Czas wyłonić Drabblemistrza 2018! Głosowanie trwa!

Plebiscyt na najlepszą Poezję i Prozę ostatniego kwartału 2018 w toku!

Mozets na Nowy Rok

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
Mozets
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 177

Mozets na Nowy Rok

Post#1 » 14 sty 2019, o 11:59

Mozets na Nowy Rok.
/humoreska mrożąca krew w żylakach/

Może to zabrzmi jak zgrzyt metalem po szybie. Ale wydaje mi się, że świat (również ten literacki) zmierza ku wielkiemu katharsis. Może to być nowa jatka, jak jakaś riewalucija:
francuska, bolszewicka, kulturalna, unia światowa, worldro czyli waluta światowa wypłacana z chipów wszczepianych w podwzgórze mózgu.
Nowy porządek świata, w którym małżeństwo z kozą będzie trywialne, oklepane i zbyt tradycyjne. A szczytem nowinek ( i seksu) w tej dziedzinie będzie układ partnerski z mutującą bakterią przybyłą z czeluści kosmosu. I gdy to wszystko już się wykotłuje, pożre nawzajem, wyniszczy nieznanymi epidemiami, pozostanie na Ziemi garstka skołowanych istot, odżywiających się jak przed wiekami, leczących się tym co znajdą w trawie (która jest wieczna). I wróci stary, normalny pociąg seksualny do osobnika płci przeciwnej. Pojęcie prawdy, honoru, sprawiedliwości, będzie niezwykle proste i jasne - po raz kolejny. Po tysiącach lat znowu ktoś napisze ponownie "Stawkę większą niż życie", „Czietyriech tankistow i sabaku”, "Przygody psa cywila", „Kapitana MO Żbika – na tropie” i "Siedemnaście mgnień wiosny". I znowu, jak już ludzi będzie trochę więcej pojawi się nowy Tamerlan, Lenin i Stalin, Adolf, Che – Guevara, łagry i Palestyna. Najazd nachodźców. Nowi politycy o mentalności Jaśków z Konkolewa Dolnego. I nowe samoloty, które również zaczną spadać niby bez powodu. Znowu młodzież z braku pomysłów zanurzy się w wyimaginowanym świecie fantasy, pecetów i tabletów - bo rzeczywistość będzie dla nich zbyt okrutna do konsumpcji. Psychika przeciętnego zjadacza chleba niezdolna będzie do normalnej percepcji świata otaczającego. A mówienie zwykłej prawdy będzie herezją i mową nienawiści. Świat ułudy będzie zaś kojącą przystanią.
Znowu Mesjasz, który przyjdzie po raz kolejny - zostanie potraktowany przez wybrany naród jak nawiedzony wieśniak z jakiegoś tam grajdołka. Nie wjedzie nawet do Jerozolimy na osiołku tylko zardzewiałym rowerem znalezionym pod murem koło meczetu Al-Aksa.
W kraju za Karpatami –których wysokość zejdzie do poziomu pagórków litewskich, ten zapomniany już przybysz nazywany będzie moherem i ciemnogrodem – a jego kapłani czarnymi i katabasami.
Nawet nie ukrzyżują go na końcu - bo drewna cisowego już nie będzie na świecie, tylko rozstrzelają kałachem chińskiej produkcji. Po wyschniętym i zamarzniętym dnie Morza Śródziemnego Europejczycy ruszą jako uchodźcy do ciepłych krajów.
Bo Globalne Ocieplenie okaże się wielkim oszustwem i faktycznie - zlodowaceniem.
Świat zatoczy koło i pod tęczową flagą wyciętą z łowickiego fartucha -wszystko ruszy po raz kolejny do obłędnego ( samoregulującego się) tańca śmierci i narodzin.
Fine.
© M.Mozets

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1101

Mozets na Nowy Rok

Post#2 » 14 sty 2019, o 12:32

Dobre i niepokojąco prawdziwe.

szczepantrzeszcz
Księżycowe Ostrze
Księżycowe Ostrze
Posty: 2058

Mozets na Nowy Rok

Post#3 » 14 sty 2019, o 21:27

Tysiąc siedemset lat temu przerabialiśmy zidiocenie uderzająco podobne do współczesnego. Wtedy, na nasze szczęście, posród różnych ludów, które na zidioceniu postanowiły skorzystać, byli Germanie. Teraz takiej siły nie widzę i skóra cierpnie. Ipsa historia repetit bez względu na to, kto przez starą Europę wędruje.

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 542

Mozets na Nowy Rok

Post#4 » 15 sty 2019, o 12:07

Myślę inaczej. Ludzkość jest częścią (choćby jej się to nawet nie podobało) szeroko pojętej przyrody, a przyroda ewoluuje. Giną gatunki, pojawiają się nowe, ale nigdy jednak przyroda nie wraca do tego co już było. Nie wracają dinozaury ani mamuty, zawsze jest postęp, a nie cofanie się.
Dlatego kiedyś zmieni się wszystko. Pewnie i ludzkość (w naszym dzisiejszym pojęciu) zginie, ale powstanie coś nowego. Nie będzie już ani drugiego Klosa, ani Chrystusa, ale coś będzie.
Nie silmy się nawet na prorokowanie co to będzie, bo mamy za małe móżdżki. Przecież już nasi pradziadkowie nie wyobrazałi sobie naszych czasów. Czytałem gdzieś, że w połowie dziewiętnastego wieku jacyś światli ludzie próbowali sobie wyobrazić Warszawę za sto lat. Trafnie ocenili, że będzie miała około miliona ludności, ale największym jej problemem będzie usuwanie odchodów koni dorożkarskich i ciągnacych różne wozy i tramwaje. Nikt z nich nie przewidział samochodów.
Jedno jest pewne: Coś będzie.
I z tym optymistycznym akcentem, pozdrawiam waszystkich w Nowym Roku.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 164

Mozets na Nowy Rok

Post#5 » 15 sty 2019, o 13:09

szczepantrzeszcz pisze:Tysiąc siedemset lat temu przerabialiśmy zidiocenie uderzająco podobne do współczesnego. Wtedy, na nasze szczęście, posród różnych ludów, które na zidioceniu postanowiły skorzystać, byli Germanie. Teraz takiej siły nie widzę i skóra cierpnie.

Już za kilka lat miliony uchodźców z Francji i z Niemiec będą produkować w chińskich megafabrykach pod Poznaniem i Wrocławiem silniki do rakiet, które wystrzelą nas wszystkich w kosmos, i to na dobre. A po za tym nic się nie zmieni, bo i po co?

Mozets
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 177

Mozets na Nowy Rok

Post#6 » 15 sty 2019, o 14:36

Ciekawa dyskusja. I zaczynem do niej stała się zwykła humoreska w stylu Marka Twaina (właśc. Samuel Langhorne Clemens) . Okazuje się, że humor jest często siłą sprawczą bardzo poważnych dociekań, a nawet hipotez niemalże naukowych. Jednemu generałowi w odległych czasach powiedziałem w dyskusji: "że tylko humor może nas uratować". O dziwo, generał zgodził się ze mną, a nawet szczerze się zaśmiał. Nie mówiąc, że towarzyszący mu politrucy w stopniu pułkowników skurczyli się ze strachu słysząc moją nieregulaminową wypowiedź. Zgromili mnie wzrokiem. A ja do dzisiaj się ich nie przestraszyłem, tylko wymyślam czasem takie "pierdułki". Miałem się bać pałkowników - jak generała się nie bałem? Proszę o dalsze rozwinięcia mojego pomysłu. Najdowcipniejsze teksty posłużą do moderacji i przekształcenia tej humoreski w poważną (do rozpuku) pozycję autorstwa zbiorowego. Wszyscy współautorzy zostaną przeze mnie umieszczeni w spisie autorów satyry na XXI wiek. Wyślemy ją do jakiegoś poważnego (sic!) jajcowatego portalu literackiego. Zyskami podzielimy się sprawiedliwie. Pół na pół. (Ja oczywiście 50%) :-D :-D :-D

Marek Mozets - karabela ze starego resora samochodowego.

P.S. W tamtych czasach oficerowie liniowi nazywali pułkowników z Warszawy z Ministerstwa Obrony - "kapralami z MON-u".
Bo często całe ich tabuny w sztabach, służyły tylko do noszenia papierków z biurka jednego generała na biurko innego generała.
Taką pracę mogli wykonywać co bardziej rozgarnięci kaprale służby zasadniczej. Tylko za żołd- czyli prawie za darmo.

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości