Początek sceny/rozdziału

Nie wiesz, jak ugryźć pewien temat? Masz problem z pisownią, zapisem dialogów, ortografią, zasadami interpunkcji, nie jesteś pewien, gdzie postawić przecinki, a gdzie nie? Pogotowie literackie w sprawach prostych i tych bardziej złożonych. Zadaj swoje pytanie!
Awatar użytkownika
Monone
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 94
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#1 » 25 kwie 2020, o 21:05

Co sądzicie o rozpoczynaniu sceny czy rozdziału poranną krzątaniną bohatera. Z jednej strony, można ładnie i naturalnie przedstawić podstawowe cechy postaci, z drugiej strony nie wiem, czy taki początek nie jest zbyt oklepany - taki blogowo/opkowy. Z drugiej strony takie wstępy nie są rzadkością nawet w uznanych powieściach. Tak czy inaczej zastanawiam się, czy nie jest to pójście na łatwiznę. Jeżeli nie, to w jakich sytuacjach? Albo inaczej, co waszym zdaniem czyni taki wstęp właśnie oklepanym?

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3065
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#2 » 26 kwie 2020, o 11:27

Nie zwracaj uwagi na to, czy jest oklepany, czy nie jest. Sformułowanie "oklepany" oddaje lekko negatywny stosunek recenzenta do osoby piszącego - o samym tekście nie mówi nic a nic. 

 

Poranna krzątanina stanowi dobry podkład do szybkiej dygresji i jako taka jest narzędziem praktycznym oraz wartym, by stosować. 

 

Teraz myślę intensywnie, kiedy w moich tekstach poranna krzątanina posłużyła za początek... chyba tylko raz... jeśli się uprzeć, to dwa razy. Warto się zastanowić, nad szerszym użyciem porannego krzątania w repertuarze.


Awatar użytkownika
Monone
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 94
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#3 » 26 kwie 2020, o 12:04

szczepantrzeszcz pisze:Sformułowanie "oklepany" oddaje lekko negatywny stosunek recenzenta do osoby piszącego - o samym tekście nie mówi nic a nic. 

 

Poranna krzątanina stanowi dobry podkład do szybkiej dygresji i jako taka jest narzędziem praktycznym oraz wartym, by stosować. 

 

 

Pewnie trochę niefortunnie posłużyłam się "oklepanym". Ostatnio sporo wertuję najróżniejsze poradniki pisarskie i co róż natrafiam na pejoratywne określenia scen porannej krzątaniny/śniadań etc. I chyba zaczynam się gubić. Z jednej strony zgadzam się - powinno się unikać nic nie wnoszących scenek, z tym że czasem właśnie wnoszą bardzo wiele i nie chodzi jedynie o opisy wyglądu, ale przede wszystkim wachlarz autentycznych zachowań, zanim wyjdzie się do ludzi i przywdzieje "maskę".  

Z drugiej strony wydaje mi się, że autorzy poradników/recenzenci przesadnie wrzucają do jednego worka pewne rozwiązania, co zaczęło mnie irytować. Wiesz, takie arbitralne wskazywanie, co jest ok a co nie. No chyba, że zaczynałoby się każdą scenę w identyczny sposób i nie byłby to twór a'la Dzień Świstaka.


Awatar użytkownika
Briala
Kieszonkowy dyktator
Kieszonkowy dyktator
Posty: 462
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#4 » 26 kwie 2020, o 12:21

Wydaje mi się, że to zależy, jaki to tekst i jaki ma się na niego pomysł. Leniwa obyczajówka? Czemu nie. Dość brutalna fantastyka? Niekoniecznie, chyba że jako przeciwwaga do tąpnięcia, które ma zaraz nastąpić, może uśpić czujność czytelnika. 

 

Faktycznie scena krzątaniny kojarzy się trochę blogaskowo, zwłaszcza z klasycznym już chyba „zejściem na śniadanie”... :D

Profesjonalny pisarz był kiedyś amatorem, który nigdy się nie poddał. 

— Richard Bach


Awatar użytkownika
Memoria
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 105
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#5 » 26 kwie 2020, o 13:18

Wydaje mi się, że wszystko można "sprzedać", jeśli napisze się to dobrze i z pomysłem, zwłaszcza jeśli pasuje to do klimatu i charakteru historii.
Voice is part of your body, it needs your presence. Writing, on the other hand, only needs a reader. I doesn't need you. - Elena Ferrante

Awatar użytkownika
Monone
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 94
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#6 » 26 kwie 2020, o 13:40

Memoria pisze:Wydaje mi się, że wszystko można "sprzedać", jeśli napisze się to dobrze i z pomysłem, zwłaszcza jeśli pasuje to do klimatu i charakteru historii.
 

Właśnie też tak mi się wydaje. Najważniejsze w takich sytuacjach to cel scenki oraz rzeczywiście ciekawe jej rozbudowanie, żeby uniknąć kalki. Bo jeżeli chce się pokazać typowy poranek, w zasadzie niczym nie różniący się od setek innych tylko po to, żeby uprościć sobie zadanie z opisem bohatera, można sobie darować.


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3065
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#7 » 26 kwie 2020, o 14:17

Monone pisze:...powinno się unikać nic nie wnoszących scenek, z tym że czasem właśnie wnoszą bardzo wiele i nie chodzi jedynie o opisy wyglądu, ale przede wszystkim wachlarz autentycznych zachowań, zanim wyjdzie się do ludzi i przywdzieje "maskę".
Zaprawdę, właściwe rzeczy dałaś słowo. 

 

Monone pisze:Z drugiej strony wydaje mi się, że autorzy poradników/recenzenci przesadnie wrzucają do jednego worka pewne rozwiązania, co zaczęło mnie irytować. Wiesz, takie arbitralne wskazywanie, co jest ok a co nie.
Poradniki są po to, by pomóc. Przypuszczam, że znakomita większość autorów poradników pisze z myślą, aby właśnie pomóc. Arbitralny ton może wynikać zarówno z przekonania o własnej nieomylności, jak i z przekonania w kwestiach merytorycznych. Pomylić łatwo. Dlatego do poradników warto mieć dystans. Najbardziej jaskrawym przykładem, o którym wspominałem nie raz i nie dwa (przepraszam, jeśli kogoś zanudzam) jest poradnik dotyczacy przetrwania pomiędzy czasami współczesnymi a... czasami współczesnymi. Takich czasów jest mnóstwo, każdy inny, ścierają się, dlatego przetrwać trudno. Ów poradnik popełnił swego czasu pan Umberto Eco. Trzy niewielkie tomiki pod wspólnym tytułem "Zapiski na pudełku od zapałek" opisują i pozwalają wyciągać użyteczne wnioski. Ostatni esej pierwszego tomu dotyczy powszechnego człowieczego pragnienia, aby zwrócić na siebie uwagę. My jako nośnik chcemy użyć "porannej krzątniny" - pan Umberto Eco wykorzystał użycie wielokropka. Nadinterpretacja treści sprawiła, że koryfeusze jedynej słuszności zaczęli wielokropek uważać za zjawisko wysoce niepożądane. Z poradnikiem jest jak z poezją: to Ty masz skorzystać. Autor napisał i na tym kończy się jego rola. 

 

Monone pisze:No chyba, że zaczynałoby się każdą scenę w identyczny sposób i nie byłby to twór a'la Dzień Świstaka.
Z tym się nie zgodzę. Zaczynanie i kończenie sceny/rozdziału ma dobrą tradycję i choć to trudna sztuka (łatwo zanudzić), nie należy takiej formy przekazu odrzucać. Nie mam tutaj na myśli jedynie powieści "Nad Niemnem". Takie powtarzanie, niekiedy oszczędne w słowach, daje więcej, niż całe rozdziały opisów czy dygresji. Historia co i rusz się powtarza. Bierzmy przykład z Nauczycielki Życia. ;))

Awatar użytkownika
Monone
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 94
Zobacz teksty użytkownika:

Początek sceny/rozdziału

Post#8 » 26 kwie 2020, o 15:07

Od pana Umberto Eco znam jedno przykazanie, że dla siebie pisze się tylko listę zakupów. Co po latach uważam za spore niedopowiedzenie, gdyż i tą musiałam nauczyć się pisać dla brzydszej połowy - oczywiście żeby dostać, to czego akurat potrzebuję :D 

 

szczepantrzeszcz pisze: Przypuszczam, że znakomita większość autorów poradników pisze z myślą, aby właśnie pomóc. Arbitralny ton może wynikać zarówno z przekonania o własnej nieomylności, jak i z przekonania w kwestiach merytorycznych. Pomylić łatwo.
 

Toteż właśnie robię odsiew, stąd dygresja/konfrontacja ze zdaniem innych. 

 

szczepantrzeszcz pisze:Z tym się nie zgodzę. Zaczynanie i kończenie sceny/rozdziału ma dobrą tradycję i choć to trudna sztuka (łatwo zanudzić), nie należy takiej formy przekazu odrzucać. Nie mam tutaj na myśli jedynie powieści "Nad Niemnem". Takie powtarzanie, niekiedy oszczędne w słowach, daje więcej, niż całe rozdziały opisów czy dygresji. Historia co i rusz się powtarza. Bierzmy przykład z Nauczycielki Życia. ;))
 

Słuszna uwaga. Dławiący rytuał codziennego życia ;) 

Braila pisze:Faktycznie scena krzątaniny kojarzy się trochę blogaskowo, zwłaszcza z klasycznym już chyba „zejściem na śniadanie”...
 

Właśnie dużo zależy od tego, jak jest napisana. W blogaskach często gęsto dominuje taka calusieńki "rozdział", 3/4 z dwóch stron tekstu niestety - wtedy tak. Ale trzeba też zauważyć, że podobne sceny pojawiają się i w uznanych dziełach.


Wróć do „Pogotowie literackie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość