie próby sił zaczynają robić się żenujące i męczące. I trudno nie odbierać to jak wsadzanie kija w mrowisko, byleby uprzeć się na swoim. I dlatego każde kolejne takie podnoszenie tego tematu będzie uznawane za próby prowokowania i zaburzania porządku na forum. Będzie karane ostrzeżeniami, a jeżeli nie poskutkuje - banicją. 

[...] 

 

 

Wreszcie dokopałam się do tego "wydanego pisarza" w mojej poczcie: 

 

"Wysłano: 15 cze 2016, o 22:05 

Od: DuralT 

Odbiorca: kresowa pani  

 

Jesteś kolejną poetką, która zawitała na nasze forum? 

Miło mi poznać ;) 

[...] 

Jak rozumiem masz wydany tomik poezji. Dla wydanych pisarzy mamy specjalny status, czy chciałabyś go przyjąć? :kuku:

 

Odpisałam, że byłabym "zaszczycona" :mrgreen:

Sobą jestem :-D

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#41 » 14 wrz 2019, o 11:16

Wspaniale, czyli teraz wreszcie pani przestanie mi wmawiać, że to ja pani nadałam rangę - ulżyło mi, bo naprawdę miałam dość wpajania, że zrobiłam coś, czego nie zrobiłam.  

 

Co do nadania tej rangi - też tłumaczyłam. I pisałam, że skoro ranga jest nadana, ale pojawiły się głośne wątpliwości co do istnienia dorobku, to chciałam publikacje potwierdzić, by wątpliwości rozwiać i zamknąć temat. Ot, tyle. Okazało się, że tomiki faktycznie są, choć selfpublishingowe, i napisałam, że w takim razie będzie to wyjątek od reguły, bo normalnie nie noszą tej rangi osoby wydające własnym sumptem. Czy coś tu jest jeszcze niejasne? Bo zdaje się, że tłumaczę to samo dziesiąty raz i wciąż są wątpliwości.


Awatar użytkownika
Briala
Kieszonkowy dyktator
Kieszonkowy dyktator
Posty: 434
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#42 » 14 wrz 2019, o 13:05

Myślę, że w tym momencie zrzucę bombę, ale poniekąd mam dość. Wszyscy czują smród, ale nikt się nie odzywa, bo jedna osoba uparcie mówi, że to perfumy. Wydaje mi się, że czas otworzyć okno i trochę przewietrzyć. 

 

Na litość boską! Ileż można toczyć kałszkwał o rangę na małym forum literackim? Kresowa, od miesięcy bijesz pianę o zlepek literek w kolorze czerwonym na malutkim forum literackim. Nie widzisz, jak śmiesznie to brzmi? Zależy ci na czymś zupełnie tak naprawdę nieznaczącym. Bo dla świata literackiego twoje nazwisko praktycznie nie istnieje. I nie jest to jakiś zarzut, bo tak samo nie istnieje nazwisko moje czy Cam. Wyjątkiem może być tu Pani Hanna Greń. Ale poza Panią Hanną siedzimy tu sobie w bardzo malutkiej społeczności, z uciechą klepiemy w klawiaturę i to w zasadzie tyle. Literacki świat nawet nie wie, że istniejemy. 

 

Publikacja własnym sumptem jest zupełnie niczym. Z prostej przyczyny: mogę jeszcze dziś zapisać kilkanaście arkuszy jedną, dowolną literką, a w poniedziałek ustawić się z drukarnią na wydrukowanie dziesięciu egzemplarzy mojego epokowego dzieła, nadać epokowemu dziełu ISBN i przyjść na forum, żądając rangi. W końcu mam coś wydanego na koncie, czyż nie? W vanity tak samo – od zostania "pisarzem" dzieli nas tylko zasobność portfela, nic więcej. W przypadku regularnego wydawnictwa ktoś jednak ocenia, czy tekst nadaje się do druku czy nie. Można zaklinać rzeczywistość na milion sposobów, ale prawda zawsze pozostanie ta sama. W innym wypadku tytuł wydanego pisarza całkowicie traci na prestiżu, bo co to za prestiż, kiedy wydanym pisarzem może się tytułować absolutnie każdy? 

 

Dlatego, kresowa, zwracam się do ciebie: dlaczego nie możesz być po prostu jak my wszyscy tutaj? Chcieć się doskonalić i uczyć, zamiast udawać, że wie się już wszystko. Niewiedza to nie wstyd. To, że komuś nie podoba się twój tekst czy wiersz to też nie wstyd. Po to są te małe i nieznaczące fora, żeby się uczyć. Słowa krytyki w kierunku twoich tekstów nie są też personalnym atakiem w twoją stronę. Mam wrażenie, że bardzo trudno oddzielić ci krytykowanie dzieła od krytykowania ciebie jako osoby. Pewnie, każdy chciałby być chwalony, a krytyka może być gorzka, ale to krytyka, a nie wieczne peany pochwalne, pomagają się nam doskonalić. Myślę, że z tej krytyki mogłabyś wiele wynieść. Ale czasem trzeba powiedzieć: "przemyślę to, może masz rację". Tylko tyle i aż tyle. 

 

Domyślam się, ze wiele z twojego zachowania wynika z głębokich kompleksów i chęci bycia podziwianą i lubianą. Ale nie tędy droga. Podziwia się ludzi, którzy nawet mimo upadków, nadal decydują się na ciężką pracę i samodoskonalenie, nie ludzi, którym trzeba wierzyć na słowo, jak powiedzą: jestem kimś ważnym i znanym. Nawet jeśli się o tym kimś nigdy wcześniej nie słyszało. Lubi się osoby sympatyczne, nie osoby kąsające i atakujące za byle co. Wielokrotnie pisałaś w prześmiewczy sposób do swoich rozmówców i do tego skrajnie niegrzecznie – nawet tych, które były ci życzliwe. To, że nie używasz wulgaryzmów, nie czyni z marszu twoich wypowiedzi kulturalnymi. Do tego im bardzo daleko. Wszędzie, gdzie się pojawiasz, pojawia się też mącenie, toksyczna atmosfera i próba skłócania użytkowników. Wrogiem jest każdy, kto ma odmienne zdanie i ma czelność skrytykować cokolwiek, co wyszło spod twojej klawiatury. Myślę, że po prostu musisz dojrzeć do tego, żeby zobaczyć problem w sobie, nie w całym świecie dookoła. Czego szczerze życzę ci z całego serca. Bo to cię oczyści. Jeśli wiecznie będziesz strzelać na oślep, to w końcu zostaniesz całkiem sama, bez jakiejkolwiek życzliwej ci osoby.  

 

Podobno jesteś osobą wierzącą. Jak to się ma do tego, że zupełnie nie masz w sercu nauki Jezusa? Jezus mówił, że trzeba miłować bliźniego: dla ciebie praktycznie nikt, poza tobą samą, na jakiekolwiek miłosierdzie i szacunek nie zasługuje, potrafisz darzyć ludzi jedynie pogardą – skąd w tobie tyle zgorzknienia? I dlaczego notorycznie kłamiesz? Kłamstwo to bardzo ciężki grzech. Od dawna kłamałaś na temat rangi, podejrzewam, że kłamiesz też na temat wykształcenia, bo twoje nazwisko nie figuruje w spisie osób, które posiadają na koncie tytuł doktora lub profesora. 

Masz też na koncie kilka innych grzechów, z których nie wystarczy się po prostu wyspowiadać.  

Pycha – uważasz się za najlepszą, 

Chciwość – wieczna pogoń za kilkoma kolorowymi literkami na forum i wiecznie ci za mało, 

Zazdrość – nie umiesz cieszyć się czyimś szczęściem lub docenić jego wiedzy: zawsze starasz się każdego deprecjonować, bo albo nie podoba ci się czyjś wiek, albo wykształcenie, albo cokolwiek innego, powód zawsze się znajdzie,  

Gniew – bo wściekasz się o praktycznie każdą najdrobniejszą nawet uwagę. 

Nie twierdzę, że jestem idealna, bo nie jestem. I nie mam zamiaru udawać, że jestem czysta jak łza. Nieraz ścierałyśmy się na forum, ale wierzę, że nie musi tak być. 

 

Wierzę, że możesz być naprawdę fajną i ciekawą osobą, bo uważam, że masz fajne hobby, któremu poświęcasz wiele serca. W końcu jak my wszyscy, przecież to hobby nas tu łączy. Każdy z nas kocha pisać i pewnie również czytać. Każdy z nas jest wrażliwy na sztukę w postaci słowa pisanego. Więc koniec końców wiele nas łączy. Jak pisałam: poświęcasz temu zajęciu wiele serca, więc serce masz. Mogłabyś mieć go też choć odrobinę dla ludzi wokół. 

 

Wiem, że wyciągam na wierzch dużo brudów, ale wydaje mi się, że atmosfera na forum jest bardzo napięta i nam wszystkim potrzeba pewnego rodzaju oczyszczenia. Zdaję sobie sprawę, że to na granicy prywaty, ale nie mam złych intencji, pisząc to. Bo zależy mi na tym, żebyśmy wszyscy się tu dobrze bawili, dobrze czuli i wspólnie mogli uczyć się czegoś nowego, przy czym wierzę, że kresowa może się zmienić i po prostu podchodzić do ludzi z życzliwością. Bo ile jeszcze wytrzymamy, sycząc na siebie po kątach? Trudno reagować życzliwością, gdy ktoś kąsa. Wierzę, że po burzy powietrze się oczyszcza i że może tak być i tym razem. Z korzyścią dla nas wszystkich. 

 

 

edit: poprawiłam sens jednego zdania

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#43 » 14 wrz 2019, o 15:43

Z przyjemnością czytałem te tomiki. 

Są bardzo dobre (przynajmniej dla mnie, który potrafi ocenić poezję, choćby odległą od tej, którą noszę w piersi). 

Nasza rzeczywistość jest niesprawiedliwa dla poezji. Może dlatego próbuję wykorzystać swoje umiejętności, ryjąc powolnie tabliczki mojej przyszłej powieści. 

Trochę niesmaczną mi się wydaje dyskusja na temat rangi. 

Wiem że to nie order, tylko pewne oznaczenie. 

Nie jestem wydawcą, ale umiem czytać poezję. 

Z całą pewnością wydałbym te tomiki kresowej jako pewien przykład poezji. 

Oczywiście, nie mam pojęcia o wewnętrznych forumowych zawirowaniach. 

Mam jednak doświadczenie w kwestii moderowania i wiem jakie to trudne. 

 

Dodane z przemyślenia. 

Uważam, że tzw. ranga wydany pisarz, nie powinna przesłaniać rangi portalowej. 

Osiągnięcia na portalu wydają mi się ważniejsze niż ta etykietka. 

Z chwilą, gdy ktoś zgłasza wydanie swojej twórczości, zasługuje na czerwony kolorek pod spodem. 

Pod spodem! 

Powyżej wciąż powinny być osiągnięcia portalowe. 

A Wy je wymazujecie. 

To bez sensu. 

Proszę administrację i moderatonizację czy coś tam o przemyślenie w kręgu. 

Potraktujcie rangę wydania jako znacznik, a nie osiągnięcia dla portalu. 

Wpisałem to tu, bo Camenne zablokowała temat Zasady przyznawania tytułu. 

 

Camenne, wiesz, że mam rację. 

To powinna być ranga honorowa. Swoisty znacznik, marker. 

Nie powinna zwalniać od pięcia się i przejmowania rang portalowych. Te uzyskuje się za aktywność. 

 

Zawsze Wasz Alchemik


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 925
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#44 » 14 wrz 2019, o 17:22

Czytam wszystko co dotyczy selfpublishingu... i tej kłótni odwiecznej, i szczerze powiedziawszy widzę jedno... Dlaczego zapomina się o czytelniku. Tak naprawdę czy ja wydam w wydawnictwie czy jako Selfpub, to dopiero początek, przecież najważniejsze jest czy ktoś będzie to czytał. Jakie znaczenie ma ranga? Nie wierzę, że można bić pianę o coś takiego. Ranga.... Aktualnie zapomina się o ludziach dzięki którym jesteśmy niepodległym Państwem. Serio?! Ktoś będzie pamiętał o jakiejś randze na forum literackim? Jakie to ma znaczenie? Piszę dla rozrywki, kocham moich bohaterów, cieszę się jak ktoś ich polubi i napisze co myśli, ale w dupie mam jakąś tam rangę. Nie rozumiem tego!Trzeba się zastanowić, czy nie szkoda życia na takie nerwy. Pięknie słońce świeci za oknem, może by tak spacer? Rangi, odznaki, nagrody, WTF?! Pisze się dla samego aktu tworzenia, dla uciechy z ożywiania postaci, dla radości jaką książka daje czytelnikom i samemu twórcy . Teraz jest tak łatwo. Można napisać tekst i wrzucić w sieć, kiedyś było znacznie gorzej, dlaczego tego się nie docenia? Nastały piękne czasy dla ludzi, którzy lubią snuć swoje historie, może warto spojrzeć na rangę z innej strony, bo jej posiadanie nie spowoduje, że stworzona przeze mnie postać będzie bardziej kochana lub nienawidzona przez czytelnika, a opowiedziana historia lepiej zapamiętana. A przecież o to chodzi w pisaniu? Czyż nie?

Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#45 » 14 wrz 2019, o 18:43

Prawdę mówiąc zgadzam się z Anną. 

Wszyscy jesteśmy wydani. 

W próbach startu do konkursów zaznaczone jest, że utwór ma zaistnieć poza wydaniem.  

I nie chodzi o sygnaturę ISBN. 

Wszyscy jesteśmy wydani. 

Alleluja, która mnie wkurwia, bo tak naprawdę nie ma żadnych ustaleń.


Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość