Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Event Noc Świętojańska - zachęcamy do czytania prac uczestników!
Odsłona poetycka i prozatorska.

Samopublikowanie (się)

Wszelkie utwory literackie niepasujące do powyższych działów.
kresowa pani
Wydany pisarz
Posty: 352
Zobacz teksty użytkownika:

Samopublikowanie (się)

Post#1 » 16 maja 2019, o 01:16

Niedawno dotarło do mnie, że ktoś z Artefaktowiczów martwi się bardzo o moją wiarygodność „wydanego pisarza”.
Wyjaśniłam (półprywatnie) co trzeba oraz komu trzeba. Odpowiedź zaakceptowano, wszak pozostało pewne „ale”.
Moje poetyckie tomiki zostały bowiem wydrukowane własnym sumptem, niemniej w drodze czegoś tam, dorobek ów w postaci trzynastu zbiorów poetyckich zostanie jednak uwzględniony.

Mogłabym coś odpowiedzieć po swojemu, ale przypomniałam sobie kilka znaczących faktów z własnej pracy naukowej na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie do końca mojego zatrudnienia tamże [2009] obligowano wręcz uczelnianych pracowników do prywatnego inwestowania w rozwój naukowy [habilitacje, uczestnictwo w konferencjach, druk referatów w tychże materiałach pokonferencyjnych, etc.].

Wszak niniejszy Portal, który domaga się od swych „wydanych” Użytkowników zaprezentowania druków zwartych [znaczy książek] z zakresu liryki oraz epiki [tu będę nieco złośliwa i zapytam, czy dramaturg – oczywiście opublikowany, np. w „Dialogu” już takich szans na bycie tym „wydanym” nie ma?] - z tego, co zrozumiałam – wolałby bardziej, aby ciż „wydani” Autorzy wydani zostali przez określone, najlepiej renomowane – oficyny literackie.

Aż mnie ukłuło, bo przecież taki Juliusz Słowacki bądź Zygmunt Krasiński z żebraczą ręką po Wydawcach nie tuptali, ale żeby wreszcie i ostatecznie doprecyzować owo zjawisko samopublikacji, to sobie zajrzałam do odpowiednich internetowych informatorów pod hasłem:

Samopublikowanie nie jest zjawiskiem nowym. W XIX wieku popularną metodą pozyskiwania środków na sfinansowanie wydania było zbieranie przez pisarzy datków. Do najbardziej znanych dzieł światowej literatury wydanych własnym sumptem należą: "Tristram Shandy" Laurence'a Sterne'a, "A Lume Spento" Ezry Pounda, "Między aktami" Virginii Woolf. Z tej metody rozpowszechniania dzieł korzystali niektórzy klasycy literatury światowej, m.in. Jane Austen, Emily Dickinson, Mark Twain, James Matthew Barrie, Beatrix Potter, Nathaniel Hawthorne, George Bernard Shaw, Marcel Proust, Edgar Allan Poe, Rudyard Kipling, Derek Walcott czy Walt Whitman. Przeważającą część swych dzieł własnym sumptem publikował Jakub Deml. Wszystkie swoje dzieła własnym sumptem wydawał Juliusz Słowacki. Również Adam Mickiewicz finansował druk niektórych swoich utworów, Aleksander Fredro, Lucyna Ćwierczakiewiczowa czy Witold Gombrowicz. Wraz z rozwojem technologii ułatwiającej publikowanie bez udziału wydawnictw, coraz liczniejsi autorzy publikują tą drogą. Najbardziej znanym w historii przykładem sukcesu tytułu wydanego bez udziału wydawnictwa jest książka kucharska pt. Joy of Cooking. […] w nakładzie 3000 egzemplarzy, po raz pierwszy w 1931 przez gospodynię domową Irmę S. Rombauer. Jej nakład przekroczył 18 milionów egzemplarzy.
Wiele współczesnych bestsellerowych utworów literackich, głównie na rynku amerykańskim, pojawiło się w obiegu wydawniczym właśnie tą drogą. Obserwuje się również zjawisko odwrotne do debiutu drogą samopublikowania. Autorka bestsellerowych powieści erotycznych E.L. James początkowo publikowała swoją twórczość w internecie, by po pierwszych sukcesach przejść na self-publishing.”

„Szlachectwo zobowiązuje”, a ja całe życie głowę noszę wysoko. Nie mam się zatem czego wstydzić :) A tym bardziej siebie :))
Sobą jestem :-D

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5343
Zobacz teksty użytkownika:

Samopublikowanie (się)

Post#2 » 16 maja 2019, o 08:52

Lubię, gdy na forum pojawiają się artykuły/felietony etc. wiązane z wydawaniem, rynkiem wydawniczym etc., bo pewnie nie ma bardziej adekwatnego tematu dla forum literackiego, i lubię wtrącić swoje trzy grosze.

Nie do końca zgadzam się z argumentacją:

Mogłabym coś odpowiedzieć po swojemu, ale przypomniałam sobie kilka znaczących faktów z własnej pracy naukowej na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie do końca mojego zatrudnienia tamże [2009] obligowano wręcz uczelnianych pracowników do prywatnego inwestowania w rozwój naukowy [habilitacje, uczestnictwo w konferencjach, druk referatów w tychże materiałach pokonferencyjnych, etc.].

Mowa o publikacjach naukowych, więc trudno porównywać to do literatury pięknej, ale w sumie ciekawie, że wygląda to tak inaczej, bo ktoś, kto nie ma związku z pracą naukową, może o tym nie wiedzieć.

Aż mnie ukłuło, bo przecież taki Juliusz Słowacki bądź Zygmunt Krasiński z żebraczą ręką po Wydawcach nie tuptali, ale żeby wreszcie i ostatecznie doprecyzować owo zjawisko samopublikacji, to sobie zajrzałam do odpowiednich internetowych informatorów pod hasłem:
(...)
Do najbardziej znanych dzieł światowej literatury wydanych własnym sumptem należą: "Tristram Shandy" Laurence'a Sterne'a, "A Lume Spento" Ezry Pounda, "Między aktami" Virginii Woolf. Z tej metody rozpowszechniania dzieł korzystali niektórzy klasycy literatury światowej, m.in. Jane Austen, Emily Dickinson, Mark Twain, James Matthew Barrie, Beatrix Potter, Nathaniel Hawthorne, George Bernard Shaw, Marcel Proust, Edgar Allan Poe, Rudyard Kipling, Derek Walcott czy Walt Whitman.
Wiele współczesnych bestsellerowych utworów literackich, głównie na rynku amerykańskim, pojawiło się w obiegu wydawniczym właśnie tą drogą. Obserwuje się również zjawisko odwrotne do debiutu drogą samopublikowania. Autorka bestsellerowych powieści erotycznych E.L. James początkowo publikowała swoją twórczość w internecie, by po pierwszych sukcesach przejść na self-publishing.”

Od czasów publikacji Słowackiego, Woolf, Poego czy Krasińskiego minęło już ponad sto lat, od innych autorów z listy np. pięćdziesiąt. Świeżym przykładem jest E.L. James, ale wszyscy znamy opinie o jej twórczości, a właściwie ogrom krytyki, jaki spadł na nią i ze strony krytyków literackich, i dużej części czytelników. Mało oczytanych osób traktuje ją poważnie.
Generalnie mamy 2019. Świat się zmienił, rynek wydawniczy również, udawanie, że jest inaczej, właściwie jest formą oszukiwania się. To, że obecnie selfpublishing cieszy się gorszą opinią, nie rozciąga się też od razu na opinię o publikacjach Słowackiego.

Ale generalnie prawda - wydawanie własnym sumptem nie oznacza od razu wstydu i jak najbardziej rozumiem, że można czuć się pokrzywdzonym w takiej sytuacji. Ale czasem trzeba spojrzeć na szerszy obraz, by zrozumieć, z czego to wynika. A wynika z tego, jak obecnie wygląda rynek wydawniczy i jak masowym zjawiskiem okazało się drukowanie powieści bardzo kiepskiej jakości przez wydawnictwa vanitowe i własnym sumptem przez niedoświadczonych autorów (którzy robili to, nie mając doświadczenia i wiedzy w łamaniu druku, redakcji, korekcie etc., np. słynna "Dziewczyna wilkołaka"). Publikacje vanitowe i selfsubowe są obecnie traktowane z dużą ostrożnością i nie są traktowane tak samo, jak teksty wydawane w trybie tradycyjnym. Ale czy można się dziwić? Ja się nie dziwię i też podchodzę do tego z ostrożnością. Zawsze jest tak, że te najsłabsze ogniwa najbardziej rzutują na ogół opinii o danym zjawisku. Będzie to krzywdzące dla tych lepszych i z tym się zgadzam, ale w takiej sytuacji zawsze będzie pokrzywdzony.
Bardziej niesprawiedliwe moim zdaniem jest to, gdy ludzie mylą nazwy i ich opinia o vanity press rozciąga się na selfpublishing.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Wróć do „Inne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość