Bajki dla przyjaciółki

Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby prozatorskie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
Regulamin forum
Zaczynasz poznawać światy własnej twórczości? Masz ciekawe wizje? Malujesz otoczenie metaforami? A polonistka nie nauczyła cię właściwie nic, jeśli chodzi o właściwe przelanie myśli na papier? Znasz zasady języka polskiego, lecz nie zawsze je stosujesz poprawnie?
Ten dział jest dla ciebie!
Nie martw się, nawet Hemingway od czegoś zaczynał. Tutaj możesz opublikować swoje pierwsze próby literackie. Pamiętaj, że nawet złoto ma swoją próbę, więc warto się sprawdzić.
turski.kepka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Bajki dla przyjaciółki

Post#1 » 2 sie 2018, o 20:36

Witam wszystkich na Forum!

To mój pierwszy post, a zarazem pierwsze próby pisarskie, więc proszę wszystkich o wyrozumiałość.

Tytułem wstępu. Po przerobieniu przeze mnie pewnego dowcipu, moja przyjaciółka dostrzegła we mnie "ukryty talent" :) literacki. Postanowiła poprosić mnie o napisanie bajki dla jej córeczki. Z jednej bajki zrobiły się dwie. Myślałem kiedyś o copywritingu, lecz nie ma to wiele wspólnego z literaturą dziecięcą. Poza pracami zaliczeniowymi i dyplomowymi na studiach nie pisałem żadnych poważniejszych tekstów, a tym bardziej nie zabierałem się nigdy za twórczość fabularną.

Prosiłbym Was moi drodzy o kilka słów o poniższych bajkach. Zapewne na tym forum znajdują się osoby, które na poważnie zajmują się pisarstwem. Ich opinie byłyby dla mnie niezwykle cenne. Z pokorą przyjmuję krytykę, z ogromną radością pochwałę.

O NIEŚMIAŁEJ DZIEWCZYNIE I ODWAŻNEJ PRZYJACIÓŁCE
Dawno, dawno temu, w pewnej odległej krainie, żyły sobie dwie przyjaciółki. Mija oraz Ania. Obie mieszkały w niewielkiej wiosce, położonej niedaleko miasteczka. Zarówno jedna jak i druga dziewczynka żyła bardzo biednie, pomagając swoim rodzicom w pracy na polu. Nosiły stare, podarte ubrania, chodziły boso. Pomimo ubóstwa i biedy obie były niezwykle piękne. Jedna rzecz jednak bardzo je od siebie różniła...
Ania zawsze głośno się śmiała, chodziła wyprostowana, każdemu patrzyła prosto w oczy, wszędzie było jej pełno. Mija, choć była jeszcze piękniejsza od Ani rzadko odzywała się do obcych, a jeśli już, to oblewał ją czerwony rumieniec, starała się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi, częściej niż w ludzkie oczy, spoglądała w ziemię.
Dziewczynki, chcąc pomóc swoim ciężko pracującym rodzicom, często chodziły do pobliskiego miasteczka żebrać. Niestety, nierzadko spotykały się z niemiłymi reakcjami ze strony mieszkańców, zwłaszcza pewnej grupy bogatych dziewcząt.
Patrzcie, to znowu te wieśniaczki tam stoją, Precz z naszego miasta ! Wynoście się do swojej chaty obdartuski !
Mija chciała w tym momencie zrobić się malutka jak myszka, która tuż obok niej przebiegła. Ania jednak odezwała się od razu do krzyczącej do niej dziewczyny:
- Spójrz lepiej na siebie, radzę Ci, nie uśmiechaj się tak szeroko, bo widać Twoje krzywe zęby!
Dziewczyna natychmiast poczerwieniała niczym burak, ale od razu odparła:
- Widzicie, jeszcze ma czelność mnie obrażać, głupia wieśniaczka. Trzymajcie się z dala od miasta !
Pozostałe dziewczyny śmiały się z całej sytuacji. Gdy cała grupa odeszła, Mija po cichu powiedziała do Ani:
- Aniu, może lepiej chodźmy już do domu, one mogą zaraz wrócić i znowu z nas kpić...
- Nie przejmuj się nimi, my pomagamy naszym rodzicom, one nie zaznały nigdy biedy i sądzą, że ktoś biedny, nie zasługuje na szacunek. To właśnie one postępują źle.
Mija obawiała się że dziewczęta powrócą, lecz najwyraźniej znalazły sobie inny obiekt do żartów.
Pewnego razu, wracając z miasta, nasza nieśmiała bohaterka odnalazła na kupie śmieci starą, mocno zniszczoną książkę z wierszami. Wiersze bardzo się jej spodobały i odtąd nie rozstawała się ze swoją ulubioną lekturą. Wśród zebranych wierszyków był tam jeden, który szczególnie jej się spodobał:

Z popielnika na Wojtusia
iskiereczka mruga:
Chodź, opowiem ci bajeczkę
bajka będzie długa
Była sobie raz królewna, pokochała grajka
Król wyprawił im wesele i skończona bajka
Była sobie Baba Jaga
miała chatkę z masła.
a w tej chatce same dziwy!
Psst... Iskierka zgasła
Z popielnika na Wojtusia
iskiereczka mruga:
Chodź, opowiem ci bajeczkę
bajka będzie długa
Już ci Wojtuś nie uwierzy
iskiereczko mała.
Chwilę błyśniesz
potem zgaśniesz
Ot i bajka cała

Pamiętała, że gdy była bardzo mała, mama usypiała ją do snu, śpiewając taką kołysankę.
Będąc w mieście, Mija, jak zwykle zaczytana w swoich ulubionych wierszach nie spostrzegła, że z naprzeciwka nadchodzi grupa dziewcząt z miasta, których tak bardzo się bała. Jedna z nich, gdy tylko spostrzegła Miję, krzyknęła:
-O spójrzcie tylko, wieśniaczka czyta jakąś książkę.
Miastowa dziewczyna natychmiast podbiegła do Miji i wyrwała jej z rąk tomik wierszy.
- To Ty wieśniaczko umiesz czytać??
- Mamusia mnie nauczyła – odrzekła Mija patrząc w ziemię
- Mamusia ją nauczyła, dobre sobie. Szkoda, że nie nauczyła Cię nosić butów obdartusko. Wiersze ...co za nudy. Dziewczyny , zostawmy tę wieśniaczkę, chodźcie się pobawić w berka.
Ukochana książka Miji wylądowała w kałuży, a dziewczęta szybko pobiegły się bawić.
Lata mijały, Mija i Ania zaczęły dorastać. Z małych dziewczynek stały się młodymi, pięknymi kobietami. Ania poznała przystojnego blondyna Janka, z którym wkrótce wzięła ślub i zamieszkali razem. Mija cały czas mieszkała z rodzicami.
Wielu chłopców, zachwyconych pięknem i dobrocią serca naszej nieśmiałej bohaterki, starało się o jej rękę. Co jakiś czas we wsi, gdzie mieszkały Ania z Miją odbywały się zabawy taneczne. Mija nigdy na nie nie chodziła, ponieważ brak śmiałości nie pozwalał jej tańczyć przy dźwiękach muzyki na oczach wszystkich.
Pewnego razu, po usilnych prośbach Anny, jej przyjaciółka zgodziła się wybrać na wieczorną zabawę. Ania cały czas śmiała się, żartowała, rozmawiała z koleżankami i tańczyła z Jankiem. Mija tymczasem siedziała w kącie ze spuszczoną głową. Pomimo ciągłych próśb dzielnej towarzyszki, nie odzywała się do nikogo i starała się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Na tańcach pojawił się również Piotr. Wzbudził on zachwyt wielu dziewcząt natychmiast po wejściu do sali. Żadna jednak nie mogła skojarzyć kim jest ów przystojny kawaler. Gdy tańczył z innymi dziewczętami, cały czas ukradkiem zerkał w stronę Miji. W końcu zebrał się na odwagę i zapytał:
- Witaj. Mam na imię Piotr, Czy mogę prosić Cię do następnego tańca?
- Kim jesteś?
- Jestem stajennym w pałacu pewnego bogatego szlachcica. Rzadko zaglądam w te strony, a Ty wydałaś mi się taka piękna, a zarazem bardzo samotna.
- Ja... ja właściwie muszę już iść. Rodzice na mnie czekają – odrzekła do niego zawstydzona rozmówczyni, patrząc przy tym na parkiet sali tanecznej, po czym wybiegła na zewnątrz i szybko wróciła do swojej chatki.
Mija nigdy już nie zgodziła się pójść na wieczorne zabawy.
Miastowe dziewczęta z kolei otaczały się wianuszkiem wielu chłopców, którzy bardziej niż nimi, byli zainteresowani ich ogromnym majątkiem. Dziewczęta szybko nudziły się jednak towarzystwem swoich wybranków. Marzyły bowiem o księciu, który choć był niesamowicie piękny, cierpiał z powodu samotności. Czekał na tę jedną, prawdziwą, wielką miłość. Książę rzadko opuszczał swój pałac, jeśli już, robił to pod osłoną nocy.
Mija była częstym gościem w domu Ani i Janka. Spędzali razem czas na wspólnych rozmowach, spacerach. Gdy wkrótce naszej parze urodził się śliczny chłopczyk, został on oczkiem w głowie Miji, która stała się dla niego niemal drugą matką.
Ania spostrzegła, że jej wspaniała przyjaciółka często nocą wymyka się ze swojej chatki. Jako wierna towarzyszka martwiła się o nią, więc natychmiast powiedziała o tym Jankowi.
- Janku, zauważyłam, że Mija często wieczorami wychodzi z domu. Martwię się o co chodzi.
- Spróbuj pójść za nią następnym razem. Tylko pamiętaj, bądź ostrożna, aby Cię nie zauważyła.
Odważna dziewczyna posłuchała rady swego męża i gdy następnego dnia słońce chyliło się ku zachodowi wyszła ze swojej chatki i schowała się w krzakach niedaleko domku Miji. Stało się tak jak przypuszczała. Mija zamknęła po cichu drzwi i zaczęła kroczyć w kierunku lasu. Ania szła za nią długo aż obie dotarły do polany. Na niebie pojawił się już srebrny księżyc. Dzielna przyjaciółka schowała się za drzewem i obserwowała rozwój wypadków. Mija rozejrzała się wokół i zaczęła tańczyć w świetle księżycowej poświaty. Jej pląsy były nadzwyczaj zgrabne i pełne gracji. Wkrótce zaczęła też śpiewać swój ulubiony wierszyk z dzieciństwa. Wśród nocnej ciszy jej głos rozbrzmiewał niezwykle donośnie i brzmiał niczym śpiew Słowika. Nagle Anna nadepnęła na gałązkę, która pękła z głośnym trzaskiem.
- Co to, czy ktoś tutaj jest?? - Krzyknęła przestraszona Mija
- To tylko ja, nie przejmuj się – Odrzekła Anna – Bałam się o Ciebie, dlatego postanowiłam Cię śledzić. Nie mogłam oderwać oczu od Twojego tańca i nie mogę wyjść z podziwu nad Twoim śpiewem. Czemu robisz to tylko pod osłoną nocy? Gdybyś pokazała swój taniec podczas zabawy oczarowałabyś wszystkich chłopców i dziewczęta.
- Nie umiem tańczyć i śpiewać gdy inni patrzą, Bardzo boję się, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Napewno mówisz tak tylko, żeby mnie pocieszyć. Jestem przekonana, że tańczę niezgrabnie i fałszuję.
- Jestem Twoją przyjaciółką od serca. Nie okłamałabym Cię nigdy. Nie znam nikogo, kto tańczyłby i śpiewał tak dobrze jak Ty.
- Mówisz szczerze??....- Miji napłynęły łzy do oczu.
- Przysięgam na życie mego dziecka. Mówię prawdę.
Przyjaciółki zaczęły płakać i rzuciły się sobie w ramiona.
Kilka dni po tej pamiętnej nocy, dziewczęta wybrały się wraz z dzieckiem Ani na spacer do miasta. Przechadzając się po jego krętych uliczkach natrafiły na taki oto plakat:

Ogłasza się !!
Miasto organizuje konkurs na najcudowniejszy głos w Królestwie. Zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby olśnić każdego swoim pięknym śpiewem. Przygotuj piosenkę i stań do rywalizacji o piękne szaty.

- Przyjaciółki spojrzały na siebie. Ania natychmiast zwróciła się do Miji.
- Moja droga, to Twoja szansa. Musisz spróbować swoich sił. Staniesz się sławna w całym Królestwie !!!.
- Nie potrafię. Tylko ośmieszę się przed wszystkimi...
Anna nie wróciła już do tego tematu, lecz w tajemnicy przed swą bratnią duszą, zapisała ją na listę kandydatów. W końcu nadszedł dzień konkursu. Uradowana Anna, o świcie podeszła do chatki swej przyjaciółki i zapukała do drzwi. Otworzyła jej mama Miji i powiedziała, że córka poszła nad pobliskie jezioro. Ania natychmiast udała się tam i zastała towarzyszkę puszczającą kaczki na wodzie.
- Mijo, muszę powiedzieć Ci coś ważnego. Otóż, zapisałam Cię na konkurs śpiewu.
- Co zrobiłaś?? Przecież ja nie dam rady! Jak mogłaś?
- Zrobiłam to, bo w Ciebie wierzę. Jestem pewna, że wygrasz ten konkurs, tylko musisz się przełamać.
- Jak mam to zrobić? Tam będą wszyscy mieszkańcy miasta.
- Wyobraź sobie, że śpiewasz nocą na polanie, gdy nikt nie widzi. Zapomnij, że stoisz na scenie.
- Spróbuję, ale pod jednym warunkiem. Że i Ty tam ze mną pójdziesz.
- Oczywiście, że pójdę. W końcu od czego ma się przyjaciół?
Dziewczęta uściskały się i udały do wielkiej sali, w której zebrali się już wszyscy kandydaci. Gdy dziewczęta przysłuchiwały się kolejnym występom, Mija stawała się coraz bardziej zrezygnowana...
- Aniu, chodźmy stąd, to naprawdę nie ma sensu.
- Zaczekaj, pamiętasz, co Ci przysięgałam. Piękniejszego głosu nad Twój nie ma w całym Królestwie.
W końcu poproszono o występ Miję. Nasza bohaterka miała nogi niczym z waty, serce podeszło jej do gardła. Stanęła na scenie. Mieszkańcy miasta spojrzeli na nią, a na ich twarzach pojawiły się drwiące uśmiechy, gdy dostrzegli jej podarte ubranie. Na domiar złego spostrzegły ją też miejskie dziewczęta, które natychmiast zaczęły głośno krzyczeć:
Zobaczcie, to ta głupia wieśniaczka. Teraz marzą jej się piękne szaty !! Lepiej zmykaj do swojej chatki obdartusko !!
Mija, choć pełna obaw, zamknęła oczy i powtarzała tylko w myślach „Jesteś na polanie...Jesteś na polanie”. Nagle z jej ust rozbrzmiały dźwięki ukochanego wiersza:
Z popielnika na Wojtusia...
Oczy znudzonego i drwiącego tłumu natychmiast utkwiły w niepozornej dziewczynie, która śpiewała tak wspaniale jak nikt dotąd. Nie było wątpliwości. Piękne szaty należały się Miji. Gdy ta uradowana odbierała nagrodę, miejskie dziewczęta z niedowierzaniem patrzyły tylko na nią z otwartymi ustami. Naturalnie pierwsza pogratulowała jej Ania. Dziewczęta nie posiadały się z radości. Mija do końca nie mogła nawet uwierzyć w to, co stało się przed chwilą. Przyjaciółki pełne radości wracały do miasta i rozmawiały wesoło.
- Wiesz Aniu, ta szata jest taka kunsztowna. Gdybym tylko miała dla kogo ją nosić...
- Może niedługo znajdziesz wybranka swego serca. Teraz jesteś sławna w całym Królestwie!
Gdy Ania to mówiła, bohaterki przechodziły właśnie obok królewskiego pałacu. Przed pałacem pojawił się herold, który w tym momencie ogłaszał najnowsze wieści.

...na zakończenie Król pragnie zawiadomić wszystkich poddanych, że jutro wieczorem we dworze odbędzie się bal dla samotnych panien i kawalerów. Gościem honorowym balu będzie sam Książę Henryk.

Myślę, że zdarzy się to szybciej niż myślisz – rzekła Ania z serdecznym uśmiechem i uściskała przyjaciółkę.
Następnego wieczora Mija odziała się w piękną szatę, zaś Ania z Jankiem odprowadzili ją do pałacu. Gdy tylko Mija przekroczyła próg sali balowej, wszyscy kawalerowie zaczęli szeptać coś do siebie i wskazywać ją palcem, co wprowadziło naszą bohaterkę w zakłopotanie. Przypomniała sobie wieczór, kiedy to do tańca poprosił ją Piotr. Tak jak wtedy, nasza bohaterka skierowała się w kierunku drzwi. Gdy położyła dłoń na klamce, coś jednak ją zatrzymało. Było to uczucie, którego nigdy wcześniej nie zaznała. Głos w jej sercu zaczął do niej przemawiać. „Przecież oni nie śmieją się z Ciebie, oni tylko podziwiają Twój piękny głos”. Po tym, jak te myśli przebiegły jej przez głowę, dziewczyna zawahała się, następnie zwróciła twarz w stronę sali. W tym momencie wszedł do niej Książę Henryk. Jak ogromne było zdziwienie Miji, gdy rozpoznała w nim Piotra, chłopca, który kiedyś poprosił ją do tańca. Na balu nie zabrakło bogatych dziewcząt z miasta, które natychmiast otoczyły księcia i przekrzykiwały się jedna przez drugą:
- Czy książę byłby łaskaw poprosić mnie do tańca? Mam ogromny majątek.
- Niech książę jej nie słucha, ona jest głupia, ja mam o wiele większy majątek. A poza tym jestem bardzo piękna.
Książę nic nie odpowiedział, jedynie popatrzył na nie z politowaniem. Te natychmiast zaczęły się kłócić między sobą. Po chwili odezwał się do zebranego tłumu.
Witam serdecznie wszystkich zebranych gości. Mam wielką nadzieję, że będziecie się wspaniale bawić na dzisiejszym balu. Zanim zaczniemy mam prośbę. Otóż słyszałem, że pewna dziewczyna, która postanowiła zaszczycić nasz bal, wygrała wczoraj konkurs śpiewu. Bardzo chętnie poznam ją i pogratuluję osobiście. Proszę, niech teraz wystąpi.
Mija, choć serce biło jej w piersi niczym młot, zrobiła chwiejnie krok do przodu, czym wprawiła w rozbawienie miejskie dziewczęta. Książę jednak spojrzał na nie srogo, po czym te natychmiast zamilkły. Henryk podszedł do Miji i odezwał się w te słowa:
- Słyszałem, o Pani, że wygrałaś wczorajszy konkurs, a Twój śpiew brzmi niczym Słowik o poranku. Gratuluję z całego serca.
- Dzię....dziękuję...ja wcale nie śpiewam tak pięknie - bąknęła Mija, czując jak pieką ją policzki.
Księciu niezwykle spodobała się skromność tej dziewczyny, a jej nieśmiałość wydała mu się urocza. Mimo tego, że Mija miała na sobie piękne szaty, Książę natychmiast rozpoznał w niej dziewczynę, która kiedyś siedziała w kącie sali i spoglądała nieśmiało w podłogę.
- Czy mogę Łaskawą Panią prosić do pierwszego tańca na dzisiejszym balu? Mam nadzieję, że rodzice tym razem nieco na Panią poczekają - Rzekł Książę całując Miję w rękę oraz budząc zdziwienie tłumu, który nie zrozumiał, co książę miał na myśli.
-Ocz..Oczywiście.
Rozbrzmiała muzyka. Para zaczęła wirować po wielkiej sali. Wszystkich zebranych zdumiała gracja z jaką Mija poruszała się w tańcu. Gdy muzyka ucichła, w sali rozległy się gromkie brawa.
- To dla Ciebie, o Pani – rzekł książę dodając Miji odwagi.
Ta wyprostowała się, rozejrzała po sali i dygnęła. Tego wieczora Mija z Księciem tańczyła jeszcze kilka razy za każdym razem wzbudzając podziw wśród gości.
Wkrótce Królestwo obiegła nowina, że Książę się żeni. Jego wybranką był nie kto inny jak Mija. Podczas ceremonii zaślubin Mija włożyła oczywiście swoją drogocenną szatę. Gdy opuszczała pałac idąc z Księciem do karety minęła miejskie dziewczęta. Spojrzała na każdą z nich, a te jedynie zgrzytały zębami z zazdrości. Mija nie zapomniała oczywiście o swojej wiernej przyjaciółce i rodzicach. Wkrótce Ania z Jankiem i dzieckiem oraz rodzice Miji opuścili swoją biedną wioskę i zamieszkali w wytwornym dworze. Wszyscy żyli długo i szczęśliwie...


KONIEC











BRACISZEK Z DONICZKI
Była sobie raz rodzina. Tatuś imieniem Grzegorz, mamusia o imieniu Maria oraz ich córeczka – Mija. Wszyscy bardzo się kochali i byli szczęśliwi. Dziewczynka, widziała jednak koleżanki, które miały dużo rodzeństwa. Sama bardzo pragnęła mieć braciszka, którym mogłaby się opiekować i bawić się z nim. Wciąż pytała swoich rodziców kiedy bocian przyniesie jej brata.
Pewnego razu tatuś i mamusia zawołali Miję do pokoju, gdzie uśmiechnięci od ucha do ucha, mieli jej coś bardzo ważnego do przekazania.
Droga Mijciu – rzekła Maria – mamy dla Ciebie pewną nowinę. Niedługo bocian przyniesie Ci braciszka.
- Juupii – Krzyknęła Mija – Kiedy?? Dzisiaj, jutro?
- Nie kochanie. Bocian ma baaardzo daleką drogę do przebycia. Przyleci tu dopiero za dziewięć miesięcy.
- Dziewięć miesięcy?? Przecież to tak długo! - westchnęła smutno córeczka.
- ]Nie martw się moja droga, czas bardzo szybko zleci.
- Mamciu, ale ja nie chcę tyle czekać – dziewczynka upierała się przy swoim.
- Kochanie, musisz nauczyć się cierpliwości – rzekła ze spokojem mama.
Mijcia jednak była bardzo niecierpliwa. Co dzień wypatrywała z okna swojego pokoiku nadlatującego bociana. Myślała, że może przyleci szybciej niż zapowiadała mama. Ten jednak się nie zjawiał.
Jakiś czas później nadeszły urodziny naszej małej bohaterki. Tatuś i mamusia uroczyście przynieśli tort i zaśpiewali wspólnie „Sto lat” dla swojego kochanego dziecka. Mija dostała bardzo dużo prezentów. Lalki, domek dla nich, pluszowego misia, który mówi „Kocham Cię”, gdy naciśnie się jego brzuszek oraz masę innych drobiazgów. Dziewczynka nadał była jednak smutna. Gdy zatroskani rodzice spytali swoją córkę o przyczynę jej smutnej miny, ta spytała:
- A gdzie braciszek?
- Mijciu, mamusia tłumaczyła Ci już, że musisz trochę poczekać – rzekł tatuś.
- Ale inne dzieci mają swoich braciszków i siostrzyczki, ja też chcę.
- Ależ kochanie, one też musiały poczekać na bociana. Zapewniam Cię, że będziesz miała braciszka, a teraz zdmuchnij świecki i pomyśl życzenie – odrzekł tatuś.
Mija miała tylko jedno życzenie. W myślach powiedziała sobie „niech braciszek zjawi się jak najszybciej” i zdmuchnęła sześć świeczek na swoim urodzinowym torcie.
Następnej nocy stało się coś niespodziewanego. Gdy Mijcia zasypiała już w swoim pokoju, nagle usłyszała pukanie w szybę. Podeszła do okna, otworzyła okiennice, a do pokoju wleciała Magiczna Wróżka. Spojrzała na naszą bohaterkę i rzekła:
- Witaj moja mała przyjaciółko. Jestem magiczną wróżką. Spełniam życzenia małych dziewczynek, takich jak Ty. Gdy zdmuchiwałaś świeczki na swoim urodzinowym torcie pomyślałaś życzenie, pamiętasz jak ono brzmiało?
- Tak Magiczna Wróżko. Życzyłam sobie, żeby mój braciszek zjawił się jak najszybciej.
- Przybyłam, aby spełnić Twe życzenie Mijciu. Sprawię, że niedługo pojawi się Twój braciszek.
- To wspaniale Magiczna Wróżko!!! Czy będę mogła się z nim bawić cały dzień?? - spytała uradowana Mija.
- Nie moja droga. Twój braciszek będzie jeszcze bardzo mały. Możesz się nim opiekować, wozić w wózeczku, ale z tak malutkimi dziećmi nie można jeszcze się bawić. Musisz poczekać troszkę, aż Twój braciszek podrośnie.
- Wróżko, ale ja nie chcę czekać. Czy możesz sprawić, żeby mój braciszek miał od razu tyle lat co ja? Bardzo proszę, proszę, proszę !
Wróżka głęboko zastanowiła się i po chwili odrzekła:
- Myślę, że jest pewien sposób, aby to uczynić – rzekła wróżka i skinęła swoją różdżką. Na podłodze pojawiła się natychmiast złota doniczka z ziemią, a na jej wierzchu małe ziarenko.
- Ta oto doniczka ma magiczną moc – odezwała się do Wróżka do Miji - To małe ziarenko to Twój braciszek. Jeśli będziesz podlewać codziennie swojego brata tą oto zaczarowaną wodą z konewki – Wróżka ponownie skinęła różdżką, a obok doniczki ukazała się konewka z wodą – po miesiącu wyrośnie z niej Twój sześcioletni brat.
- Po miesiącu...- odrzekła smutno Mija.
- Tak Kochanie, musisz być cierpliwa.
- Dobrze Magiczna Wróżko – opowiedziała niepewnie Mijcia.
- Tylko pamiętaj, nie mów o tym nikomu. Będzie to nasza tajemnica – powiedziała Wróżka, po czym wyfrunęła z pokoju dziewczynki, po raz trzeci skinęła różdżką i zniknęła w mroku nocy.
Następnego poranka nasza dzielna bohaterka zabrała donicę do ogrodu i podlała ziarenko magiczną wodą. Gdy tylko krople z konewki spadły na ziarenko, stało się ono odrobinę większe. Kolejnego dnia wykiełkował z niego mały listek, następnego dnia drugi...trzeci. Mija jednak nie mogła doczekać się zabaw z braciszkiem. Wbrew zaleceniom Wróżki postanowiła zdradzić swoją tajemnicę przyjaciółce, aby ta doradziła jej, co zrobić, żeby brat Mijci urósł szybciej.
- Może zacznij podlewać go wodą z pobliskiego jeziora. Zaczarujemy wodę z niego i też będzie magiczna.
Dziewczynki szybko pobiegły nad jeziorko. Wypowiedziały zaklęcia „hokus pokus, czary mary” i nabrały wody do konewki. Zabrały też ze sobą magiczną doniczkę. Mija polała ziarenko wodą z jeziora. To jednak ani trochę nie zmieniło się.
- To nic nie daje – rzekła zrezygnowana Mija.
Przynajmniej spróbowałyśmy – odrzekła przyjaciółka – odstawmy donicę do ogrodu.
Kolejnego dnia bohaterka naszej opowieści jak co dzień z rana wybrała się do przydomowego ogródka. Jak ogromne było jej zdziwienie, gdy spostrzegła, że na jej ukochanej huśtawce buja się jakiś chłopiec. Natychmiast podbiegła do niego i spytała:
- Kim jesteś, co robisz w moim ogrodzie?
- Jestem Twoim braciszkiem Mijciu, podlewałaś mnie wodą więc się pojawiłem.
- Ojej to wspaniale !! Możemy się razem pobawić?
- Naturalnie, pobujać Cię na huśtawce?
- Oczywiście, a później pobawmy się w berka.
Dzieci wspaniale bawiły się przez kilka godzin. Po zabawie w berka poszły na spacer nad jezioro. Jedna rzecz wydawała się jednak być niepokojąca. Otóż brat Miji po tych kilku godzinach był od niej już o głowę niższy !! Mija zaaferowana pojawieniem się chłopca nie zwróciła jednak na to uwagi. Po pewnym czasie, gdy chłopiec sięgał jej już do piersi, dziewczynka zauważyła to niepokojące zjawisko i przerażona zapytała brata co się dzieje.
- Nie mam pojęcia siostro, spróbuj podlać mnie wodą, może wtedy znowu urosnę.
Mijcia pobiegła jak najszybciej z bratem do ogrodu po konewkę. Skropiła go wodą lecz ten nie zrobił się od tego większy. Wciąż malał i malał aż w końcu o północy, kiedy chłopczyk był już wielkości ołowianego żołnierzyka rozległo się głośne „PUF” i braciszek zniknął. Mija była tej nocy bardzo smutna, nie mogła zasnąć i starała się znaleźć przyczynę zniknięcia chłopca. W pewnym momencie z zamyślenia wyrwało ją pukanie w szybę. Dziewczynka podeszła do okna, otworzyła okiennice, a do pokoju wleciała Magiczna Wróżka. Mija natychmiast spytała Wróżkę:
- Kochana Wróżko, co się stało? Mój braciszek pojawił się, a zaraz potem zniknął.
- Moje dziecko, stało się tak dlatego, że nie zrobiłaś tego, o co Cię prosiłam. Zdradziłaś tajemnicę przyjaciółce, chociaż uprzedzałam Cię, abyś nikomu nie mówiła o doniczce, a także podlewałaś ziarenko zwykłą wodą.
- Ależ Kochana Wróżko, chciałam, aby mój braciszek szybciej się pojawił.
- Wiem Moja Droga, ale musisz nauczyć się cierpliwości, gdybyś zrobiła wszystko tak jak Cię prosiłam, trwałoby to dłużej, ale Twój brat by nie zniknął.
- Rozumiem...- rzekła smutno Mija – A czy kiedyś spotkam się ze swoim braciszkiem?
- Naturalnie, spotkacie się, ale jeszcze nie teraz. Za kilka miesięcy przyniesie go bocian, lecz chłopczyk nie będzie liczyć sobie sześciu lat. Jako kochająca siostrzyczka musisz opiekować się swoim malutkim braciszkiem.
Oczy dziewczynki natychmiast się rozpromieniły.
- Dobrze Wróżko, będę czekać.
Wróżka odleciała, a nasza bohaterka z wrażenia nie mogła zmrużyć oczu całą noc.
Gdy tylko pierwsze promienie wschodzącego słońca oświetliły twarz dziewczynki, ta poderwała się z łóżka i wpadła do pokoju rodziców. Obudziła śpiącą jeszcze mamę i zaniepokojonym głosem spytała:
- Mamusiu, Mamusiu, a gdy mojego braciszka przyniesienie bocian, czy zniknie on następnego dnia??
- Zniknie? Ależ skąd, jakim cudem przyszło Ci coś takiego do głowy?
Mija drżącym głosem opowiedziała Mamie o wróżce, doniczce, pojawieniu się i zniknięciu brata.
- Oj, córeczko, córeczko. Masz taką bujną wyobraźnię. To pewnie był tylko sen. Zapewniam Cię, że braciszek nie zniknie.
Mija, uspokojona słowami mamy, zaznaczała w kalendarzu upływające dni. W końcu...pewnego pięknego, letniego popołudnia na niebie pojawił się bocian. Wylądował w ogrodzie, a w dziobie trzymał niewielkie zawiniątko. Tak, dobrze myślicie, był to braciszek Mijci. Mamusia powiedziała podekscytowanej córeczce, że braciszek jest jeszcze za mały, aby się z nim bawić.
- Wiem mamusiu, muszę teraz dbać o niego, opiekować się nim i wozić w wózeczku. Gdy urośnie, wtedy będziemy się bawić.
- Tak Kochanie, skąd o tym wszystkim wiesz?
- Przecież mówiłam, Ci, że powiedziała mi to Magiczna Wróżka.
- Oj, Kochanie...
Mija codziennie woziła brata na spacer, pielęgnowała go i czule do niego przemawiała. Była kochającą, starszą siostrą. Najwspanialszą jaką możecie sobie wyobrazić. Co najważniejsze jednak, Mijcia nauczyła się, że cierpliwość popłaca.

Koniec

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Bajki dla przyjaciółki

Post#2 » 2 sie 2018, o 23:42

Kepka, takie numery to możesz sobie w dupę wsadzić... przepraszam, jestem po olbrzymiej szklanie wermótu z dżinem... szklana wermótu daje tę nieuchwytność bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem... jutro, jak przeczytam, obleję się rumieńcem, może nawet w pierś uderzę, ale dziś zamierzam jechać po bandzie. My, na Artefaktach, szukamy kogoś, z kim można pogadać.

Po prostu pogadać.

Jakbym musiał się szarpać z kolejnym tekstem... Pieprzę głupoty. Jakbym musiał się szarpać z kolejnym tekstem, to rzuciłbym Artefakty w cholerę i zajął się chrzeskrzyboczeniem... ale dobrze mi tu. Ot, niedefiniowalność sztuki.

Tak, czy inaczej namiastkę korekty dołączam. Może coś wniesie, może nie.


żebrać pieniądze
Nigdy nie siedziałem pod kościołem z wycięgniętą ręką... czasami, zwłaszcza kiedy piszę, żałuję, jednak wydaje mi się, że żebranie pieniędzy nie jest właściwym sformułowaniem. Gdybym siedział pod kościołem, to po prostu żebrałbym.


A to właśnie ich postawa jest godna pogardy.
Zbyt mądre. Dziatwa nie załapie. Nawet mój wnuk, superinteligentny facet by nie załapał... ma dopiero sześć miesięcy.
:))


Mija obawiała się jednak, że dziewczęta powrócą,
"jednak" zbędne.


odnalazła na kupie śmieci starą, mocno zniszczoną książkę z wierszami. Wiersze bardzo się jej spodobały
"wierszami" - "Wiersze" - za to powtórzenie co poniektórzy odsądzą Cię od czci i wiary... Szczepanowi się podoba ;))


Wielu chłopców, zachwyconych jej pięknem i dobrocią serca...
No nie, tutaj po prostu pieprzysz! To jest właśnie to miejsce, gdzie artysta daje czadu, pisze akapit cały (albo dwa), który czytelnikom (czytelniczkom zwłaszcza) spać po nocach nie pozwala, a Ty co? Reportaż chciałeś napisać? Przepraszam, że tak ostro, ale Trylogię znam ma pamięć... kiedyś znałem... Mistrz Henryk miałby podobne uwagi :))


Nie potrafię robić tego publicznie
Łojezu! Publiczne to mogą byc domy. W bajkach dla grzecznych dzieci... a może to miała być bajka dla niegrzecznych dzieci? Dla grzecznych, czy dla niegrzecznych, trzeba inaczej


Tam przecież będą wszyscy mieszkańcy miasta. (...)
Gdy nadszedł dzień konkursu Mija chciała zostać w domu i zrezygnować ze swojej szansy
Uwaga jak wyżej. Trzeba rozwinąc temat. To jest opowiadanie, a nie raport na posiedzenie zarządu!


Gościem honorowym balu będzie sam Książę Henryk.
Dobre imię dla księcia. Szczepan ma wielką estymę dla Śląskich Henryków.


...wszyscy kawalerowie zaczęli szeptać coś do siebie i wskazywać ją palcem, co wprowadziło naszą bohaterkę w zakłopotanie.
Książę nic nie odpowiedział, jedynie popatrzył na nie z politowaniem.
Rozwinąć k..wa temat, usiąść na dupie, rozwinąć, a potem wytrzeźwieć i zrobić korektę.


Spojrzała każdej długo prosto w oczy, a te jedynie zgrzytały zębami z zazdrości.
Nieprawda! Mija by tak nie zrobiła.


Po drobnej korekcie, Twoje opko opowiem swojemu wnuczęciu, jak podrośnie. To chyba komplement. Potrafisz pisać bez powtórzeń. To znaczny komplement. Drugi tekst skomentuję jutro rano. Mam nadzieję. Nie można wykluczyc scenariusza, że będzie mnie boleć głowa i nie skomentuję. Tak czy inaczej baw się dobrze i niegrzecznie. Przepraszam za bezceremonialność ale...

Obrazek

turski.kepka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Bajki dla przyjaciółki

Post#3 » 3 sie 2018, o 15:33

Serdeczne dzięki Szczepan za cios w mordę :). Postaram się nanieść poprawki do tekstu i przesłać . Jeśli chcesz ową bajkę opowiedzieć wnuczęciu, to muszę przyznać, że jest to dla mnie ogromny powód do radości. Grono odbiorców mojej twórczości się powiększa, co niezwykle mnie cieszy.

Pozdrawiam

P.S. Mam nadzieję, że poranek nie był bolesny :P

turski.kepka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Bajki dla przyjaciółki

Post#4 » 3 sie 2018, o 15:36

Tak przy okazji, w drugim poście umieściłem tekst po drobnej edycji technicznej. W pierwszym przypadku nie wszędzie były akapity oraz myślniki przy dialogach

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Bajki dla przyjaciółki

Post#5 » 3 sie 2018, o 22:05

Kepka, robisz rzeczy, które na forach rozmownych spotykają się z dezaprobatą, czasem małą, czasem dużą. Najpierw, przed wrzuceniem tekstu, trzeba powiedzieć A'kuku - napisać post powitalny i pogadać trochę. Nie musisz rzecz jasna przejmować się tym, że nie zacząłeś od powitania, jednak jest taki dział poniżej i tam dobrze jest założyć własny wątek, który mialby inny tytuł niż "witam". :))


turski.kepka pisze:Postaram się nanieść poprawki do tekstu i przesłać.
No to masz problem, bo wrzuciłeś dwa teksty i to oba dwukrotnie.


turski.kepka pisze:Mam nadzieję, że poranek nie był bolesny
Niestety był, ale lata praktyki robią swoje. Po południu opusciły mnie nawet myśli o zostaniu abstynentem.


turski.kepka pisze:Tak przy okazji, w drugim poście umieściłem tekst po drobnej edycji technicznej. W pierwszym przypadku nie wszędzie były akapity oraz myślniki przy dialogach
Napisz maila do admina. Najlepiej podzielić to, co napisałeś na dwa wątki, każdy tekst w osobnym wątku i nanosić poprawki drogą edycji tego, co sie wrzuciło. Wrzucanie wersji poprawionej czasami się zdarza, ale korekta to za mało aby umieszczać w nowym wątku.

Przeczytałe drugie opko. Jest słabsze i nie mam pomysłu, co możnaby z tym zrobić. Jak coś wymyślę, dam znać.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1678

Bajki dla przyjaciółki

Post#6 » 4 sie 2018, o 08:05

turski.kepka pisze:Tak przy okazji, w drugim poście umieściłem tekst po drobnej edycji technicznej. W pierwszym przypadku nie wszędzie były akapity oraz myślniki przy dialogach

To zedytuj post w tym temacie, ponieważ takie są u nas zasady. Nie tworzymy kolejnych tematów dla nowych wersji tekstu.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

turski.kepka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Bajki dla przyjaciółki

Post#7 » 4 sie 2018, o 08:35

Ogromne przeprosiny za nietakt. Mój post jest już w dziale powitalnym.

turski.kepka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Bajki dla przyjaciółki

Post#8 » 4 sie 2018, o 13:09

Już naniosłem poprawki do pierwszej bajki. Serdeczne dzięki Szczepan. Dzięki Tobie bajka ma trochę inne zakończenie, wydaje mi się, że ciekawsze.

szczepantrzeszcz
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1792

Bajki dla przyjaciółki

Post#9 » 4 sie 2018, o 13:41

No dobra, otwieramy książkę życzeń i zażaleń. :jablko:

    Wcięcia akapitowe obowiązują przy wszystkich akapitach.
    Wcięcia akapitowe obowiazują również przy zapisie dialogów.
    Dialogi oznaczamy pauzą lub półpauzą (lepiej się czyta, kiedy są pauzy, ale silnik tego Forum i tak zamieni na półpauzy).
    Tytuł będzie lepiej (i nieco poważniej) wyglądał napisany lałerkejsem niż tak, jak to uczyniłeś, aperkejsem... jednak koniecznie pogrubiony.
    Rozmiar tekstu, tylko tego, który stanowi bajkę, najlepiej ustalić na 120
    Wyrzuć tę drugą bajkę i wstaw jako osobny tekst - pisanie komentarzy będzie łatwiejsze.

Ufff, zmęczyłem się... miłej zabawy.

Wróć do „Scholarium prozatorskie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości