Fryce na Capawice ( Epistolarne historie) - Listy kolejne

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
Awatar użytkownika
Troxx
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 100

Fryce na Capawice ( Epistolarne historie) - Listy kolejne

Post#1 » 7 paź 2018, o 17:35

8 Września

Matulu kochana,

o czym opowiadasz? Fryce wkrótce opanują Capawice, a Ty takie rzeczy baśniowe prawisz.
Od Żabojadów tym obłędem się zaczadziła, a o rodzinie swojej i tradycji całkiem zapomniała. Wszelkiej pomocy materialnej nam lepiej użycz, lub chociaż modlitwą zabezpiecz.
Coś w lesie siedzi. Według Tadka Jaworskiego, to wilki powędrowały, a ja powiadam Ci Matulo, że to Fryce już plan nikczemny opracowują! Nasz komitet bunkier zdecydował z kupy ziemi utwardzonej usypać. Nawet na pepeszki z Czarnego Rynku zbiórka datków ruszyła. Petycja do sołtysa Ogórka w czas zostanie przedstawiona. Ksiądz dobytek nasz poświęci. Od krwi niewiernych musi nas zachować. Zapłatę w postaci flaszek każdy dostanie.
Na co to wszystko potrzebne, skoro czołgami nasze domostwa stratują?
Ja walczyć nie zamierzam. Śmierć w młodym żywocie mi nie miła. A cóż to by było? Doświadczonego grabarza pochować Tyle już przyjaciół na tamten świat wyprawiłem.
Kolejnych na tej wojnie cholernej nie zamierzam żegnać. Błąd to mój popełniłem, że z cmentarza mnie wyrzucono. Swojuchy toast wnosiłem przy gościach bladych i zaspanych. Teraz przez to idzie mi wodzianki jeno spożywać. Ja przecież w samotności do kielicha nie zaglądam!
Wtenczas Matula miała mnie dość i uciekła z obrazą do wymarzonej Żabolandii. Tak się rodzinie nie postępuje.W potrzebie pomóc trzeba, a nie jak najdalej uciekać i śmiać się z ich nieszczęścia.
Zdrajcą bowiem ten, kto ojczyzną naszą opuszcza. Kłamstwa Mama opowiadała, że za chlebem wyruszyć trzeba. Tego wybaczyć nie mogę. Wielki smutek odczuwam. Ot co. Przez lat jesteśmy brani na języki o niemoralności i tylko z nas kpią, że sztamę z sodomitami trzymamy. Dzieci, w dodatku śmierć ukochanej kózki Zuzi opłakują i pochować blisko domu zechcą. Wieczorem koraliki różnobarwne na nitkę nawlekają. Jako amulet potem służy. Ciekawskiego ducha, co do drzwi zagląda, należy migiem odpędzić. Za kilka dni do Wielebnej maluchy się udają, by z grzechu duszyczki oczyścić oraz miłosierdzia ziarno zasiać. Jedyny ratunek.
Służbiści, jak psy łowcze po kątach węszyli. Znowu.
Długie płaszcze i ptasie maski z dziobami nosili. Próbowali do chałupy mi z kopytami wtargnąć. Cała rodzina więc domostwo zaryglowała i demoniczne pomioty, nie śmiały nawet przez wyrwę zgniłą spojrzeć. Od tej pory nic wartego uwagi się nie działo.


Ps. Kolejną mama kochankę sobie przywłaszczyła? Mam nadzieje, że tej sierotki biednej nie porzucisz jak poprzedniej i zadbasz o nią należycie. Znów Rodzicielka we śnie mnie nawiedziła.
Znak to, że koniec bliski nadchodzi.


Twój Stasiek.





-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------




19 Września


Mój Stachu,

szczęśliwa jestem w pełni. Od pewnego czasu sporo u mnie wydarzeń się odbyło.
Wieczora pewnego, przy progu mych drzwi, stanęła właśnie ona. Cały dzień jej wyczekiwałam.
Słodki rossignol. Zaprosiłam ją do salonu na filiżankę kawy, oczekując na jej decyzję, pozbywając jej chaussures minuscules oraz chaussettes rayées. Zgodziła się, gdy zajmowałam się pieds adorables. Stała się moją uczennicą i poddała się, żeby zgłębiać tajemne nauki form wyższych, po kres jej dni. Radość i nadzieja, rysowały się na drobnych ustach. Życie pięknym jest synu mój. Wkrótce dziewczątko z biedy wyciągnę i do luksusu wrót doprowadzę. Już lękać się nie będzie. Z Tobą języka wspólnego nie odnajdę, dlatego jak swoją przygarnę. Mam ja o to zadanie, aby ją na nową życia nauczyć. Widzę w niej i czuje, jakże gorliwą fascynację Nowym Światem.
Niech ta krótka historia lekcją dla Ciebie się stanie. Twoja korespondencja mnie w zakłopotanie wpędziła. Czy syna w ogóle zrodziłam? Czy demona na świat wydałam? A co to za potomek, który tylko za ramię na oczach matki spluwa i pociechy po rumianych powłokach uderza, od pracy zarobkowej stroniąc? Ty mi Stachu mi patriotyzmem, jak wojennym toporem przed oczami nie wymachuj. Wiara wypaliła Ci oczy. Ciemność nad Tobą zawisła Stasiu, synu jedyny.
Służbiści w Capawicach? A cóż oni tam szukają? Nawet okoliczna zwierzyna próbuje się od dziury trzymać z daleka. Wgłąb bezpiecznych, ciemnych lasów ucieka. O Służbistach sporo się prawi w Paryskich salonach. Nikt nie wie, kim tak na prawdę są i czego szukają.
Démons propres – takie miano otrzymali. Lepiej w dyskusję z nimi nie wchodzić, jeśli Ci Stasiu życie miłe. Ponoć pod maskami, ślady trądu próbują ukryć. Za pewne tyle wieści i Ty nosisz w pamięci.
Do Francuskiej metropolii zbiegłam niespodziewanie za chlebem i szczęściem wielkim.
W Capawicach tylko śmierć można z radością oglądać i nieszczęście ludzkie. Stara jestem. Ile to mi życia pozostało? Należy za marzeniem podążać, póki nie jest za późno.


Matula Alicja.
Font, nie czcionka!

Tagi:

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości