Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Dyskusje o polskim rynku wydawniczym, wydawnictwach, konkursach literackich i innych powiązanych tematach. Jak tworzyć konspekt, do których wydawców wysyłać propozycję wydawniczą? Jak, co i gdzie wydać.
Logon
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#1 » 10 lis 2019, o 02:27

Wiem, że tytuł brzmi dziwnie, nie wiedziałem jak określić moje pytania i wątpliwości. 

Chciałem się zapytać, w jaki sposób wygląda wydanie książki w tradycyjny sposób pod względem prawnym? I jak powinno prawidłowo wyglądać? Autor pozostaje w posiadaniu tekstu? Musi się go zrzec na rzecz wydawnictwa? Czy daje do niego prawa na określony czas?  

Jak wydawnictwa patrzą i czy jest taka możliwość, że zanim książka trafi do jakiegoś wydawnictwa, wydam ją sam w postaci ebooka w rodzimym języku i także po przetłumaczeniu na angielski? Jest taka możliwość, czy wydawca w takim momencie rezygnuje z współpracy? 

 

Skoro jesteśmy przy tłumaczeniu, jak wygląda przejście na rynek zagraniczny, kiedy książka została wydana w jakimś wydawnictwie w Polsce? Odnosząc się do jednego z pytań wyżej, mam prawo sam zlecić i wydać tłumaczenie(zlecić tłumaczenie i szukać zagranicznego wydawnictwa, w tym sensie), czy muszę się tutaj prosić wydawnictwa, które już wydało polską wersję książki? 

 

Pytam się, bo idąc w myśl, że szukanie wydawnictwa chętnego na wydanie książki może potrwać długo, dlaczego by nie wydać samemu (po własnym opłaceniu korekty i redakcji) ebooka np. na Amazonie i w następnej kolejności go przetłumaczyć, żeby trafić na szerszy rynek.


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6109
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#2 » 10 lis 2019, o 10:03

Prawa autorskie osobiste masz zawsze, nie da się ich zrzec (dlatego np. ghostwriting jest w Polsce nielegalny). Prawa majątkowe do tekstu na sto procent przenosisz, przecież o to chodzi w wydaniu. Pewnie zależy od umowy, na jak długo i w jakiej dokładnie formie, ale na pewno udzielasz wydawnictwu licencji na wydanie i czerpanie korzyści majątkowych ze sprzedaży, z której będziesz miał ustalony procent zysku, i siłą rzeczy daje się wydawnictwu wyłączność na określony czas, pięć lat na przykład (pamiętam, że raz widziałam taki przykład umowy, którą ktoś podpisał i miał na pięć lat, ale to pewnie zależy od wydawnictwa).  

Więc jeżeli wydasz własnym sumptem ebooka, myślę, że to czyni twój tekst nieinteresującym dla wydawcy, bo on już jest dostępny na rynku. A propozycji mają tyle, że to oni mają tutaj pozycję przewagi, nie autor. 

 

Skoro jesteśmy przy tłumaczeniu, jak wygląda przejście na rynek zagraniczny, kiedy książka została wydana w jakimś wydawnictwie w Polsce? Odnosząc się do jednego z pytań wyżej, mam prawo sam zlecić i wydać tłumaczenie(zlecić tłumaczenie i szukać zagranicznego wydawnictwa, w tym sensie), czy muszę się tutaj prosić wydawnictwa, które już wydało polską wersję książki?
Nie wiem, czy znajdziesz tak łatwo na forach kogoś, kto wydał swoją książkę na rynku zagranicznym, bo jak się zastanowić, to szczęście ma niewielu pisarzy ogółem, a Tokarczuk lub Sapkowskim chyba nie jesteś (i my też nie). W Polsce nie działa to jak w Ameryce na Amazonie, że puścisz swojego ebooka i być może zostaniesz sławny. Tutaj tysiące osób wydaje swoje ebooki i grono ich odbiorców z grubsza jest ograniczone do znajomych i innych bezpośrednio znanych osób. Możesz próbować amerykańskiego rynku selfpublishingowego, ale, szczerze, masz szansę taką samą, jak kolejne setki tysięcy osób, które pomyślały o tym samym - osoby anglojęzyczne plus te, które zdecydowały się tłumaczyć swój tekst, bo być może na anglojęzycznym rynku odniosą sukces. Szansa na sukces jakaś tam jest, ale tak mała, że równie dobrze można szukać ściśle określonej bryłki (nie jakiejś tam, tylko konkretnej) bursztynu na polskich plażach.  

I w sumie nic dziwnego, bo stawiając się w położeniu czytelnika, kupowałbyś ebooki jakiś zupełnych randomów? Ja nie. To miałoby sens, gdyby miało się jakieś konkretne i rokujące grono odbiorców np. na dużej platformie typu Wattpad. Tylko dużo osób mówi o tym, że chce powtórzyć sukces After, a nie słyszałam, by komukolwiek się to udało. 

 

Pytam się, bo idąc w myśl, że szukanie wydawnictwa chętnego na wydanie książki może potrwać długo, dlaczego by nie wydać samemu (po własnym opłaceniu korekty i redakcji) ebooka np. na Amazonie i w następnej kolejności go przetłumaczyć, żeby trafić na szerszy rynek. 

Zastanów się najpierw, czy na pewno trafisz na szerszy rynek lub raczej czy ktoś dostrzeże twoją obecność na tym rynku, bo niestety martwisz się o rzeczy, które mogą cię nigdy nie spotkać. Nie chcę cię ściągać na ziemię, bo fajnie mierzyć wysoko, daje to kopa do motywacji i ambicji, ale trzeba uważać, by nie rozbić sobie głowy o sufit.
Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Logon
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#3 » 16 lis 2019, o 21:30

Dziękuje Ci za szybką odpowiedź i wybacz, że dopiero teraz odpisuję. 

 

W przypadku, kiedy udałoby mi się wydać w Polsce książkę w wydawnictwie, chciałbym także dokonać tłumaczenia i postarać się wydać za granicą, też w formie papierowej. Jako ebook też bym mógł oczywiście. Czy to jest dla Ciebie mierzenie wysoko? Dla mnie to po prostu kolejna możliwość, żeby się pokazać i zdobyć czytelników.  

Z drugiej strony, myślałem, że w czasie oczekiwania na tradycyjne wydawnictwo, mógłbym zapełnić czas oczekiwania już jakimś działaniem, stąd też pomysł wydania ebooka po polsku i następnie przetłumaczenie go. Niestety tak jak podejrzewałem, taki ruch przekreśli książkę w oczach wydawcy. 

 

Rynek anglojęzyczny jest ogromny, tak samo jak konkurencja, zdaję sobie z tego sprawę, lecz nawet pomimo tego myślę, że zawsze można liczyć na jakiś procent sprzedanych książek. Poza tym, uważam, że wydawanie książek to maraton, nie liczę na sukces rodem Marsjanina, że wydam książkę i z buta stanę się popularny i zaproponują mi film. Bardziej widzę w tym, dodatkową szansę i miejsce na zdobycie nowych czytelników, którzy będą z czasem przybywać. 

Żeby zdobyć czytelników, trzeba wydawać, inaczej ich się nie znajdzie.  

 

Tylko jak wygląda takie wydanie na zagranicznym rynku? Zgłasza się do autora zagraniczny wydawca? Czy o wydanie na innych rynkach zajmuje się aktualny wydawca, z którym się współpracuje? W co osobiście wątpię.  

Osobiście widzę to tak, że robi się to samo co w Polsce, rozsyła się książkę do wydawnictw (przetłumaczoną) i szuka chętnego. Po głowie mi chodzi, że mając wydaną książkę czy książki w rodzimym kraju, powinno być łatwiej znaleźć chętnych za granicą.  

Weź też pod uwagę, że pytam z czystej ciekawości. 

 

 

Właśnie nad tym się zastanawiam czy trafię na szerszy rynek, stąd moje pytania. Ebooki i tłumaczenie uznałem właśnie jako środki mające zwiększyć szansę na wydanie i zdobycie pierwszych czytelników. Nie mierzę wysoko, nie wyżej niż samo wydanie w tradycyjny sposób, bo właśnie tego tyczą się moje pytania i temu miały służyć moje pomysły. Jako pomoc przy wydaniu się, a nie sięganiu gdzieś wyżej i dalej. Ebooki i tłumaczenie są dla mnie po prostu miejscem, które daje dodatkowe szanse na sukces, bo skoro ma się już książkę, to lepiej umieścić ją w wielu miejscach, żeby więcej osób mogło się z nią zetknąć, niż zostawić w jednym miejscu. 

Także, w żadnym przypadku nie oczekuję na szybki sukces, wiem, że jeśli uda mi się zaistnieć (wydać się), to i tak upłynie dużo czasu zanim mógłbym stać się popularny. Jak już napisałem wyżej, jest to maraton.


Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 366
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#4 » 16 lis 2019, o 22:34

Mam wrażenie, że Twoje pojęcie o rynku wydawniczym gdziekolwiek na świecie opiera się bardzo na myśleniu życzeniowym. I niczym więcej. 

 

Rynek anglojęzyczny jest ogromny, tak samo jak konkurencja, zdaję sobie z tego sprawę, lecz nawet pomimo tego myślę, że zawsze można liczyć na jakiś procent sprzedanych książek.
 

Nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał wziąć jakiegoś randoma z Polski. Promocja w Polsce to dramat i rozpychanie się łokciami, co dopiero na rynku anglojęzycznym. Tam nie ma "a nuż się uda". To jest biznes nastawiony na zysk. Nie ma miejsca na gdybanie. 

 

Bardziej widzę w tym, dodatkową szansę i miejsce na zdobycie nowych czytelników, którzy będą z czasem przybywać.
 

I w jaki sposób chcesz zdobywać tych nowych czytelników? Jak chcesz do nich dotrzeć? Jaki masz plan na promocję? Jaki masz budżet na tę promocję? To są pytania, na które powinieneś sobie odpowiedzieć. Dotarcie do czytelników nie kończy się na sklejeniu ebooka i wrzuceniu go do sieci. 

 

Tylko jak wygląda takie wydanie na zagranicznym rynku? Zgłasza się do autora zagraniczny wydawca? Czy o wydanie na innych rynkach zajmuje się aktualny wydawca, z którym się współpracuje? W co osobiście wątpię.
 

To nie będzie złośliwe, ale boleśnie prawdziwe: idź i pytaj za granicą. 

 

Po głowie mi chodzi, że mając wydaną książkę czy książki w rodzimym kraju, powinno być łatwiej znaleźć chętnych za granicą.
 

Jak zauważyłeś, konkurencja jest ogromna. A teraz zadanie domowe: sprawdź, ilu popularnych pisarzy zostało przetłumaczonych na języki obce. Z pominięciem słowiańskich, bo przekład np. na rosyjski nieco łatwiej osiągnąć niż na angielski. Taki Mróz na przykład już dwa lata temu trąbił o tym, że następna książka to już podbój angielskiego rynku, tymczasem angielska Wikipedia: 

As of early 2019, none of his works have been published in an English translation
 

Skoro tak poczytnemu i płodnemu autorowi nie udało się jeszcze podbić tej mitycznej zagranicy, to jak miałby to zrobić ktoś bez wyrobionego nazwiska? Przypominam, że te dwa lata temu Mróz chwalił się, że angielscy agenci walą drzwiami i oknami, a wydawnictwa wręcz zabijają się o jego teksty. 

 

Nie mierzę wysoko, nie wyżej niż samo wydanie w tradycyjny sposób, bo właśnie tego tyczą się moje pytania i temu miały służyć moje pomysły.
 

Nie mierzysz wysoko? Wydanie się w Polsce jest trudne, ty myślisz o podboju zagranicy. :D I to nie jest wysoko? 

 

Ebooki i tłumaczenie są dla mnie po prostu miejscem, które daje dodatkowe szanse na sukces, bo skoro ma się już książkę, to lepiej umieścić ją w wielu miejscach, żeby więcej osób mogło się z nią zetknąć, niż zostawić w jednym miejscu.
 

To strasznie naiwne podejście. Bo nawet jeśli umieścisz ją w wielu miejscach, to utonie w morzu lepiej wypromowanych tytułów. Chyba znacznie lepiej trafić na dobrego wydawcę, który zapewni odpowiednią promocję, niż wrzucić książkę na dziesięć rodzajów Wattpadów i liczyć, że się uda. 

 

Także, w żadnym przypadku nie oczekuję na szybki sukces, wiem, że jeśli uda mi się zaistnieć (wydać się), to i tak upłynie dużo czasu zanim mógłbym stać się popularny.
 

Wydać się =/= zaistnieć. 

Historia zna wiele przypadków selfpubów lub vanitowców, którzy za grube pieniądze wydali kupę na papierze, ale świat o nich milczy. Bo jakość tychże dzieł zasługuje właśnie na milczenie, nic więcej. Mogłabym ci rzucać nazwiskami takich twórców zupełnie bez twarzy na pęczki, z pewnością nie znałbyś żadnego z nich. A jeśli już, to raczej nie z dobrych powodów. Rzucić tu można przykładem pani Izy Bill lub Dominiki Szałomskiej.

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Logon
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#5 » 16 lis 2019, o 23:34

Masz błędne wrażenie, to nie jest myślenie życzeniowe, tylko brak pojęcia. Dlatego też zadaje różne pytania, żeby czegoś się dowiedzieć. 

 

Nie odbieram tego jako złośliwości :) W takim razie zostawiam te rozważania o ebooku i tłumaczeniu, bo widzę, że nie mają racji bytu. Choć z czystej ciekawości, poszukam i może uda mi się znaleźć, jak wygląda wydanie za granicą. Bo do tej pory sądziłem, a raczej przypuszczałem, że to właśnie autor zgłasza się do zagranicznego wydawnictwa, uznałem, że musi to wyglądać analogicznie jak wydanie we własnym kraju. 

 

To ciekawe, że Mróz jeszcze nie wydał za granicą niczego i zaskakujące. Gdyby ktoś się mnie spytał, powiedziałbym, że pewnie już jest na zagranicznych rynkach. 

 

Po prawdzie nigdy się nad tym nie zastanawiałem ilu pisarzy wydało książki na inny rynek. Zawsze słyszy się o pisarzach, którzy odnoszą sukces, jak ich książki są szybko tłumaczone na różne języki. To sprawia, że człowiek wyobraża sobie rzeczy inaczej niż są faktycznie. Dlatego też zawsze uważałem, że jeśli ktoś osiągnął sukces na jednym rynku, znacznie łatwiej jest mu znaleźć zagraniczne wydawnictwo chętne do współpracy. 

 

 

Nie, nie mierzę wysoko, a raczej nie mierzyłem. Patrzyłem na to z innego punktu widzenia, lecz widzę, że źle patrzyłem. Teraz mogę się przyznać, że faktycznie to są wysokie progi.  

 

Pisząc zaistnieć, miałem na myśli po prostu wydać książkę, zaistnieć na rynku. W tym znaczeniu, co zaznaczyłem. Nie, w znaczeniu stania się rozpoznawalnym. 

 

Dziękuje za odpowiedzi. I dziękuje również za pokazanie, że moje pomysły są nierozsądne. Po to też zresztą napisałem, żeby przekonać się czy nie myślę przypadkiem źle. A myliłem się i to bardzo i oczywiście z powodu braku jakiegokolwiek doświadczenia i wiedzy. A przyznam się, że zawsze wolę się zapytać osoby, która zna się albo chociaż wie więcej ode mnie. 

Także, rozumiem, że nie ma co kombinować i trzeba tylko skupić się na lokalnym rynku i jak najlepszej promocji, o czym też muszę dużo poczytać i się dowiedzieć. Oczywiście zakładając, że piszę na tyle dobrze, że znajdzie się chętny na zainwestowanie w moją książkę.


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#6 » 17 lis 2019, o 19:42

Chyba znacznie lepiej trafić na dobrego wydawcę, który zapewni odpowiednią promocję, niż wrzucić książkę na dziesięć rodzajów Wattpadów i liczyć, że się uda.
Ostatnio miałam okzaję trafić na wywiad "koleżanki" , którą promuje dosyć dobre i znane wydawnictwo i naprawdę oglądając ten wywiad było mi jej żal. To był straszny wywiad, i tak nieprzygotowana dziennikarka, że czułam wstyd. Wtedy straciłam ostatecznie chęć wydawania swojej książki w wydawnictwie. Po co mi to? Żebym musiała odpowiadać na tak żenujące pytania zadane przez dziennikarkę, która z trudem włada polską mową? Żeby zrobili ze mną wywiad w telewizji internetowej, z którego będą się śmiały później moje dzieci? Po co?Dla reklamy? A może raczej antyreklamy, bo inaczej tego się określić nie da. Jeżeli tak ma wyglądać reklama o której piszesz, wolę jej nie mieć.  

 

Co do wydania za granicą. Jak ebooka wypuścimy na polski rynek, weźmiemy się za tłumaczenie. Od lat czytam głównie fanfiction po angielsku i jakoś mnie to nie przeraża. Co do "Mroza" też się zdziwiłam, ale dlaczego potępiać takie plany. Zgadzam się, że rynek anglojęzyczny jest spory, i wcale nie potrzeba agresywnej promocji. Jeżeli książka ma fajną okładkę, jest ciekawa i przede wszystkim dobrze przetłumaczona, to się sprzeda. Słowem, wierzę, że wszystko można samemu, trzeba tylko chcieć i mieć dobry produkt. Wydawnictwo to przedsiębiorstwo jak każde inne i będzie kalkulowało.


Fenrir
redaktor prowadzący Fantazmatów
Posty: 155
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#7 » 17 lis 2019, o 19:54

Wiecie, co mnie irytuje trochę w tym wątku? Że jak zwykle w Polsce duża część porad pochodzi od ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o temacie, na przykład jak ta wyżej, że "rynek angielski jest spory i wcale nie trzeba agresywnej promocji". Dobrze, że w przychodniach nie doradzają ludzie, którym się wydaje, że coś wiedzą... 

 

Rynek anglosaski jest ogromny, ale to wcale nie jest jego zaleta, szczególnie dla twórcy pochodzącego z takiego literackiego zadupia jak Polska. Poszukajcie, jak wygląda statystyka zarobków przeciętnego twórcy literackiego w USA - to są dosłownie grosze, zarabia cokolwiek sensownego topka. Jednocześnie rynek angielski/amerykański wygląda diametralnie inaczej niż u nas. Przede wszystkim jest potwornie rozdrobniony, co już na dzień dobry piekielnie utrudnia jakąkolwiek zwartą promocję. Po drugie odpowiednio większa skala sprawia, że w tej samej chwili trzeba konkurować ze ZNACZNIE większą konkurencją, a rynek self-pubów jest tam rozwinięty na skalę, której u nas prawdopodobnie nigdy nie będzie.  

 

Wydanie beletrystyki w Polsce jest dużym problemem z wielu powodów (a i też nie oszukujmy się, 99% osób, które takie plany snują, nie ma wydawcom nic do zaoferowania), a tu już mówimy o planach wydań po angielsku. Koszt tłumaczenia na angielski (zaznaczam: tłumaczenia, nie wynajęcia nauczycielki angielskiego pochodzącej z Polski, jak niektórzy wydawcy fantastyki robią) to dobre kilkadziesiąt TYSIĘCY złotych. Amerykańskie to media piszące o literaturze działają w zupełnie innym modelu niż u nas, tam nawet blogi to sposób na zarobek. Jeśli ktoś sądzi, że bez wcześniejszego przygotowania, kilkuletniej pracy nad zdobyciem czytelników i bez włożonych kolejnych grubych tysięcy w promocję w ogóle ma szansę na cokolwiek, to naprawdę niech zejdzie na ziemię. Opowieści o licencjach sprzedanych za granicę i rychłych ekranizacjach w Hollywood to włóżcie po prostu między bajki, bo nawet będąc rodowitym Amerykaninem mówimy tu o sferze, nomen omen, fikcji.


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#8 » 17 lis 2019, o 20:57

duża część porad pochodzi od ludzi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o temacie, na przykład jak ta wyżej
Forma Twojej wypowiedzi świadczy o niebywałej kulturze osobistej. Mam trochę lat na karku i nawet wykształcenie w temacie o którym piszę, ale zdaję sobie sprawę, że dla Tobie podobnych jestem " tą wyżej" nie wiedzącą nic. Więc posłuchaj "Ty niżej " odnosząc się w podobnej formie grzecznościowej - uważam, że nie ma niczego gorszego nad podcinanie skrzydeł. Jak ktoś chce, to po co prawisz mądrości, że się nie da. Młodzi ludzie mają pasję, niech próbują. Ale nie, lepiej napisać że się nie da. Od razu wyzbyć z marzeń i powiedzieć - Nie idż tą drogą, ona jest ze szkła, poranisz sobie stopy.
Jeśli ktoś sądzi, że bez wcześniejszego przygotowania, kilkuletniej pracy nad zdobyciem czytelników i bez włożonych kolejnych grubych tysięcy w promocję w ogóle ma szansę na cokolwiek, to naprawdę niech zejdzie na ziemię
A po co? Jesteśmy na ziemi, powinniśmy się właśnie wzbijać ponad nią. Po co mamy się użalać i uznawać że nic z tego nie będzie zanim w ogóle coś zrobimy. To marzenia napędzają postęp. A jak ktoś zna angielski jak język ojczysty, też musi płacić te tysiące o których piszesz? I jeszcze to "literackie zadupie jak Polska" - Myślę, że każdy wydający ebooka po angielsku napisze adnotację- Uwaga - teksi pochodzi z Polski.

Fenrir
redaktor prowadzący Fantazmatów
Posty: 155
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#9 » 17 lis 2019, o 21:36

Sam fakt posiadania papierka nie świadczy o fakcie dysponowania odpowiednią wiedzą. Jak zostało zauważone wyżej: nawet tak komercyjny wyrobnik jak Mróz nadal nie doczekał się wydania na rynku angielskim (albo doczekał i nie zostało to zauważone), a mówimy o autorze, który jest maszynką do robienia kasy dla wydawcy. Tyle że w Ameryce takich Mrozów mają na pęczki - co ich interesuje kolejny, na dodatek z zagranicy? Tak, Polska jest praktycznie nieznana literacko na świecie, nie licząc pojedynczych dzieł czy autorów, wmawianie sobie czegoś innego to oszukiwanie i siebie, i rozmówców. 

 

Myślę, że każdy wydający ebooka swoje dzieło podpisuje, a pseudonimy nie są aż tak popularne. Jan Kowalski raczej bezpośrednio wskazuje narodowość autora (a przynajmniej Europę Środkowo-Wschodnią, bo lubią nas mylić z Rosjanami). Znajomość angielskiego - jak wspominałem, znam wydawcę, który zlecał tłumaczenie osobie, która "znała angielski". Tłumaczenie zostało przez native speakerów wyśmiane i nazwane "angielskim po polsku", a mogę podejrzewać, że autorów naprawdę perfekcyjnie znających angielski jest równie niewielu. Nawet jeśli odrzucić koszt tłumaczenia, to nadal nie jest możliwe zamknięcie się w zerowych kosztach. 

 

Ależ niech próbują, tylko lepiej, żeby ktoś został sprowadzony od razu na ziemię, a nie zbierał gorycz kolejnych niepowodzeń. Realia są brutalne i bezlitosne: zaistnienie na jakimkolwiek rynku literackim, nawet polskim, wymaga zarówno samozaparcia, jak i odrobiny szczęścia. Poziom trudności na anglosaskim rynku wydawniczym rośnie w tempie geometrycznym, to są inne realia i inna skala problemów, z jaką należy się mierzyć. I naprawdę można przestać pisać o literackim amerykańskim śnie, tam wcale nie jest tak kolorowo, jak się może wydawać. Kolorowo mają tylko ci najbardziej znani.


Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 366
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#10 » 18 lis 2019, o 07:31

Anna Nazabi pisze:
Chyba znacznie lepiej trafić na dobrego wydawcę, który zapewni odpowiednią promocję, niż wrzucić książkę na dziesięć rodzajów Wattpadów i liczyć, że się uda.
Ostatnio miałam okzaję trafić na wywiad "koleżanki" , którą promuje dosyć dobre i znane wydawnictwo i naprawdę oglądając ten wywiad było mi jej żal.
 

A możemy, jak dorośli ludzie, dyskutować na poważne argumenty, a nie anegdotyczne?

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#11 » 18 lis 2019, o 09:40

Wikipedia bardzo dobrze definiuje czym jest anegdota. A cytowanie wypowiedzi urwanej w kontekście jest słabym zagraniem. Jak dorośli ludzie powiadasz? Jako doświadczony finansista z latami praktyki znam biznes od tej najbardziej prawdziwej strony, i wiem o czym piszę. Właśnie też dlatego wybieram taką, a nie inną drogę. Dla mnie pisanie to tylko hobby, ale dlaczego tak usilnie mamy dążyć do podcinania młodym ludziom skrzydeł i odsyłać ich do wydawnictw. Przecież każdy je może założyć. Naprawdę lepiej wydać w jakimś działającym od roku wydawnictwie niż próbować samemu?A znowu w firmach o dużym polu cedowania zadań są pracownicy lepsi i gorsi. Tak samo jak w uznanych wydawnictwach. Pytanie, kto może być redaktorem? Przecież to jest biznes! Poniekąd czyjaś prywatna krwawica, gdzie obowiązuje budżet i jego realizacja, ale też można zatrudniać kogo się chce na stanowisko jakie się chce. Są koszty i kontrakty określające przewidywane przychody. Porównujemy pracę redaktora do sztuki, bo przecież nie ma wytycznych zasad postępowania jak w biznesie, gdzie obowiązują nas chociażby ustawy. Ale one obowiązują firmę w której pracuje redaktor. I ustawy i umowy i wiele innych zależności, chociażby konkretne ułożenie sił rynkowych i preferencji, które determinują zapotrzebowanie. Pisarz i to co ma do zaoferowania jest na szarym końcu. Poza tym, skoro pisanie jest formą sztuki, dlaczego mam uznawać, że ktoś inny wie lepiej ode mnie jaka ma być moja proza? W wydawnictwach na promocję debiutantów zapewne przeznacza się krocie. Chcecie w to wierzyć, Wasza sprawa. Oczywiście nie podważam ich roli w przejęciu części obowiązków związanych chociażby z dystrybucją, ale dlaczego pisarz nie ma patrzeć na siebie jako kooperanta tylko żebraka o ochłap jakim jest wydanie książki w marnym nakładzie i reklama za resztki z budżetu. Nie będę się wypowiadać więcej na takie tematy. Patrzę na to z perspektywy lat pracy w biznesie i trudno mi się zgodzić z opiniami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6109
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#12 » 18 lis 2019, o 10:12

Anno, już chyba zapowiadałaś, że nie będziesz się wypowiadać, a jednak robisz to w kolejnym watku o wydawaniu, znów powołując się na te same argumenty, wobec których pojawiają się wątpliwości różnych osób. Te z kolei przedstawiają swoje kontrargumenty, a ty pewnie znów znikniesz w środku dyskusji, nie kontynuując tematu. Ileż można.
Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Fenrir
redaktor prowadzący Fantazmatów
Posty: 155
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#13 » 18 lis 2019, o 10:31

Przepraszam, o czym my tu w tym momencie dyskutujemy? Bo twój komentarz, Anna, to jest jakiś stek bzdur niezwiązanych z tematem, a co najwyżej kiepska autoreklama.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 905
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#14 » 18 lis 2019, o 10:40

Autoreklama?Oszalałeś chyba. Nie mierz innych swoją miarą. Przecież widać wyraźnie po Twoich wpisach, że sam się notorycznie reklamujesz i po jakiej jesteś stronie. "Stek bzdur"? Naucz się czytać ze zrozumieniem. Camenne Ok, nie będę się więcej wypowiadać, ale jak czytam, że wydawnictwa są takie eh i ach to mnie zawsze ponosi.

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6109
Zobacz teksty użytkownika:

Wydawnictwo, a wydanie papierowej wersji ebooka i tłumaczenia

Post#15 » 18 lis 2019, o 10:43

Anno, czepianie się Fenrira, że w ramach współpracy reklamuje Fantazmaty, gdy siłą rzeczy ma do tego prawo, a w dodatku całkowite błogosławieństwo, bo prywatnie bardzo cenię projekt i cieszę się, że pojawiają się o nim wieści na forum, jest naprawdę mało trafione.
Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Jak wydać książkę?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość