Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Event Noc Świętojańska - zachęcamy do czytania prac uczestników!
Odsłona poetycka i prozatorska.

Klub

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
Bayzone
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 6
Zobacz teksty użytkownika:

Klub

Post#1 » 18 lut 2019, o 17:28

Księżyc świecił wysoko na niebie, gdy Alex wychodził z mieszkania zostawiając Nataszy pieczę nad resztą swojego projektu. Następny krok jego planu miał się wydarzyć właśnie dzisiaj, dokładnie za kilka godzin. Musnął palcami dłoni ścianę podczas żwawego schodzenia po starych betonowych stopniach, wzmacnianych już dawno przeżartym przez korozję metalem. Wyszedł na zewnątrz z ulgą oddychając atmosferą miasta. Uwielbiał noc, była dla niego dokładnie jak dżungla dla samotnego drapieżnika, czuł w niej komfort anonimowości i jasność umysłu - zwłaszcza, w takie dni jak te - gdy powietrze było suche, zimne i przejrzyste. Stał tak chwilę przed klatką schodową wpatrzony w znikające w mroku stare wieżowce, przerobione na nowoczesne biurowce, pełne samozwańczych królów biznesu. Wzbudzały one w nim lekkie rozbawienie ale i irytację, bowiem ich wygląd mógł zmylić niejednego niezaznajomionego w architekturze miasta. Stare, przedwojenne blokowiska ociekające socrealistycznym ukazaniem świata jako jedne z nielicznych przetrwały próbę czasu stając się znacznie później podstawą do tworzenia budynków które wymagały znacznej wysokości. Dawało to dziwne poczucie jakoby wielkie statki obcych wylądowały na poturbowanej wojną ludzkości. "W sumie to nawet nasza zmiana myślenia przypomina ingerencje obcych" - Zadrwił w myślach Alex, wzruszył ramionami i w końcu ruszył z miejsca dumania. Przeszedł przez malutki dziedziniec wewnątrz kwadratowego osiedla bloków mieszkalnych i skierował się w stronę jasno oświetlonego wyjścia na chodnik. Prawie wszystkie ściany były obsmarowane przez graffiti, proklamujące przynależność danej dzielnicy przez jakiś klan młodych rabusiów, typowe dla najbiedniejszej części miasta jaką była Favella-06. "Już chyba bardziej obskurniej być nie może" - splunął na samą myśl, wiedział przecież że może. Favellami nazywano obskurne blokowiska zbudowane naprędce z tego co było pod ręką, mieszkali tam Ci, którym nie udało dostać się do centrum Miasta i żyć w dostatku. Jednak to nie one były manifestacją prawdziwej biedy i patologii - to Obrzeżom należał się ten tytuł. Wychodząc na chodnik nie dało się nie zauważyć niewielkiego patrolu mundurowych, uzbrojonych profilaktycznie w paralizatory krótkiego zasięgu i pałki ogłuszające. "Lepiej żeby mnie nie zobaczyli, godzina policyjna zaraz się zacznie, więc mogą zacząć mnie śledzić, tak dla czystej zabawy" - Osuwając się z lekka w mrok, szedł przy ścianie budynku jednocześnie wciąż patrząc na olśniewający widok z chodnika powietrznego Favelli-06 - "Naprawdę nie dziwię się że akurat tutaj postanowiłem założyć centrum wypadowe". Chodnik sunął powoli w górę ukazując coraz większy obszar odległego Centrum. Neony błyszczały z daleka, szperacze oświadczały nowe premiery i aktorów na deskach teatrów i kin, wszystko to niczym gwoździe przybijały biurowce i apartamentowce w przedwojennym stylu. Rodziło to złudne przeświadczenie, że gdzieś tam istnieje zabawa do której można w każdej chwili dołączyć i odetchnąć od biedy, zimna i głodu. Jednak była to ułuda, która kuła ludzi tu mieszkających każdego dnia, dlatego stworzyli oni alternatywę w swoim, skromnym, stylu. Alex stanął przed lekkim zejście ze świecącymi schodkami prowadzącymi do otwartych drzwi z których wydobywał się gęsty, czerwony dym. "Królowa Północy" - Głosił napis tuż nad wejściem - "To chyba jeden z najgorszych klubów nocnych jakich ten koleś mógł sobie wybrać" - wciąż narzekał mężczyzna, krztusząc się gęstymi oparami fajek wodnych. Głośno dudniące basy było słychać już w ulicy więc wchodząc do środka trzeba było już podnosić głos, by wzajemnie siebie rozumieć. Mały pokoik był zaledwie przedpokojem całej zabawy, jednak i tutaj ludzie postanowili sobie trochę popalić i popić - jakaś para mężczyzn, prawdopodobnie ochroniarze, których bardziej można było nazwać górą mięcha niż ludźmi, paliła fajką wodną, dzieląc się jedną rurką i wspólnie pijąc z jednej wódki niczym bracia. Całe przedstawienie oświetlała mała czerwona lampka, która nadawała kolor dymowi. Jednak to nie dla siedzenia na starych tapczanach przy wódce i dywanach na ścianie, stała długa kolejka młodych ludzi czekających na wejście do "Królowej Północy". Alex po prostu wyminął ich wszystkich wpychając się na sam przód, tuż pod oczy napakowanego bramkarza, co spotkało się z niemałym oburzeniem jednak krótkie, groźne spojrzenie załatwiło sprawę. - A ktoś Ty taki że postanawiasz wpychać się przed nich wszystkich, co? - Zapytała tępym głosem łysa góra mięsa w czarnym kombinezonie. - Twój szefunio powiedział żebym dziś wpadł z pewną... propozycją handlową - Odpowiedział enigmatycznie młodzieniec - Moje nazwisko to Zimmer, ufam, że jestem na liście?
- Właź, tylko żadnych jaj, rozumiemy się, chuchro? - rzucił pogardliwie strażnik i odsłonił wejście co spotkało się z falą oburzenia ze strony motłochu stojącego niecierpliwie już od jakiegoś czasu. - E! Cicho być! Bo zara nikt nie wejdzie! - Zdenerwował się. Za przejściem znajdowała się mała komora, wykrywająca wszelakie przedmioty metalowe, było to małe pomieszczenie - szerokie i długie na trzy metry - po którym nieustannie wodziła w górę i w dół cienka wiązka zielonego światła. Alex odczekał minutę aż wiązka przeszła od głowy do stóp wykazując pozytywny wynik zakończonego testu - Droga to "raju" stała otworem. Zasuwy drzwi rozsunęły się po ścianach a same drzwi wchłonęła podłoga odsłaniając biblijną Sodomę i Gomorę czasów najnowszych. Spocone ciała ocierające się w ścisku pod szybko migoczące światła, pokazywały groteskowe figury pasujące idealnie pod kolorystykę i całą scenografię tego klubu nocnego. Wielkie filary, zbudowane jak plastikowe stalagmity, oświetlane różnymi kolorami od dołu dawały poczucie syntetycznej magii w przestronnej biało-czarnej krypcie szaleństw, zabaw i innego ćpania. Największą atrakcją, oprócz tańczenia na ogromnej szachownicy, były oczywiście różnego rodzaju transakcje pomiędzy gangami, hazardzistami, narkomanami i innymi ludźmi którzy nie mogli w spokoju prowadzić swych interesów na porządku dziennym - wynikały z tego najróżniejszy bójki, walki, czasem z ofiarami - nikogo to nie dziwiło, ludzie przyszli tutaj wyżyć cały koszmar dnia codziennego. Alex postanowił oprzeć się o jedną z sztucznych kolumn, czekając aż dryblasy Jerycha sami go znajdą. W międzyczasie postanowił ocenić czy warto by wrócić z jakąś zdobyczą do domu - jednak podobały mu się tylko skąpo ubrane kelnerki, tęczowowłose zbuntowane nastolatki raczej nie przypadały mu do gustu, a tych tu nie mało. Jedna z nich podeszła do niego, porządnie kopnięta przez alkohol, próbując pokazać się od jak najbardziej kobiecej i atrakcyjnej strony. - Zainteresowany? - uśmiechnęła się, obrzydliwie odsłaniając swoją żółtą połowę zębów, tak, jak on tego nienawidził. - Może, a dostałaś już pierwszą miesiączkę? - Zakpił sobie Zimmer - Bo póki co, nawet szczoteczki do zębów nie widziałaś nie mówiąc o podpasce. - Przesadził, dostał w twarz, ale dziewczynka, speszona i wyśmiana, może już drugi raz tak szybko to starszego nie podskoczy. Alex poczuł ciężką dłoń na ramieniu, oto i oni, znaleźli go.
- Zimmer? Jerycho zaprasza. - Jeden z dwóch obskurnych przybocznych samego szefa, zamachnął nonszalancko ręką i skierował ją to stronę balkonu, skąd patrzył już na niego sam Wielki Szef. Przeszli bez bar, wchodząc do ciasnego i brudnego składziku wykafelkowanego od podłogi po sufit, stamtąd prowadziły na górę proste betonowe schody. Zgromadzili się w obitym starą tapetą pokoju, gdzie stały dwie kanapy ustawione równolegle to małego szklanego stoliczka, z naprzeciwko otworzyły się drzwi z której wyszedł z rozwartymi ramionami wysoki i chudy człowiek w purpurowym dresie. Jego długa twarz była zniszczona od wieloletniego ćpania najtańszych specyfików jednak z daleko ukrywały to nieudolnie pofarbowane na blond, tłuste włosy sięgające do szczęki. - Alex! - Krzyknął uradowany, jednak jego oczy pozostawały bez żadnego wyrazu.
- Miło Cię widzieć, Jerycho. - Burknął zdegustowany, znów musiał udawać że interesuje go ten imbecyl. - To jak? Interesik? - Odsłonił szereg złotych zębów.
- Interesik - Odpowiedział.
- Więc co tam dla mnie masz? - Zainteresował się, jego oczy przybrały lubieżny wyraz.
- Na tym dysku są wszystkie kody bezpieczeństwa sieci mundurowych - Stuknął palcem w wyjętą z bocznej kieszeni płaszcza małą czarną płytkę.
- Skąd to masz...? - Oczy Jerycho zalśniły, łyknął haczyk. Alex postanowił się odsunąć, gdyż wiedział że Szef bywa nieobliczalny. - Nie twój interes mój drogi - zmrużył oczy. - dwieście tysięcy, to moja oferta, nie targuję się.
- Ależ oczywiście, oczywiście - szybko przytaknął - Vlad kochanie, poszukaj w biurku ten mój czek na wasze wypłaty! - Szefie? - Vladimir nie mógł uwierzyć w to co właśnie usłyszał - Ale co z nami?
- Zamknij mordę robaku i rób co mówię! - Twarz Jerycho wykrzywiła się złości, jednak oczy pozostały te same. - Chyba że chcesz dostać wypłatę między oczy?! - Jerycho zaczął się śmiać i bić ręką o blat gdy tylko Vlad pośpiesznie wyszedł szukając czeku. - CHA! Widziałeś jak srał pod siebie? Nie mają jaj za grosz! - Odczekali piętnaście minut w ciszy, słysząc jak z sąsiedniego pokoju Vlad drze się na innych i do siebie szukając w stosach papierów tego jedynego nieszczęśliwego czeku. W końcu Jerycho dostał go w swoje ręce, podpisał i już miał wręczyć Zimmerowi gdy wbiegł jeden z pracowników klubu i krzyknął -Mundurowi! - W tym momencie wszyscy zebrani w pokoju mieli wycelowane pistolety prosto w głowę Alexa.
- A więc to tak, he? Sprowadzasz gliny do mojego małego raju, bo chcesz dorwać mnie i mój mały biznesik? - Wycedził przez zęby Wielki Szef - Zanim skończysz w zsypie na śmieci możesz mi łaskawie powiedzieć czy dla kogoś pracowałeś, to może zastrzelę Cię od razu. - Ależ Jerycho, skąd ten pomysł że mógłbym wrobić swojego zaufanego kupca? - Próbował się wytłumaczyć, ostrożnie podnosząc ręce do góry - Dla kogo niby miałbym robić?
- Zwiąż go Vlad! I schowaj! Pogadamy jak gliny sobie już łaskawie pójdą. - Jednak gdy Vlad miał go już skuć, Zimmer walnął go łokciem w brzuch i zrobił obrót chwytając go jedną ręką za gardło a drugą wyciągając pistolet z jego dłoni. Następnie przytulił się do Vlada od tyłu i wycelował w Jerycho.
- Ani mi się... - Strzał, potem drugi i trzeci a za nimi maniakalny śmiech Wielkiego Szefa.
- Naprawdę sądzisz szczylu, że uda Ci się mnie kropnąć? - Popatrzył na niego pobłażliwie. - Vlad już przynajmniej nie będzie podkradał mi alkoholu ze składziku. Wszystko idzie nie tak, jak to sobie Alex wyobrażał, czas na improwizację.
- Dobra, czemu nie. - Rzucił zwłoki Vlada w kierunki jednego z trzech przeciwników, wystrzelił cały magazynek w kierunku Jerycha i drugiego mięśniaka. Trafił. Jego też trafili.
- Niech... Cię... szlag... - Jerycho nie wierzył w to co widzi, na dłoni przyłożonej do serca. - Dla.. dlaczego ja? - Krztusił się własną krwią.
- Powiedzmy, że jesteś małą częścią większego planu - Zimmer trafiony w udo, utykając podszedł to leżącego ochroniarza pod Vladem
- Planu dzięki któremu tacy jak Ty, nie będą już potrzebni. - Strzelił. - I ludzie, zniewoleni, przez wszystkie wasze brudne gry i nałogi - Podszedł do wykrwawiającego się narkomana. Mundurowi już byli na schodach i wyważali stalowe drzwi. Słychać było ich przekleństwa, pośpieszanie oficerów i hałas sprzętu. - Będą mogli w końcu, po ponad 100 latach manipulacji odetchnąć z ulgą. - Wycelował prosto w czoło umierającego Jerycha - I zbudować nowy porządek na świecie. - Po tych słowach, Jerycho zobaczył bezdenną pustkę śmierci.

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1202
Zobacz teksty użytkownika:

Klub

Post#2 » 19 lut 2019, o 08:38

Na początek proponuję się przywitać:
viewforum.php?f=81

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość