Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Selfpublishing, czyli...

Dyskusje o polskim rynku wydawniczym, wydawnictwach, konkursach literackich i innych powiązanych tematach. Jak tworzyć konspekt, do których wydawców wysyłać propozycję wydawniczą? Jak, co i gdzie wydać.
Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6089
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#41 » 14 wrz 2019, o 11:16

Wspaniale, czyli teraz wreszcie pani przestanie mi wmawiać, że to ja pani nadałam rangę - ulżyło mi, bo naprawdę miałam dość wpajania, że zrobiłam coś, czego nie zrobiłam.  

 

Co do nadania tej rangi - też tłumaczyłam. I pisałam, że skoro ranga jest nadana, ale pojawiły się głośne wątpliwości co do istnienia dorobku, to chciałam publikacje potwierdzić, by wątpliwości rozwiać i zamknąć temat. Ot, tyle. Okazało się, że tomiki faktycznie są, choć selfpublishingowe, i napisałam, że w takim razie będzie to wyjątek od reguły, bo normalnie nie noszą tej rangi osoby wydające własnym sumptem. Czy coś tu jest jeszcze niejasne? Bo zdaje się, że tłumaczę to samo dziesiąty raz i wciąż są wątpliwości.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 363
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#42 » 14 wrz 2019, o 13:05

Myślę, że w tym momencie zrzucę bombę, ale poniekąd mam dość. Wszyscy czują smród, ale nikt się nie odzywa, bo jedna osoba uparcie mówi, że to perfumy. Wydaje mi się, że czas otworzyć okno i trochę przewietrzyć. 

 

Na litość boską! Ileż można toczyć kałszkwał o rangę na małym forum literackim? Kresowa, od miesięcy bijesz pianę o zlepek literek w kolorze czerwonym na malutkim forum literackim. Nie widzisz, jak śmiesznie to brzmi? Zależy ci na czymś zupełnie tak naprawdę nieznaczącym. Bo dla świata literackiego twoje nazwisko praktycznie nie istnieje. I nie jest to jakiś zarzut, bo tak samo nie istnieje nazwisko moje czy Cam. Wyjątkiem może być tu Pani Hanna Greń. Ale poza Panią Hanną siedzimy tu sobie w bardzo malutkiej społeczności, z uciechą klepiemy w klawiaturę i to w zasadzie tyle. Literacki świat nawet nie wie, że istniejemy. 

 

Publikacja własnym sumptem jest zupełnie niczym. Z prostej przyczyny: mogę jeszcze dziś zapisać kilkanaście arkuszy jedną, dowolną literką, a w poniedziałek ustawić się z drukarnią na wydrukowanie dziesięciu egzemplarzy mojego epokowego dzieła, nadać epokowemu dziełu ISBN i przyjść na forum, żądając rangi. W końcu mam coś wydanego na koncie, czyż nie? W vanity tak samo – od zostania "pisarzem" dzieli nas tylko zasobność portfela, nic więcej. W przypadku regularnego wydawnictwa ktoś jednak ocenia, czy tekst nadaje się do druku czy nie. Można zaklinać rzeczywistość na milion sposobów, ale prawda zawsze pozostanie ta sama. W innym wypadku tytuł wydanego pisarza całkowicie traci na prestiżu, bo co to za prestiż, kiedy wydanym pisarzem może się tytułować absolutnie każdy? 

 

Dlatego, kresowa, zwracam się do ciebie: dlaczego nie możesz być po prostu jak my wszyscy tutaj? Chcieć się doskonalić i uczyć, zamiast udawać, że wie się już wszystko. Niewiedza to nie wstyd. To, że komuś nie podoba się twój tekst czy wiersz to też nie wstyd. Po to są te małe i nieznaczące fora, żeby się uczyć. Słowa krytyki w kierunku twoich tekstów nie są też personalnym atakiem w twoją stronę. Mam wrażenie, że bardzo trudno oddzielić ci krytykowanie dzieła od krytykowania ciebie jako osoby. Pewnie, każdy chciałby być chwalony, a krytyka może być gorzka, ale to krytyka, a nie wieczne peany pochwalne, pomagają się nam doskonalić. Myślę, że z tej krytyki mogłabyś wiele wynieść. Ale czasem trzeba powiedzieć: "przemyślę to, może masz rację". Tylko tyle i aż tyle. 

 

Domyślam się, ze wiele z twojego zachowania wynika z głębokich kompleksów i chęci bycia podziwianą i lubianą. Ale nie tędy droga. Podziwia się ludzi, którzy nawet mimo upadków, nadal decydują się na ciężką pracę i samodoskonalenie, nie ludzi, którym trzeba wierzyć na słowo, jak powiedzą: jestem kimś ważnym i znanym. Nawet jeśli się o tym kimś nigdy wcześniej nie słyszało. Lubi się osoby sympatyczne, nie osoby kąsające i atakujące za byle co. Wielokrotnie pisałaś w prześmiewczy sposób do swoich rozmówców i do tego skrajnie niegrzecznie – nawet tych, które były ci życzliwe. To, że nie używasz wulgaryzmów, nie czyni z marszu twoich wypowiedzi kulturalnymi. Do tego im bardzo daleko. Wszędzie, gdzie się pojawiasz, pojawia się też mącenie, toksyczna atmosfera i próba skłócania użytkowników. Wrogiem jest każdy, kto ma odmienne zdanie i ma czelność skrytykować cokolwiek, co wyszło spod twojej klawiatury. Myślę, że po prostu musisz dojrzeć do tego, żeby zobaczyć problem w sobie, nie w całym świecie dookoła. Czego szczerze życzę ci z całego serca. Bo to cię oczyści. Jeśli wiecznie będziesz strzelać na oślep, to w końcu zostaniesz całkiem sama, bez jakiejkolwiek życzliwej ci osoby.  

 

Podobno jesteś osobą wierzącą. Jak to się ma do tego, że zupełnie nie masz w sercu nauki Jezusa? Jezus mówił, że trzeba miłować bliźniego: dla ciebie praktycznie nikt, poza tobą samą, na jakiekolwiek miłosierdzie i szacunek nie zasługuje, potrafisz darzyć ludzi jedynie pogardą – skąd w tobie tyle zgorzknienia? I dlaczego notorycznie kłamiesz? Kłamstwo to bardzo ciężki grzech. Od dawna kłamałaś na temat rangi, podejrzewam, że kłamiesz też na temat wykształcenia, bo twoje nazwisko nie figuruje w spisie osób, które posiadają na koncie tytuł doktora lub profesora. 

Masz też na koncie kilka innych grzechów, z których nie wystarczy się po prostu wyspowiadać.  

Pycha – uważasz się za najlepszą, 

Chciwość – wieczna pogoń za kilkoma kolorowymi literkami na forum i wiecznie ci za mało, 

Zazdrość – nie umiesz cieszyć się czyimś szczęściem lub docenić jego wiedzy: zawsze starasz się każdego deprecjonować, bo albo nie podoba ci się czyjś wiek, albo wykształcenie, albo cokolwiek innego, powód zawsze się znajdzie,  

Gniew – bo wściekasz się o praktycznie każdą najdrobniejszą nawet uwagę. 

Nie twierdzę, że jestem idealna, bo nie jestem. I nie mam zamiaru udawać, że jestem czysta jak łza. Nieraz ścierałyśmy się na forum, ale wierzę, że nie musi tak być. 

 

Wierzę, że możesz być naprawdę fajną i ciekawą osobą, bo uważam, że masz fajne hobby, któremu poświęcasz wiele serca. W końcu jak my wszyscy, przecież to hobby nas tu łączy. Każdy z nas kocha pisać i pewnie również czytać. Każdy z nas jest wrażliwy na sztukę w postaci słowa pisanego. Więc koniec końców wiele nas łączy. Jak pisałam: poświęcasz temu zajęciu wiele serca, więc serce masz. Mogłabyś mieć go też choć odrobinę dla ludzi wokół. 

 

Wiem, że wyciągam na wierzch dużo brudów, ale wydaje mi się, że atmosfera na forum jest bardzo napięta i nam wszystkim potrzeba pewnego rodzaju oczyszczenia. Zdaję sobie sprawę, że to na granicy prywaty, ale nie mam złych intencji, pisząc to. Bo zależy mi na tym, żebyśmy wszyscy się tu dobrze bawili, dobrze czuli i wspólnie mogli uczyć się czegoś nowego, przy czym wierzę, że kresowa może się zmienić i po prostu podchodzić do ludzi z życzliwością. Bo ile jeszcze wytrzymamy, sycząc na siebie po kątach? Trudno reagować życzliwością, gdy ktoś kąsa. Wierzę, że po burzy powietrze się oczyszcza i że może tak być i tym razem. Z korzyścią dla nas wszystkich. 

 

 

edit: poprawiłam sens jednego zdania

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#43 » 14 wrz 2019, o 15:43

Z przyjemnością czytałem te tomiki. 

Są bardzo dobre (przynajmniej dla mnie, który potrafi ocenić poezję, choćby odległą od tej, którą noszę w piersi). 

Nasza rzeczywistość jest niesprawiedliwa dla poezji. Może dlatego próbuję wykorzystać swoje umiejętności, ryjąc powolnie tabliczki mojej przyszłej powieści. 

Trochę niesmaczną mi się wydaje dyskusja na temat rangi. 

Wiem że to nie order, tylko pewne oznaczenie. 

Nie jestem wydawcą, ale umiem czytać poezję. 

Z całą pewnością wydałbym te tomiki kresowej jako pewien przykład poezji. 

Oczywiście, nie mam pojęcia o wewnętrznych forumowych zawirowaniach. 

Mam jednak doświadczenie w kwestii moderowania i wiem jakie to trudne. 

 

Dodane z przemyślenia. 

Uważam, że tzw. ranga wydany pisarz, nie powinna przesłaniać rangi portalowej. 

Osiągnięcia na portalu wydają mi się ważniejsze niż ta etykietka. 

Z chwilą, gdy ktoś zgłasza wydanie swojej twórczości, zasługuje na czerwony kolorek pod spodem. 

Pod spodem! 

Powyżej wciąż powinny być osiągnięcia portalowe. 

A Wy je wymazujecie. 

To bez sensu. 

Proszę administrację i moderatonizację czy coś tam o przemyślenie w kręgu. 

Potraktujcie rangę wydania jako znacznik, a nie osiągnięcia dla portalu. 

Wpisałem to tu, bo Camenne zablokowała temat Zasady przyznawania tytułu. 

 

Camenne, wiesz, że mam rację. 

To powinna być ranga honorowa. Swoisty znacznik, marker. 

Nie powinna zwalniać od pięcia się i przejmowania rang portalowych. Te uzyskuje się za aktywność. 

 

Zawsze Wasz Alchemik


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#44 » 14 wrz 2019, o 17:22

Czytam wszystko co dotyczy selfpublishingu... i tej kłótni odwiecznej, i szczerze powiedziawszy widzę jedno... Dlaczego zapomina się o czytelniku. Tak naprawdę czy ja wydam w wydawnictwie czy jako Selfpub, to dopiero początek, przecież najważniejsze jest czy ktoś będzie to czytał. Jakie znaczenie ma ranga? Nie wierzę, że można bić pianę o coś takiego. Ranga.... Aktualnie zapomina się o ludziach dzięki którym jesteśmy niepodległym Państwem. Serio?! Ktoś będzie pamiętał o jakiejś randze na forum literackim? Jakie to ma znaczenie? Piszę dla rozrywki, kocham moich bohaterów, cieszę się jak ktoś ich polubi i napisze co myśli, ale w dupie mam jakąś tam rangę. Nie rozumiem tego!Trzeba się zastanowić, czy nie szkoda życia na takie nerwy. Pięknie słońce świeci za oknem, może by tak spacer? Rangi, odznaki, nagrody, WTF?! Pisze się dla samego aktu tworzenia, dla uciechy z ożywiania postaci, dla radości jaką książka daje czytelnikom i samemu twórcy . Teraz jest tak łatwo. Można napisać tekst i wrzucić w sieć, kiedyś było znacznie gorzej, dlaczego tego się nie docenia? Nastały piękne czasy dla ludzi, którzy lubią snuć swoje historie, może warto spojrzeć na rangę z innej strony, bo jej posiadanie nie spowoduje, że stworzona przeze mnie postać będzie bardziej kochana lub nienawidzona przez czytelnika, a opowiedziana historia lepiej zapamiętana. A przecież o to chodzi w pisaniu? Czyż nie?

Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#45 » 14 wrz 2019, o 18:43

Prawdę mówiąc zgadzam się z Anną. 

Wszyscy jesteśmy wydani. 

W próbach startu do konkursów zaznaczone jest, że utwór ma zaistnieć poza wydaniem.  

I nie chodzi o sygnaturę ISBN. 

Wszyscy jesteśmy wydani. 

Alleluja, która mnie wkurwia, bo tak naprawdę nie ma żadnych ustaleń.


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2665
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#46 » 14 wrz 2019, o 22:20

Anno, w świetle tego, co napisałaś chciałem powiedzieć, że pojechałem dzisiaj nad Firlej (niewielkie jeziorko pod Lublinem) i zrobiłem rundkę dookoła. Pełnia lata, słoneczko świeciło, uroda chmurek na tle błękitu zwalała z nóg. Rozkoszowałem się ową pełnią lata do momentu, gdy ujrzałem cztery stojące w wodzie kaczki. 

 

One stały w wodzie jesiennie. 

 

Mimo wszystko nadal doceniam, że po prostu mogę wrzucić swój tekst w sieć i ktoś może (choć nie musi) przeczytać. 

 

Ale czy nie wydaje Ci się, że jesień idzie?


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#47 » 14 wrz 2019, o 22:48

Jesień też jest piękna. Kolorowe liście, ja poluję w tym roku na Bieszczady jesienią, ale obawiam się, że mi się nie uda w efekcie ich ustrzelić :-( Co do tekstu w sieci... ostatnio zaczytuję się w powieściach internetowych i naprawdę ich poziom przewyższa niejedne wydane czytadło. Niektóre z tych powieści doczekują się też ekranizacji. Myślę, że to właśnie wynika z faktu, że jak ktoś pisze z miłości do samego aktu tworzenia albo się sam jara historią, którą tworzy, to nietrudno mu przyciągnąć innych do własnej bajki. A czytam coraz więcej bardzo dobrych historii, niestety w internecie, bo na półkach w księgarniach trafiam nierzadko na obrażające mnie jako czytelnika pozycje książkowe. Nie chodzi mi o styl, tylko treść, bardzo często nielogiczną aż do bólu, z lukami fabularnymi i intrygą na poziomie serialu detektywistycznego dla dzieci do lat sześciu. Wydawnictwa mają swoich redaktorów, ale to jednak biznes, wydają co się sprzeda, niejednokrotnie to pisałam. Jestem aktualnie w punkcie, że bez internetu, nie miałabym co czytać. Zdarza mi się oczywiście trafić na dobrą książkę, ale w przeważającej większości powieści internetowe i AO3 to moje źródło dobrej literatury. I tak, piszę literatury z pełną stanowczością i zrozumieniem definicji słowa. Nie jest dla mnie wyznacznikiem "literackiego kunsztu" to, że znajdę książeczkę na półce w księgarni, te czasy dawno minęły, jednak wielu osobom bardzo trudno przychodzi pogodzenie się z tym faktem. Proza czy poezja, ona powinna być dla twórcy źródłem radości, a nie frustracji, że go nie wydają. Czasam wydają, a się nie sprzedaje, i co? Znowu frustracja? Po co to?  

Pogódźmy się z postępem, a nie trzymajmy przestarzałych form przypisując im w dodatku "prestiżowe" znaczenie. Z całym szacunkiem dla tego myślenia, niech każdy broniący przestarzałych form wydawniczych spojrzy na starą lodówkę bez "No FRost" i odpowie sobie szczerze, czy będzie jej wierny po kres swych dni.


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#48 » 15 wrz 2019, o 00:14

Nie mam szans na wymienienie lodówki, która zżera mi pieniążki. 

Niemal pusta, bo jak powyżej. 

Jestem poetą. 

Chciałbym być uznanym, pomimo tego że wiem. 

Póki co piszę kolejny wiersz o jesieni. 

Nie ma szans na wydanie, choć niektóre są całkiem dobre. 

 

A chciałbym za swoją twórczość zapłacić za prąd. 

Twórczość, która jest z przeznaczeniem pod strzechy. 

 

Anno, i ja się cieszę, że docieram do innych w internecie. Niestety, nie bawi mnie, że docieram wraz z bełkotliwym niewiadomoczym.


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#49 » 15 wrz 2019, o 08:41

Ale takie samo bełkotliwe niewiadomoco znajdzie się i w księgarni. Mnie też nieraz to boli, że nie mam redaktora i nikt mnie nie skoryguje, ale trudno. Też piszę niepopularne rzeczy więc jest ciężko. Pewno nierzadko moje pisanie jest uznane za takie byle co... i trudno. Każdy weryfikuje pod siebie. Gusta są różne. Ale nie można się poddawać. Od dziecka pisałam i snułam historie, ale wiedziałam że będę musiała poczekać, żeby się tym cieszyć na emeryturę, kiedy nie będę musiała chodzić do pracy i będę mogła się poświęcić pisaniu, które kocham. To nigdy nie było łatwe. Już w szkole czytałam o biednych artystach. Całkowite oddanie twórczemu życiu ma swoją cenę chociaż tworzenie samo w sobie ubogaca. Nigdy nie szłam tą drogą. Na razie moja twórczość jest moim wytchnienie od dnia codziennego. Od problemów i szarości życia. Piszę dla przyjemności, ale rozumiem osoby które chcą robić tylko to, bo miłość do tworzenia ma różną skalę u każdego. Próbowałeś wydać tomik jako ebook? Typowy self? Żadne 50/50, tylko Selfpub. Być może po przetłumaczeniu na Amazon? Sama tak wydaję. Wszystko od A do Z robisz niestety sam. A teraz piszemy w dwójkę, sprawdzamy się wzajemnie, co powinno zniwelować brak redakcji. Tekst też musi przeleżeć. Aktualny piszemy od dwóch lat, wydamy może za pół roku. Nawet nie próbujemy w wydawnictwach, bo po co? Nie chcę ingerencji w treść. Nie po to tekst dopieszczam na mój sposób, żeby potem usłyszeć, że to nie ma być tak tylko inaczej. Nie dostosuję się. A to będzie kilkutomowa historia. Książka żyje, im dłużej się pisze, tym wydaje mi się to trudniejsze. Tym mniej rozumiem swoje postaci i ich wybory. Ślęczę nad nimi, a ktoś przeczyta raz, zapewne na szybko i powie mi, że to jest nie tak? Redaktor to nie czytelnik. Poza tym nie zawsze też ma rację. Dlaczego miałabym go słuchać? Jedną osobę, może dwie w przypływie. Ja poświęcam swojej postaci dwa lata i mam usłyszeć, że ona ma być inna? Że ma być oczywisty happy end, romans i to co się sprzeda, a ona ma skończyć właśnie tak jak kończy. Czasem jest happy end a czasem nie. Nie mam nic przeciwko szczęśliwym zakończeniom, ale nie dla wszystkich postaci. Życie to nie bajka. Wszystkie postaci są cegiełkami historii, którą się pisze małymi krokami i która ma jakiś cel. Z poezją jest jeszcze trudniej,ona dotyczy warstwy duszy poety, ale nigdy nie można się poddawać. Nigdy!

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2665
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#50 » 15 wrz 2019, o 10:40

Anna Nazabi pisze:...ja poluję w tym roku na Bieszczady jesienią, ale obawiam się, że mi się nie uda w efekcie ich ustrzelić.
W tym roku zmierzam do źródeł Wisły. Może jakieś inne źródła zdołam odnaleźć. 

 

 

Anna Nazabi pisze:...ich poziom przewyższa niejedne wydane czytadło.
Przypuszczam, że wiele z tego, co w ostatnich stuleciach napisano do szuflady, prezentowało poziom wyższy od średniego. 

 

 

Anna Nazabi pisze:...jak ktoś pisze z miłości do samego aktu tworzenia albo się sam jara historią, którą tworzy, to nietrudno mu przyciągnąć innych do własnej bajki.
Obawiam się, że jednak trudno. Dlatego dobra jest postawa: jak przeczyta chociaż jeden ktoś i uzna, że czasu nie zmarnował, to znaczy: ja nie zmarnowałem czasu swojego. 

 

 

Anna Nazabi pisze: A czytam coraz więcej bardzo dobrych historii, niestety w internecie
Dlaczego niestety? Miejsce dobre, jak każde inne. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Nie jest dla mnie wyznacznikiem "literackiego kunsztu" to, że znajdę książeczkę na półce w księgarni, te czasy dawno minęły, jednak wielu osobom bardzo trudno przychodzi pogodzenie się z tym faktem.
Dla nikogo nie jest wyznacznikiem, jednak satysfakcja, że moja książka na półce w księgarni leży (albo stoi), wydaje mi się uzasadniona i o niczym złym nie świadczy. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Proza czy poezja, ona powinna być dla twórcy źródłem radości, a nie frustracji, że go nie wydają.
Łatwo powiedzieć, ciężko zrozumieć, jednak próbować zrozumieć, warto. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Czasam wydają, a się nie sprzedaje, i co? Znowu frustracja? Po co to?
Jeżeli nie spróbujesz, nie przekonasz się. Chyba właśnie po to. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Pogódźmy się z postępem, a nie trzymajmy przestarzałych form przypisując im w dodatku "prestiżowe" znaczenie.
Weź jeszcze pod uwagę, takie dinozaury, jak ja. Starzy ludzie lubią wziąć do ręki papier, lubią, kiedy papier stoi w biblioteczce. E-book nie wystarcza. My wymieramy, to prawda, ale ten proces jeszcze potrwa. Jeżeli ktoś spróbuje przyspieszyć, może odnieść skutek przeciwny do zamierzonego. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Z całym szacunkiem dla tego myślenia, niech każdy broniący przestarzałych form wydawniczych spojrzy na starą lodówkę bez "No FRost" i odpowie sobie szczerze, czy będzie jej wierny po kres swych dni.
Ta ostatnia uwaga sprawiła mi kłopot. Zacząłem się zastanawiać nad własnymi relacjami z moją przyjaciółką lodówką. To chyba dobrze, kiedy zamiast zewnętrznej powłoki interesuje nas wnętrze... znaczy się zawartość. :))

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 2665
Zobacz teksty użytkownika:

Selfpublishing, czyli...

Post#51 » 15 wrz 2019, o 10:58

Anna Nazabi pisze:Mnie też nieraz to boli, że nie mam redaktora i nikt mnie nie skoryguje, ale trudno.
Dopóki piszesz jedynie dla siebie można (choć nie jest to dobre) powiedzieć "ale trudno". Jeżeli chcesz pisac dla innych, redaktor wydaje mi się nieodzowny. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Całkowite oddanie twórczemu życiu ma swoją cenę chociaż tworzenie samo w sobie ubogaca.
Myśl z innej bajki: zastanawiam się, dlaczego personalny mecenat zawsze poziom sztuki podnosił, a każda państwowa pomoc powodowała, że ów poziom spadał na łeb, na szyję. 

 

 

Anna Nazabi pisze:A teraz piszemy w dwójkę, sprawdzamy się wzajemnie, co powinno zniwelować brak redakcji.
To już jest jakaś redakcja. Może być dobra, może być kiepska, aleć zawsze... 

 

 

Anna Nazabi pisze:Tekst też musi przeleżeć.
Tak, to prawda. 

 

 

Anna Nazabi pisze:Nawet nie próbujemy w wydawnictwach, bo po co? Nie chcę ingerencji w treść.
Myślisz, że jest aż tak źle? 

 

 

Anna Nazabi pisze:Książka żyje, im dłużej się pisze, tym wydaje mi się to trudniejsze. Tym mniej rozumiem swoje postaci i ich wybory.
Też tak mam. Mówię wtedy, że książka sama się pisze. Fascynujące. To dlatego proza fascynuje mnie bardziej niż poezja. 

 

 

Anna Nazabi pisze:...ale nigdy nie można się poddawać. Nigdy!
...dopóki nie musimy dokonać wyboru pomiędzy jedną formą kapitulacji a drugą ;))

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6089
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Selfpublishing, czyli...

Post#52 » 15 wrz 2019, o 11:20

Alchemiku, z całym szacunkiem, ale nie będzie innego wymogu. Oczywiście od każdego wymogu są wyjątki, jak na przykład kresowa, w przypadku której uznałam, że dorobek ma spory, wykracza poza tomiki, które wydała sama, więc rangę utrzymała.  

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego jest to traktowane jako potwarz, którą trzeba wałkować pół roku. Przypominam, że to kresowa temat zaczęła celowo, by sprowokować kolejny raz do dyskusji o self publishingu i swoim dorobku, a nie my; ja sądziłam, że temat jest wyjaśniony i zamknięty, ale jednak nie, szkoda. Tylko jeżeli ktoś prowokuje kolejny raz do tej samej rozmowy, mimo że już raz zakładał taki temat, a i wymienił pewnie z już trzydzieści lub więcej pw na ten temat, to oczywiście powinien spodziewać się, że nie zostanie to przemilczane. Mieczem wojujesz, od miecza giniesz. Ileż razy można wmuszać swoje zdanie innym.  

 

Gdyby zrezygnować z wymogu tradycyjnego wydania, tę rangę nosiłabym między innymi ja, Gorgiasz, Briala, Lailerosse, Zireael, wojbik i dziesiątki innych osób, które mają na koncie np. publikacje w czasopismach lub zbiorach, a też dziesiątki osób, które wydały coś za swoje pieniądze, bo tych osób na forum naprawdę były ogromne ilości. Dlatego ma obostrzenie, bo nie chodzi o to, by zrobić sobie wielki krąg wybrańców i jak w kołku wzajemnej adoracji klepać się z uznaniem po plecach. Czy taka ranga miałaby sens, jak połowa osób by ją nosiła? Chyba nikt nie ma złudzeń. Skoro więc jest obostrzenie, to czy komuś uwłacza, że coś wydał, ale nie ma rangi? Wątpię. Gorgiasz na przykład pisze niesamowicie i jest zresztą niesamowitą osobą, wszyscy to wiedzą, a czy brak czerwonej rangi oznacza, że tak nie jest? Nie. 

Może na forum jednak nie ma dla tej rangi miejsca, może nie dorośliśmy do takich oznaczeń, skoro odbierane jest w ten sposób.  

 

Tyle z mojej strony. Fajna jest ta wasza dyskusja z Anną, nie przerywajcie jej. Proszę jednak, by dać już spokój tej randze, bo było już o tym mówione o wiele zbyt wiele razy.

Ostatnio zmieniony 15 wrz 2019, o 11:20 przez Cam, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Dodałam parę słów.
Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość