Pomocy!

Poza tematyką literatury oraz pisarstwa. Rozmowy o wszystkim i niczym.
Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Pomocy!

Post#1 » 27 lip 2018, o 21:21

Cześć.

Zwracam się o pomoc do Szanownych Forumowiczów. Sadzę, że udało mi się rozwikłać pewną zagadkę dotyczącą historii Polski. Chciałbym to uzewnętrznić, lecz obawiam się, że moją hipotezę, może "podpie..." któryś z szanownych "polskich" naukowców. Orientujecie się czy wydanie na własny koszt jakiejś broszurki poświęconej tematowi załatwiłoby sprawę? Czy istnieje możliwość ogłoszenia tego w jakiejś naukowej prasie mimo, że nie ma się w rzeczonej dziedzinie wykształcenia? Czy dobrym pomysłem byłoby zwrócenie się do jakiegoś poważniejszego wydawnictwa, czy niesie się z tym ryzyku wycieku informacji w niepożądanym kierunku przy jednoczesnym braku reakcji ze strony wydawnictwa?
Co robić, ludzie, co robić?!

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Pomocy!

Post#2 » 27 lip 2018, o 21:59

Wypić szklankę wermutu z dżinem.

Potem wysłać do kilku (na przykład do pięciu) gazet krótki artykuł na temat. Wysłać z potwierdzeniem odbioru. Do rąk dostaniesz kwity, które pozwolą udowodnić, że pomysł jest Twój i po wypiciu kolejnej szklanki wermutu z dżinem będziesz mógł zacząć myśleć o naukowej prasie.

Swoją drogą zastanawiam się, czy dla Ciebie większe znaczenia ma pomysł, czy fakt, że Ty jesteś autorem. Nie potrzebuję odpowiedzi - przypuszczam, że pytanie jest zbyt nachalne - jednak myślę, że sobie samemu warto odpowiedzieć.

Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Pomocy!

Post#3 » 27 lip 2018, o 22:40

Nie piję alkoholu.
Gazety? Nie pomyślałem o tym. Dzięki za podpowiedź. Sprawa nie jest prosta, bo może się zdarzyć, że zdyskredytowanie wiedzy takich speców jak na przykład Labuda czy Samsonowicz spowoduje zaszczucie tej hipotezy przez aktualnych tuzów dziedziny albo ktoś podeprze tym swoją karierę. Nie oczekuję wzmianki w Wikipedii. Mam dość mocne kwity na to i nadal przecieram oczy ze zdumienia jak to jest możliwe, że uczeni mędrcy są w stanie dać taką plamę w tłumaczeniu łacińskich tekstów.

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Pomocy!

Post#4 » 27 lip 2018, o 23:59

Stachu pisze:Nie piję alkoholu.
To też jest jakiś sposób na życie.

Stachu pisze:...może się zdarzyć, że zdyskredytowanie wiedzy takich speców jak na przykład Labuda czy Samsonowicz spowoduje zaszczucie tej hipotezy przez aktualnych tuzów dziedziny
Dyskredytowanie nie ma nic wspólnego z działalnością stricte naukową. Podam przykład z własnego podwórka, z własnego kociołka przemyśleń. Swego czasu Pan Profesor Labuda przetłumaczył 48my rozdział piątej księgi Fredegara - ten o państwie Samona - i co poniektórzy zaczęli w oparciu o ten jeden krótki fragment tworzyć ogólną teorię upośledzenia Słowian względem innych ludów. W tej samej księdze mieszczą się liczne opisy świadczące o czymś wręcz przeciwnym, ale na polski nikt nie przetłumaczył, po łacinie ciężko przeczytać (podobno taka niewdzięczna łacina) a po angielsku ciężko (przynajmniej 10 lat temu) było zdobyć. Czy jest to powód, aby dyskredytować osiągnięcia najsłynniejszego z Kaszubów? Twierdzę, że nie. Historia to takie małe cegiełki, z których każdy, o ile zechce, może zbudować własny obraz świata. Problem, aby owe cegiełki starannie i bez pospiechu dobierać.

Stachu pisze:albo ktoś podeprze tym swoją karierę.
Ja tam bym się cieszył.

Stachu pisze:Nie oczekuję wzmianki w Wikipedii.
Czegoś jednak oczekujesz.

Stachu pisze:Mam dość mocne kwity na to i nadal przecieram oczy ze zdumienia jak to jest możliwe, że uczeni mędrcy są w stanie dać taką plamę w tłumaczeniu łacińskich tekstów.
W kwestii tłumaczenia tesktów łacińskich, zwłaszcza tych pisanych łaciną wulgarną, przychodzi do łba inna anegdotka: Decem libri historiaris niejakiego Grzesia z Tours - pyszna książeczka. Ksiądz Teofil Richter z Tyńca, tęgi łacinnik, przetlumaczył wspomniany tekst, zapewne dlatego, że lubił to robić. Potem tekst zobaczyl Profesor Kazimierz Liman i (chyba) nie stwierdził, że to co zrobił ksiądz jest do d. Jednak nie był zachwycony rezultatem, zaproponował wspólną pracę, a ja byłem bardzo szczęśliwy, mogąc kilka lat poźniej przeczytać. Historia historii jest pełna dawania plam, ale z mojego punktu widzenia niewiele z owych plam wynika.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1678

Pomocy!

Post#5 » 28 lip 2018, o 09:54

Uważaj na tłumaczenia, zwłaszcza jeśli korzystasz ze źródła paleograficznego. Pamiętaj o różnicy pomiędzy źródłem wydanym a tekstem oryginalnym (najczęściej przy wielokrotnym przepisywaniu błędy się mnożyły), więc jeśli korzystasz z tego drugiego znajdź inną wersję, kopię innej ręki, by z nią porównać. Domyślam się, że działasz w tłumaczeniu średniowiecznych łacińskich tekstów, więc zastrzegę, że często nawet źródło może nie dać nam stuprocentowej pewności co do przekazywanych faktów. Za przykład posłużyć się mogę listem z okresu wojen husyckich, który można tak wielorako zinterpretować: raz wygrała jedna armia, w kolejnym tłumaczeniu jej przeciwnicy, a w tłumaczeniu jeszcze innego znawcy, połączyły się i pomaszerowały dalej. Co z tego wszystkiego wynika? Czy jesteśmy w stanie rozstrzygnąć która z tych hipotez ma rację? Nie, raczej nie, ponieważ dukt liter oraz zniszczenie pisarskiego materiału, uniemożliwiają nam jednoznaczny wyrok.
Co do praw autorskich tłumaczenia, mam pewnego doktora, którego kariera naukowa właśnie tak się zaczęła, że jego praca została wykorzystana przez znanego profesora. Student udowodnił swoje autorstwo tłumaczenia i miał gdzieś całą sprawę, a profesor stracił posadę. Moim celem jest uświadomienie Tobie, że pomimo publikacji w mało znanym czasopiśmie będziesz miał prawo dochodzić swoich praw.
Z ciekawości, zajmujesz się filologią klasyczną?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Pomocy!

Post#6 » 28 lip 2018, o 17:46

Dziękuję za uwagi.
Jestem prostym człowiekiem, którego los rzucił nie na ten tor co trzeba. To o czym pisałem to jedno z wielu hobby. Nie jestem filologiem klasycznym, ba!, nawet niewiele pamiętam z tej całej łaciny, stąd kwestie, na które się porwałem wymagają u mnie nadrabiania braków w tempie ekspresowym. Zacząłem kiedyś z nudy od tłumaczeń Kurrentschrift, feldposty z wojen światowych i takie tam. Poszło zupełnie przyzwoicie, przy okazji szlifowałem niemiecki. Niemieckie pisma gotykiem były przy tym w zasadzie tak zwanym pikusiem.
Jak mnie to znużyło odkurzyłem moją wcześniejszą fascynację historią średniowiecza. Zacząłem poszukiwać tekstów łacińskich kronik, zapisków itp. Tu odbiłem się od tej ściany upaćkanej łaciną po sam wierch i byłem gotów poprzestać. Poszedłem na łatwiznę. Mając do dyspozycji tłumaczenia niemieckie i polskie zauważyłem jednak pewne nieścisłości. Dodatkowo analiza tła politycznego danego okresu wątpliwości te wzmacniała i tak znalazłem kilkadziesiąt interesujących rzeczy, które na bazie osiągnięć historii, archeologii, numizmatyki czy językoznawstwa staram się rozstrzygnąć. Jedną z nich jest na przykład zagadnienie szalonej emisji denarów krzyżowych w X i w XI wieku, dla której znalazłem inne niż ogólnie przyjęte wyjaśnienie. Ale nie o tym tu mowa. Brzmi to zdrowo górnolotnie, wiem o tym, ale ważne, że sprawia satysfakcję tym bardziej, że część hipotez ma dość mocne uzasadnienia. Kłopot sprawiają niestety teksty arabskie, poproszona o pomoc osoba biegła w krzaczkach okazała się być łachem. Na szczęście mam znajomego Greka, biegłego w grece klasycznej i choć z tej strony można co nieco wyrwać. Z łaciną muszę mierzyć się sam. I pewnie bym na tym poprzestał, na tym ślęczeniu w domowym zaciszu i dla własnej z tego radości gdyby nie ten jeden cholerny tekst, którym zająłem się od niechcenia i bez wiary, że coś jeszcze można w nim dopowiedzieć. "Prawda" zwaliła mnie prawie z fotela.
Jest mi oczywiście wiadomym, że kwestie te interesują w zasadzie tylko wąskie grono historyków i takich bałwanów jak ja, ale coś trzeba robić aby nie zostać posądzonym o marnowanie życia na pierdoły.
Uznałem, że jeśli ktoś kto z racji wyuczonego i wykonywanego zawodu określa monarchię wczesnopiastowską przedmurzem chrześcijaństwa lub przypisuje szaprutowego "Gebalima" jakiemuś czeskiemu książątku to dlaczego ja nie mogę trochę pospekulować. I nie tylko.
Chętnie bym się sprawdził w pisaniu o tych rzeczach a nie tylko o kotach i szczurach.:)

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 959

Pomocy!

Post#7 » 28 lip 2018, o 20:48

Jest mi oczywiście wiadomym, że kwestie te interesują w zasadzie tylko wąskie grono historyków i takich bałwanów jak ja,

Niestety tak.

ale coś trzeba robić aby nie zostać posądzonym o marnowanie życia na pierdoły.

Bardzo słusznie.

Doskonale Cie rozumiem, gdyż sam borykam się z podobnym problemem. Choć ostatnio machnąłem ręka (może wrócę do tematu), bo ile można tłuc głową w mur. Ale nie traktuj tej uwagi zniechęcająco; zawsze jest szansa.

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Pomocy!

Post#8 » 28 lip 2018, o 21:37

Stachu, człowiek który historią zajmuje się amatorsko, może nie zważać na wiele ograniczeń. Owe ograniczenia (metoda, etos... i coś jeszcze) dotyczą Durala - on jest profesjonalistą, jednak my, tworząc obraz (model) świata możemy w znacznie większym stopniu oprzeć się na naszej wyobraźni, czy nawet na marzeniach.

los rzucił nie na ten tor co trzeba.
Podobnie myślałem o sobie, ale potem za punkt wyjścia przyjąłem założenie, że rzucił tam gdzie trzeba i dalej, podobnie jak Ty, zajmowałem się historią amatorsko. Wiesz, że moje założenie okazało się bardzo pragmatyczne.

Swego czasu wrzuciłem do Internetów kilka tekstów o początkach średniowiecza. Z praca naukową niewiele to miało wspólnego, jednak zaskoczył mnie pozytywnie odzew i na tym Forum, i na innych. Gorąco namawiam do dzielenia się myślą z nami, w głębokim poważaniu mając to, że ktoś może zobaczyć i wykorzystać.

Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Pomocy!

Post#9 » 29 lip 2018, o 08:40

Może i masz rację, Szczepanie. Wyobraźnia dobra rzecz. Ale czy na pewno? Spotkałem się niedawno na przykład z terminem "Turbosłowianie" choć termin i zjawisko, zdaje się, funkcjonuje już jakiś czas. Przyjrzałem się temu pobieżnie i mam wrażenie, że nawet gdybym zgłębił temat to i tak nie zrozumiem do końca o co w tym chodzi. Są w to zaangażowani amatorzy, zawodowi historycy, nawet ludzie ze służb a raczej na pierwszy rzut oka z eks służb, mieszanina całkiem przekonywujących teorii i kompletnych bzdur. Macie jakieś zdanie w tej kwestii?

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Pomocy!

Post#10 » 29 lip 2018, o 14:13

Stachu pisze:Wyobraźnia dobra rzecz.
Marzenia - niezbędna.

Stachu pisze:Ale czy na pewno?
Na pewno, to kiedyś umrę. Całą resztę nazywam życiem.

Stachu pisze:...mieszanina całkiem przekonywujących teorii i kompletnych bzdur. Macie jakieś zdanie w tej kwestii?
W historii wiekszość wniosków wyprowadza się z intelektualnej papki, którą znaczna część interpretuje jako mieszaninę całkiem przekonywujących teorii i kompletnych bzdur.

Wiesz, co mnie w antropologi fizycznej Słowian i Germanów bawi najbardziej? Błękitnooki, postawny blondyn o niebieskich oczach. W zależności od ideologii raz jest Niemcem, raz Polakiem. Kiedyś przeczytałem, jak zaraz po wojnie Amerykanie odnaleźli wyniki badań jakiegoś profesora pracującego dla nazistów. Około roku 1942 facet postanowil (albo mu kazano) zbadać odsetek mieszkańców posiadających typowe germańskie cechy w zależności od regionu. Teren do przebadania był olbrzymi - na znacznej części europejskich obszarów stacjonował Wermacht - a badania żmudne. Wyszło mu, że nad Renem mieszka około siedmiu procent rodowitych wszechniemieckich Germańsów, a nad Wisłą... jedenaście procent. Wyniki ukryl i zapewne tylko dlatego nie trafił do więzienia.

Moje przemyślenie jest proste. Wędrówki ludów (mówię o wędrówkach naszej ery) w połaczeniu z rzymskim uniwersalizmem wymieszały genotyp ludów na olbrzymich obszarach. Tereny obecnej Polski leżały w centrum procesu. Słowiańskość można traktować wyłącznie w kategoriach etnograficznych i cieszyć się, że Kamil Stoch przed chwila wygrał drugi konkurs w Hinterzartenówku.

Polski hymn na niemieckiej ziemi? Najbardziej się cieszę, jak grają w Zakopcu, ale na alpejskich skoczniach też brzmi fajnie.

Wróć do „W cieple kominka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12, Mr Google i 1 gość