Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Krowa kontra Marysia

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#1 » 3 lut 2020, o 11:31

Dawno, dawno temu, gdy przed zakusami zachodnich imperialistów chroniła nas niezwyciężona Armia Radziecka, moi rodzice posiadali gospodarstwo rolne. Mieli też spore stadko krów. Pastuchów elektrycznych jeszcze wtedy nie znano, więc bydło musiało być pasione przez ludzi. To zajęcie przypadało przeważnie mojej babci i mnie. Ja zajmowałem się tym dorywczo, bo przede wszystkim miałem szkolne obowiązki. Główną pasterką i moją instruktorką w tym fachu była więc babcia. Chuda, w sukience do połowy łydek chodziła za krowami, nosząc coś w rodzaju taboretu o dwóch nogach. Przysiadała na nim często i wyglądała wtedy, jakby przysypiała, ale to było złudne wrażenie. Gdy tylko któraś krowa próbowała wleźć w szkodę, babcia startowała z taboretu jak odrzutowiec i bydlę zaraz dostawało kijem po grzbiecie. Próbowałem i ja siadać na tym taborecie, ale był za wysoki. Ledwie sięgałem nogami do ziemi i przeważnie przewracałem się do tyłu. Po cichu liczyłem, że babcia też kiedyś fiknie kozła i będę miał uciechę. Nie doczekałem się.  

Babcia lubiła i umiała smacznie opowiadać o różnych zdarzeniach z jej długiego życia. Dla mnie były to wspaniałe opowieści historyczne, bo urodziła się jeszcze w dziewiętnastym wieku i przeżyła cztery wojny, w tym dwie światowe.  

– Pamiętam, jak za japońskiej wojny .... – zaczynała opowieść o swoim kuzynie, który walczył gdzieś w mandżurskiej tajdze. Innym razem opowiadała o wydarzeniach z czasów „jak przyszły Niemce”, lub jak się żyło „za polskich czasów”.  

– A teraz są jakie czasy? – pytałem wtedy. – Nie polskie? 

– Sowieckie wnusiu, sowieckie – odpowiadała. 

Nie zgadzało się to z naukami pobieranymi przeze mnie w szkole, bo tam mówiono, że żyjemy w wolnej, socjalistycznej Polsce. Babcia jednak wiedziała swoje i mówiła, co myślała. Dzięki jej opowieściom nigdy nie nudziło mnie pasienie krów.  

Nie nudziło mnie ono też, gdy pasłem je sam, bo wtedy zachowywałem się jak pastuszek opisywany w pozytywistycznej literaturze. Robiłem gwizdki z wiklinowych gałązek, wycinałem – zupełnie nie wiem po co – nożem na korze drzew serca przebite strzałą, paliłem ogniska, a nawet po cichu popalałem skradzione ojcu papierosy. A gdy już nic ciekawszego nie miałem do roboty – obserwowałem krowy. Patrzałem, jak grubymi językami zamiatały do pysków tylko to, co jadalne i nigdy nie ugryzły ostu, pokrzywy czy ostrej trawy. Zastanawiałem się, jak one rozpoznawały odpowiednie rośliny, bo przecież, mając oczy po bokach łba, nie mogły ich widzieć. Z babcią, czy bez niej, pasanie krów mnie nie nudziło i nawet je lubiłem.  

Zmieniło się to radykalnie, gdy ukończyłem podstawówkę. Wtedy rodzice sprzedali gospodarstwo i zamieszkaliśmy na skraju niewielkiego miasta. Nie całkiem jednak rozstaliśmy się z rolnictwem, bo nadal mieliśmy kilka kur i krowę. Była to krowa w wersji łańcuchowej. Składała się ona z palika mocującego, łańcucha łączącego i krowy właściwej. Cały ten zestaw musiał być wyprowadzany na łąkę naprzeciw domu i co jakiś czas przestawiany w inne miejsce. Zadanie to często spadało na mnie. Wykonywałem je niechętnie, bo nie chciałem, żeby ludzie przechodzący ulicą widzieli mnie z krową. Czułem się strasznie dorosłym licealistą i wyprowadzanie jakiegoś bydlęcia uważałem za coś nielicującego z moim statusem. 

Z trudem, ale jeszcze jakoś znosiłem spotkania z dorosłymi przechodniami, lecz jak ognia unikałem Marysi, córki sąsiadów. Jej droga do szkoły prowadziła przed naszym domem i prawie codziennie natykaliśmy się na siebie. Była chyba ze trzy lata ode mnie młodsza, czyli – na mój ówczesny gust – smarkulą niewartą uwagi. Do tego była chudą blondynką, a mnie wtedy rajcowały pulchne brunetki o ciemnych oczach. Nie wiedziałem nawet, do której szkoły chodziła i w ogóle mnie nie interesowała. Mimo to nie chciałem, żeby widziała mnie z krową. Unikałem więc tych spotkań, ale nie zawsze mi się to udawało. Gdy szła w stronę miasta, wtedy widziałem ją z daleka i mogłem przeczekać, aż przejdzie. Natomiast wracając, pojawiała się nagle zza rogu i nic już nie mogłem zrobić. Wtedy mruczałem do niej tylko: „Cześć” i, wymuszając pierwszeństwo przejścia, umykałem czym prędzej z krową na łąkę. Najgorzej było, gdy nasze niewychowane bydlę przechodząc przed Marysią, waliło na ziemię swoje zielone placki. Mój wstyd był wtedy tak wielki, że nawet powitanie nie przechodziło mi przez gardło. Spotkania z Marysią bez obecności krowy też nie wyglądały dobrze. Mamrotałem tylko owo sakramentalne: „Cześć”, ona odpowiadała tak samo i to było tyle.  

Po zdaniu matury na zawsze opuściłem dom rodziców. Odwiedzałem ich co kilka miesięcy, ale Marysi nigdy już nie spotkałem.  

Po wielu latach, podczas kolejnej wizyty u rodziców, zaczepiła mnie na ulicy jakaś ładna pani koło czterdziestki. 

– Cześć! Nie poznajesz mnie? Jestem Marysia. Mieszkałam za waszym domem. 

Obciąłem ją po męsku od stóp do głów. Nie było wątpliwości, stała przede mną starsza, ale bardzo fajna wersja owej Marysi sprzed lat. Wyraźnie należała do tych kobiet, które z wiekiem ładnieją i stają się coraz bardziej smakowite.  

– Marysia! Witaj! – ucieszyłem się. – Pięknie wyglądasz – dodałem szczerze. 

– Ale i dzisiaj nie zwróciłbyś na mnie uwagi, gdybym cię nie zaczepiła. Zupełnie jak wtedy, gdy wyprowadzałeś krowę. Byłeś taki ważny, burczałeś tylko: „Cześć” i ciągnąłeś krowę na łąkę. Na mnie ledwie co spojrzałeś, bo byłam smarkulą. Prawda? Krowie by się nic nie stało, gdybyś się zatrzymał i zamienił ze mną choć dwa słowa.  

– Ależ Marysiu, to nie było tak. Ja byłem bardzo nieśmiały i nie umiałem rozmawiać z dziewczynami – skłamałem.  

– Nieśmiały? A z Irką z ulicy Dworcowej to umiałeś gadać – zaśmiała mi się w oczy. – Tylko ze mną nie chciałeś rozmawiać, bo byłam smarkata. Kawaler wielki. A tak mi się podobałeś – dodała łagodnie. 

Dalsza rozmowa jakoś się nie kleiła. Pożegnaliśmy się i nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zapytać Marysię o adres czy numer telefonu. Okazało się, że nawet po latach tamta cholerna krowa znowu stanęła między nami.


Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1449
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#2 » 3 lut 2020, o 12:17

Obrazek 

Nie zgadzało się to z naukami pobieranymi przeze mnie w szkole, bo tam mówiono, że żyjemy w wolnej, socjalistycznej Polsce.
 

A teraz mówią, że żyjemy w wolnej, demokratycznej Polsce. Obrazek


Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#3 » 3 lut 2020, o 17:37

Gorgiasz pisze:Obrazek 

Nie zgadzało się to z naukami pobieranymi przeze mnie w szkole, bo tam mówiono, że żyjemy w wolnej, socjalistycznej Polsce.
 

A teraz mówią, że żyjemy w wolnej, demokratycznej Polsce. Obrazek

 

 

Jedni mówią to, inni tamto, a my i tak żyjemy. 

Pozdrawiam.


Melibea
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#4 » 3 lut 2020, o 18:14

Bardzo ładna, klimatyczna historia z lat "sielskich, anielskich", czy raczej "górnych i durnych"... Aż zatęskniło się za wakacjami... 

 

Marian pisze:Okazało się, że nawet po latach tamta cholerna krowa znowu stanęła między nami.
 

Bardzo często tak właśnie jest, że dwojgu ludziom coś ewidentnie stoi na wspólnej drodze, choćby "cholerna krowa" :-) Ale może nie ma tego złego? Ciepłe wspomnienia wspaniale potrafią rozgrzać zimną prozę życia.

Melibea

Irys
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 421
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#5 » 3 lut 2020, o 19:03

Podobało się, tak to czasem bywa, ale w życiu, czasem może lepsze jest takie miłe niedopowiedzenie niż przykre rozczarowanie. A co do naszego kraju, to zdecydowanie mi się lepiej żyje teraz niż za komuny, ale jeszcze trochę i sytuacja może ulec zmianie, a historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#6 » 3 lut 2020, o 20:12

Melibea pisze:Bardzo ładna, klimatyczna historia z lat "sielskich, anielskich", czy raczej "górnych i durnych"... Aż zatęskniło się za wakacjami... 

 

Marian pisze:Okazało się, że nawet po latach tamta cholerna krowa znowu stanęła między nami.
 

Bardzo często tak właśnie jest, że dwojgu ludziom coś ewidentnie stoi na wspólnej drodze, choćby "cholerna krowa" :-) Ale może nie ma tego złego? Ciepłe wspomnienia wspaniale potrafią rozgrzać zimną prozę życia.

 

 

Dziękuję Ci za wizytę. 

Zapewne niejedna "cholerna krowa" niejednym coś popsuła, ale to już chyba musi tak być. 

 

Dodano po 1 minucie 22 sekundach: 

Irys pisze:Podobało się, tak to czasem bywa, ale w życiu, czasem może lepsze jest takie miłe niedopowiedzenie niż przykre rozczarowanie. A co do naszego kraju, to zdecydowanie mi się lepiej żyje teraz niż za komuny, ale jeszcze trochę i sytuacja może ulec zmianie, a historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać.
 

 

Dziękuję za wizytę i komentarz.  

Mnie też teraz jest lepiej i dlatego bardzo się boję, żeby dawne nie wróciło.


Stalkerka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 24
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#7 » 11 lut 2020, o 18:48

Nie jestem wybitnym krytykiem, ale bardzo podoba mi się fragment o babci. Ciepły, bez zbędnego patosu.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#8 » 12 lut 2020, o 09:19

Stalkerka pisze:Nie jestem wybitnym krytykiem, ale bardzo podoba mi się fragment o babci. Ciepły, bez zbędnego patosu.
 

 

Nie musisz być krytykiem. Ważne są Twoje udczucia. 

Dzięki za odwiedziny i miły komentarz.


Awatar użytkownika
Zdzisław
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 319
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#9 » 12 lut 2020, o 21:25

Bardzo mi się spodobało opowiadanie. Może dlatego, ze lubię wspomnienia, bez zbędnych wodotrysków. Ot, tak, jak bywało i bywa w życiu. 

Nie zauważyłem też miejsc do poprawy. Jedynie zatrzymałem się przy "patrzałem". Sprawdziłem - jest poprawne, chociaż obecnie dość archaiczne. Częściej używa się "patrzyłem". 

Pzdr.


Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#10 » 13 lut 2020, o 09:11

Zdzisław pisze:Bardzo mi się spodobało opowiadanie. Może dlatego, ze lubię wspomnienia, bez zbędnych wodotrysków. Ot, tak, jak bywało i bywa w życiu. 

Nie zauważyłem też miejsc do poprawy. Jedynie zatrzymałem się przy "patrzałem". Sprawdziłem - jest poprawne, chociaż obecnie dość archaiczne. Częściej używa się "patrzyłem". 

Pzdr.

 

 

Dzięki za wizytę i komentarz. 

Nie zastanawiałem się na "patrzałem/patrzyłem". Tak mi się jakoś napisało. Może to wpływ Pawlakowego: "Patrzaj, jaki mądry!" 

Pozdrawiam.


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#11 » 15 lut 2020, o 12:07

Marianie, dawno nie czytałem Twoich tekstów (mea culpa), a tak je uwielbiam. Krótkie, treściwe i z zabawną puentą, nie ma się do czego przyczepić.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Ui
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 251
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#12 » 15 lut 2020, o 14:06

Z przyjemnością przeczytałem i przypomniałem sobie... bo pewnie wszyscy mamy takie niezręczne wspomnienia. Dziękuję i pozdrawiam.
Gdzie mądrość nie musi, tam złe jakieś mnie czasami posyła. Ech, życie przewrotne...

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 685
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#13 » 16 lut 2020, o 08:31

DuralT pisze:Marianie, dawno nie czytałem Twoich tekstów (mea culpa), a tak je uwielbiam. Krótkie, treściwe i z zabawną puentą, nie ma się do czego przyczepić.
 

 

A gdzieżeś Ty bywał tyle czasu? 

Dzięki za wizytę. 

 

Dodano po 35 sekundach: 

Ui pisze:Z przyjemnością przeczytałem i przypomniałem sobie... bo pewnie wszyscy mamy takie niezręczne wspomnienia. Dziękuję i pozdrawiam.
 

 

Dzięki za wizytę i miły komentarz.


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

Krowa kontra Marysia

Post#14 » 16 lut 2020, o 12:06

Pochłonęły mnie studia, praca, nie miałem czasu wchodzić na forum. Nic niezwykłego, dalej robię to co wcześniej, tylko z większą nawałą obowiązków.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości