Pełnia

Wszelkie formy poetyckie. Wiersze rymowane, wiersze białe, wolne, poezja śpiewana, limeryki, ballady, sonety, miniatury poetyckie, haiku i inne.
Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Pełnia

Post#1 » 8 maja 2019, o 20:28

Skąd tu się wziąłem, jak tutaj przybyłem? 

Przede mną słupy, chyba mostu przęsła. 

W szarym tumanie tkwię, a za mną, z tyłu 

obrazy mętne gasną w czasie przeszłym. 

 

Stoję na kładce, w dole płynie rzeka. 

Styks czy też Wisła, przecież panta rhei

Dla chłodnych objęć ona tutaj czeka. 

Choć nie do śmiechu, to jednak się śmieję. 

 

Serce w okruchach, nurt krą uzupełnia. 

Demony dawno wgryzły mi się w szyję. 

A wilcy wyją, bo przecież to pełnia. 

I z krwi wyssany, a jednak wciąż żyję. 

 

Na ucho szepczą, zrób do przodu kroczek. 

Woda cię przyjmie, to przez chwilę boli. 

Ja jednak wolę umierać po trosze. 

W wódce zatonę i skonam powoli.


Fred

Pełnia

Post#2 » 9 maja 2019, o 08:13

Życie to choroba nieuleczalna, pełna wyzwań, zmagań z przeciwnościami. Wiersz żywiołowy, mimo regularnej frazy dość zawikłany. Serce czy to w okruchach, czy w całości to motyw nieco ograny.  

Ostatnia strofa przywołuje jakby zamiary desperackie. Śmierci się przeważnie boimy, ale konkretnie czego? niebytu? tego co jest po drugiej stronie? A może po prostu umierania?  

Puenta dość wyrazista. Umieranie na raty, tak naprawdę dzieje się to przez całe życie.  

Poczytałem z zaciekawieniem. :)


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3063
Zobacz teksty użytkownika:

Pełnia

Post#3 » 9 maja 2019, o 08:57

Ech, ten nawyk umierania po trosze. Można to nazywać instynktem samozachowawczym, wolą życia, czy jak kto woli, ale Twoje określenie lepsze. 

 

Swego czasu zobaczyłem w przychodni groźnie wyglądające hasło: alkohol zabija powoli. Ktoś pod spodem dopisał: to dobrze, bo mi się nie spieszy.


Awatar użytkownika
Alchemik
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1293
Zobacz teksty użytkownika:

Pełnia

Post#4 » 9 maja 2019, o 17:24

Miałem okazję wpaść na chwilę w objęcia śmierci. I, prawdę mówiąc, nic z tego nie wyniosłem.  

W końcu śmierć kliniczna, nie jest tą prawdziwą, czyli ostateczną. A wizje, które jej towarzyszą można złożyć na karb neuronalnej burzy mózgowej, albo działania narkotyku w kroplówkach.  

Owszem, są bardzo realne, ale odchodzą w po pewnym czasie w zapomnienie jak realistyczny sen. 

Dzięki, Fred, za recenzję. 

Serce raczej nigdy się nie ogra jako motyw w poezji, ponieważ metaforycznie tam umieszczamy źródło naszych wszystkich emocji. Będzie więc wracało w okruchach lub całości. W zależności od tworzonej metafory. 

Szczepan ubawił mnie setnie swoistą definicją instynktu zachowawczego. 

Wiersz miał być określeniem pewnego stanu emocjonalnego. Wyborów bez wyboru. 

Z kolei życie jako nawyk, nałóg. Przywiązanie. Mamy tylko jedno. Dar, albo przekleństwo. 

A umieranie z każdą sekundą przemijalnego życia? 

Nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii. Zwykła entropia. Podobno Wszechświat też umiera. 

Zasadniczym pytaniem jest dlaczego żyje?


Wróć do „Poezja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości