Historia upadku Specyficznie Uzdolnionego Krzysztofa

Wszelkie niedługie formy prozatorskie. Drabble, miniatury literackie i szorty ze wszystkich możliwych gatunków, również proza poetycka. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów, zgodnie z jego gatunkiem i formą.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania. 

 

Przydatne definicje 

drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".  

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.

Awatar użytkownika
Mszczuj
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 305
Zobacz teksty użytkownika:

Historia upadku Specyficznie Uzdolnionego Krzysztofa

Post#1 » 28 cze 2020, o 15:54

Krzysztof mieszkał we wsi Świnioboje, w województwie Czaroszawskim. Prawdą było co mawiali starsi, że aglomeracja Czaroszawska wysysała życie z okolicznych wiosek, niczym pijawka krew z jąder rybaka brodzącego w rzece. Młodzi opuszczali domostwa i udawali się do stolicy po nauki, starzy umierali bez opieki młodych. Młodzi nie wracali bo choć mało kto nauki kończył, czekało na nich w mieście bez liku możliwości zatrudnienia w roli złodziei, hochsztaplerów, rzezimieszków, kurew, zamiataczy ulic, cieciów, morderców i innych zawodów bardziej dochodowych niż uprawa rzepy. 

Krzysztof zapragnął podróżować, gdy przez wioskę przechodził cygański cyrk. Nie zatrzymał się, ale siedmioletni Krzyś i tak zapamiętał to wydarzenie jako najbarwniejszy dzień swojego życia. Ciągnięte przez woły wagony były obwieszone falbankami i pomalowane kolorowymi farbami. Na kozłach siedzieli poubierani w wykwintne stroje Cyganie. Każdy miał uśmiech pełen złotych zębów. 

Krzysztof zapytał matkę, co takiego robią cyrkowcy. Matka zbyła go byle jaką odpowiedzią, na co Krzysztof postanowił poświęcić resztę swojego życia właśnie temu, co usłyszał. 

- Połykają miecze i inne pierdoły. – Brzmiała odpowiedź rodzicielki. 

Krzysztof całymi dniami ćwiczył połykanie metalowych przedmiotów. Najpierw wsadzał sobie do gardła łyżeczki do herbaty, potem widelce, noże do smarowania masła, aż w końcu gdy osiągnął pełnoletność mógł się pochwalić, że bez problemu połykał pełnowymiarową szablę dziadka – dawnego gwardzisty króla Spłukanusa.  

Wieści o jego wyczynach poniosły się po Czarolandii i już wkrótce do drzwi skromnej chaty, w której mieszkał zapukał łowca talentów. 

- Fenomenalne! – wykrzyknął, gdy Krzysztof zaprezentował sztuczkę z szablą w gościnnej izbie. – Młody człowieku, uczynię z ciebie gwiazdę! 

Krzysztof aż zarumienił się na twarzy. Natychmiast przystał na propozycję nieznajomego, który oferował miedziaka za występ. Matka nie posiadała się ze szczęścia, że syn stanie się w tak młodym wieku bogaczem. 

Wyjechali o świcie, droga do Czaroszawy zajęła im dwa dni. Podczas drogi nie mieli okazji porozmawiać, bo łowca talentów siedział wewnątrz karety, a Krzysztof na koźle z woźnicą. 

- Nie ma to jak droga – mawiał woźnica ilekroć mijali rozpadającą się z biedy wiochę – Droga była mi matką, ojcem i kochanką przez całe życie, Krzysiu. Tak wyrosłem na ludzi. 

Krzysztof nie wiedział co powiedzieć. W jego mniemaniu woźnica wyrósłby na ludzi, cokolwiek by robił. W końcu urodził się człowiekiem. 

- Jak dojedziemy do miasta, będę bogaty. – Palnął drugiego dnia drogi, żeby zabić nudę. 

- Ho ho ho – zaśmiał się rubasznie woźnica i rozmowa ustała. 

Co oznaczało to „Ho ho ho” Krzysztof dowiedział się dopiero po miesiącu ciężkiej pracy w cyrku. I słowo „cyrk” jest tutaj zastosowane jedynie z braku lepszego określenia na dziurawy namiot, do którego za drobną opłatą wchodzili turyści, żeby zobaczyć występ. 

Dyrektor „cyrku” po miesiącu wypłacił mu jednego miedziaka, tłumacząc, że pozostałe dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć poszło na koszty wynajmu namiotu. 

Krzysztof pracował dalej w pocie czoła. Połykał sztylety, noże, miecze, halabardy, trójzęby i od czasu do czasu małe zwierzęta (za dodatkowe pół miedziaka). 

Pewnego wieczora, gdy wracał zmęczony do swojego wagonu cyrkowego, dołączył do niego dyrektor. Wprosił się do środka i rozsiadł na jedynym stołku w pomieszczeniu. Krzysztof pozostał w pozycji stojącej. 

- Drogi Krzysiu, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego co robisz. – Zaczął dyrektor i uśmiechnął się przyjaźnie w stronę swojego pracownika. 

- Dziękuję, panie dyrektorze – odpowiedział Krzysztof. Nie mógł się nadziwić, że pomimo trudnej sytuacji finansowej cyrku (wysokie koszty najmu namiotu), dyrektor był w stanie pozwolić sobie na złote sygnety na serdelkowych palcach. 

- Nie ma za co, Krzysiu. Jesteśmy nawet tak bardzo pod wrażeniem tego co robisz, że chcielibyśmy ci zaproponować bardziej odpowiedzialną funkcję. 

- Bardziej odpowiedzialną? I kim jest „my”, panie dyrektorze? Myślałem, że to pan zarządza cyrkiem. 

- My… Ja, pani kasjerka przy wejściu… No wiesz Krzysiu, wszyscy pracownicy cyrku zgodnie uważają, że jesteś stworzony do bardziej ambitnych zadań. 

- A jakie to zadania, ma pan dyrektor na myśli? 

- Chcielibyśmy abyś dawał prywatne występy, w prywatnych posiadłościach klientów. Widzisz, niektórzy mieszkańcy Czaroszawy chcieliby zobaczyć twój niezwykły talent, ale nie mogą przyjść do naszego cyrku, dlatego, że na przykład nie pozwala im na to zdrowie. 

Krzysztof zrozumiał. Zgodził się i już następnego dnia, w godzinach wieczornych jechał dorożką do pierwszego klienta. 

Okazał się nim zamożny kupiec, mieszkający w willi na przedmieściach. Dorożka musiała zostać sprawdzona przez prywatnych wykidajłów kupca, zanim przejechała przez wyciętą w żywopłocie bramę zwieńczoną pozłacanym łukiem z napisem „Jedzenie uczyni cię grubym”. 

W hallu, na środku marmurowej posadzki stała rzeźba-fontanna, obrazująca nagiego mężczyznę, celującego filigranowym penisem w sufit. Woda strzelająca z penisa niemal dosięgała sufitu, po czym opadała swobodnie na twarz sikającego niczym deszcz. 

- Podoba ci się klasyczne rzeźbiarstwo? – Zapytał gospodarz domu schodzący po schodach. Był ubrany w jedwabny szlafrok. W ustach miał fajkę. 

- Nie znam się na sztuce – odparł szczerze Krzysztof. 

- Chodźmy do jadalni, za chwilę zaczyna się pierwszy występ. 

Krzysztof udał się ze starcem do wypchanej po brzegi dostojnymi gośćmi sali. Na służącym za scenę podeście stał osioł. Lokaj służący za konferansjera zapowiedział pierwsze przedstawienie. 

- Panie i panowie! – krzyknął – Przed wami nieustraszona, nie mająca sobie równych nowatorka w sztuce wpychania sobie przedmiotów w odbyt: Dupella di Duppo! 

Tłum zaklaskał z aprobatą. Ustały rozmowy. Zza niewielkiej kotary ustawionej za podestem wyszła starsza kobieta w obwisłej koszuli nocnej. Na oczach zebranych gapiów odbyła z osłem stosunek analny, po czym zeszła okrakiem ze sceny i skryła się za swoją kotarką. Służący wyprowadził osła przez drzwi na taras. 

- A teraz przed państwem: Krzysztof, Połykacz Mieczy! – zawołał lokaj-konferansjer.  

Ktoś popchnął Krzysztofa do przodu, a ten ocknął się z oszołomienia po obejrzanym przed chwilą występie.  

Pokazał zebranym wszystkie swoje sztuczki, próbując nie poślizgnąć się na mokrym podeście, ukłonił się i uciekł za kotarę. 

Owacjom nie było końca. Goście zaczęli skandować jego imię. Krzysztof popatrzył pytającym wzrokiem na Dupellę, na co ona zasugerowała gestem, żeby wyszedł i się ukłonił. Tak zrobił. 

Na podest obok Krzysztofa wszedł gospodarz domu. Goście ucichli, czekając na to co powie. 

- A teraz na bis, połączymy oba występy. Odźwierny! Przyprowadzić osła! 

 

Historia ta nie tyle ma morał, co stawia pytanie: A co ty czytelniczko lub czytelniku zrobiłabyś lub zrobiłbyś w tej sytuacji?


Tagi:

Wróć do „Miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość