"Łzy życia"- Rozdział 10

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Krzytawy
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 36

"Łzy życia"- Rozdział 10

Post#1 » 1 tydzień temu (13 wrz 2018, o 23:12)

Sprawę zamknięto, a jej akta oddano do rąk prokuratora.
Nie było żadnych niejasności.
Elvis Mustafa zabił Beniamina Storcha, ot tak, dla zabawy. Z kapryśnej, bezsensownej zemsty, ponieważ tamten nie okazał lęku na widok nadchodzących agresywnych chuliganów i po prostu patrzył na nich z uśmiechem, a zaatakowany potrafił się obronić.
W aktach znalazły się również zeznania obydwu dziewcząt, które bezpośrednio przed wstrząsającym wydarzeniem zawarły znajomość ze Storchem. Interesująca, a zarazem smutna okazała się konkluzja Tani Fiebich, która stwierdziła, że nieliczni współpasażerowie (pięć albo sześć osób), nie czekając na ewentualną rozróbę w ich wagonie, chyłkiem przeszli tchórzliwie do sąsiedniej części pociągu. Żałosne i niestety typowe dla osób postronnych zachowanie w obliczu publicznej agresji. A przecież ich odważna ingerencja w tej sytuacji mogła zapobiec nieodwracalnej w skutkach tragedii.
Komisarz obawiał się, że członkowie gangu Mustafy będą może próbowali zastraszyć dziewczyny, zanim dojdzie do rozprawy sądowej. Po rozmowach z każdym z osobna doszedł jednak do wniosku, że nic takiego raczej nie nastąpi. Bandę tworzyły same teenagers, proste dzieciaki – żadne perły inteligencji. Dzieci, które nie rozkoszowały się w domu zbytnią miłością rodzicielską. Pod wodzą Mustafy odnalazły swoją rozrywkę – coś, co im się wydało sensowne, gdzie poczuły się ważne i silne, a on okazał im zainteresowanie i akceptację. Słowem – poczuły się potrzebne. Większość z tych wyrostków nie była tak do końca zepsuta ani stracona dla części społeczeństwa, która żyła w zgodzie z prawem. Tylko Karla Schustera zajmujący się sprawą policjanci nie byli pewni. Nie kooperował, kłamał, próbował nieudolnie kryć i usprawiedliwiać Elvisa, którego czyn najwyraźniej podziwiał.
Jako jedyny w gangu!
Pozostali byli przestraszeni, żeby nie powiedzieć przerażeni tym, do czego doszło w pociągu. Bojąc się konsekwencji swojej wielomiesięcznej działalności, mniemając że mord na sportowcu może im dodatkowo zaszkodzić, skwapliwie sypali informacjami, zwalając wszystko – zapomniawszy o wszelkiej solidarności – na Elvisa i Karla. I to właśnie upewniło komisarza ostatecznie co do niepoprawności Schustera. Grał on niewątpliwie pierwsze skrzypce zaraz po Albańczyku.
Ernst zdołał go jednak uziemić.
Pozwolił mianowicie Schusterowi odsłuchać nagrany przebieg przesłuchania jego szefa. Mimo pewnego ograniczenia, Karl po zapoznaniu się z zarejestrowaną indagacją Mustafy oraz nafaszerowany dodatkowymi sugestiami policjanta, musiał pojąć, że jakiekolwiek zastraszanie świadków zabójstwa mija się z celem. Nie dość, że jego szef niczemu nie zaprzeczał, to jeszcze jawnie chełpił się swoim postępkiem. Sam założył sobie powróz na szyję – świadkowie nie mogli mu w tych okolicznościach dodatkowo zaszkodzić.
Tak więc sprawa została zamknięta.
Pozostało już tylko czekać na dalszy ciąg w sali sądowej oraz na zasłużenie dotkliwy wyrok dla Elvisa Mustafy.
Młodzieniec był wprawdzie objęty załagodzeniami związanymi z jego nieletnością w czasie popełniania przestępstwa, jednak – jak uważał komisarz wraz ze współpracownikami – ciężar występku, jego bezsens i okrucieństwo, niefrasobliwość i absolutny brak skruchy u oskarżonego nie rokowały pobłażania Wysokiego Sądu.
W dniu, w którym Peter Ernst zakończył kilkutygodniowe – równoległe do dwóch jeszcze innych – postępowanie wyjaśniające, mógł się wreszcie porządnie wyspać.
Tej nocy, jak już dawno mu się nie przydarzyło, zasnął szybko z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości