Tajemnica szkolnego parapetu

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady.
agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#1 » 22 lip 2015, o 15:38

Gdy miałem dziesięć lat, rodzice wysłali mnie na kolonię do Kamienia Pomorskiego ze starszym kolegą, z którym przyjaźniłem się po szkole. Jak to chłopcy, spędzaliśmy razem czas z nowo poznanymi kolonistami, grając w ping ponga, piekąc kiełbaski, i co najważniejsze, opowiadając sobie opowieści o duchach.
Pewnej nocy obudziło mnie przejmujące parcie na pęcherz. Rozejrzawszy się po wielkiej sali, w której było jakieś dwadzieścia łóżek, miałem już wstać, gdy niespodziewanie coś dziwnego przykuło mój wzrok w stronę okna. Przez chwilę nie mogłem uwierzyć w to, co widzę, ale za oknem, na parapecie, zdecydowanie siedziała jakaś osoba.
Stwierdziłem, że musi mi się wydawać, iż kogoś tam widzę, więc zamknąłem mocno powieki i otworzyłem po chwili, ale tajemnicza postać nie zniknęła. W ułamku sekundy znieruchomiałem z przerażenia jakby objął mnie paraliż.
Bałem się choćby oddychać, aby nie zwrócić na siebie uwagi, zajęcze serce biło jak oszalałe, ale także okropnie chciało mi się do ubikacji. Doszedłem do wniosku, że sam nie dam rady wyjść na korytarz. Michał spał smacznie obok, brakowało mi jednak odwagi by go zbudzić, dodając sobie otuchy jego towarzystwem. Leżałem więc tak pod kołdrą, nie mając nawet odrobiny męstwa, by drżeć ze strachu. Zjawa wciąż była na swoim miejscu, a mnie coraz bardziej chciało się siku.
W końcu, czując się całkiem bezradny, w akcie desperacji, zdecydowałem się na upokarzający czyn, niestety mocząc materac. Okropnie się zmartwiłem gdy pomyślałem, co mnie czeka rano: co powiedzą moi równolatkowie, jaką okryję się hańbą na resztę pobytu i że nikt nie uwierzy mi w moją wersję wydarzeń. Natomiast z powodu odczuwalnej ulgi po opróżnieniu pęcherza, zamknąłem oczy i zasnąłem pokonany i zawstydzony.
Od tamtej pamiętnej nocy minęło wiele lat i nigdy nikomu nie wyjawiłem nocnej przygody aż do teraz, nawet przyjacielowi. Do tej pory nadal nie jestem pewien, czy to był sen, duch, czy po prostu nasza wychowawczyni podziwiająca gwiazdy ze szkolnego parapetu.

Tagi:

zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#2 » 23 lip 2015, o 16:52

Michał spał smacznie obok, brakowało mi jednak odwagi by go zbudzić, dodając sobie otuchy jego towarzystwem.

A nie lepiej po prostu "i dodać..."?
I dalej:
Leżałem więc tak pod kołdrą, nie mając nawet odrobiny męstwa, by drżeć ze strachu.
Jakoś mi to nie współgra. Czy aby na pewno męstwo potrzebne jest do takiego drżenia? Mi tam się wydaje, że to raczej niezależne od nas, ale w sumie kto wie - w podobnej sytuacji co główny bohater nigdy się nie znalazłam, może faktycznie da się tak skamienieć.

Całość mało porywająca. Na myśl przywodzi listy od czytelników z czytywanego dawniej przeze mnie Vicotra Juniora czy tam Gimnazjalisty.

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 223

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#3 » 23 lip 2015, o 19:03

Czy ta osoba siedziała na parapecie po drugiej stronie zamkniętego okna? Czy miała w ręku zakrwawioną siekierę? Czy podmiot liryczny cierpi na autyzm? Dlaczego bał się wstać z łóżka na widok kogoś na parapecie? Nie oddałaś grozy sytuacji, a twój bohater już się zsikał. Poprawiłbym ten fragment tak, żeby czytelnik wiedział, dlaczego ma się bać. Np. napisałbym, że był to nieznajomy mężczyzna i do tego miał brodę do pasa i drewnianą nogę. Twoja wizja pewnie była inna, ale chodzi mi o to, żebyś ją dokładniej przedstawiła.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#4 » 23 lip 2015, o 19:39

Mszczuj pisze:Czy ta osoba siedziała na parapecie po drugiej stronie zamkniętego okna?

agathas pisze: odpowiedź: ale za oknem, na parapecie, zdecydowanie siedziała jakaś osoba.

Mszczuj pisze:Dlaczego bał się wstać z łóżka na widok kogoś na parapecie?

Bo była noc, a on był dziesięciolatkiem, w dodatku po rozmowach o duchach?
Czy musi być aż tak drastycznie, żeby było strasznie? Tak miało być. Nieokreślona osoba.
Zresztą wcale nie chciałam oddać tutaj jakieś atmosfery grozy.

Vash The Stampede
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 63

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#5 » 25 lip 2015, o 17:44

Krótkie to i w sumie nie ma w tym nic ciekawego, ot zwykła przygoda na obozie małego dziecka, nie bardzo wiem jak to się ma do fantastyki.
a night sky full of cries
hearts filled with lies
the contract--is it worth the price?
a soul pledged to the darkness
now I've lost it, I know I can kill
(the truth is just beyond the Gate)

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#6 » 30 lip 2015, o 18:29

Ma się tyle, że to mógł być duch :D

galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 181

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#7 » 8 paź 2018, o 19:24

Jestem na tym forum długo, nie czytałem tego, ale teraz myślę, że agathas stać było na lepsze opowiadanie. Jak to dobrze wrócić po latach do opowiadań, swoje też bym niektóre napisał inaczej.

Kawka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 560

Tajemnica szkolnego parapetu

Post#8 » 8 paź 2018, o 22:02

Popieram Galeczkę! Dobrze wrócić do swojej twórczości po latach. Czasem i ja to czynię. Mam tylko dylemat: poprawiać czy zostawić jak było? Tyle wtedy wiedziałam o świecie, o sobie, innych. To nie kronika, lecz jednak jakaś poetyka wizja, czasami prorocza...

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy krótkie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości